banner

Spór byłej pracownicy z dyrekcją DŚDS

Do naszej redakcji zgłosiła się była pracownica Dziennego Środowiskowego Domu Samopomocy, pozostająca w sporze z dyrekcją ośrodka. Oddajemy głos obu stronom.

-Kierownik DŚDS zaczęła od zwolnienia mnie z pracy z artykułu 52. Kodeksu Pracy. Jestem po operacji serca, dwóch zastawek i miałam wypadek w  busie, który jechał z Warszawy do Radzynia (wypadłam przez okno). Byłam na zwolnieniu lekarskim – relacjonuje nam prosząca o anonimowość kobieta, pracująca jako opiekun w latach 2007- 2018.

Kierownik DŚDS informuje:

 Urząd Wojewódzki wyraźnie zabrania zatrudniania w ŚDS-ach opiekunów, zmieniając regulamin naszego DŚDS na wyraźną prośbę Pani Kierownik UW Wydział Polityki Społecznej wyraził zgodę na dalsze zatrudnienie w/w Pani jako opiekuna, w związku z tym, że miała w perspektywie emeryturę, o czym poinformowała całą kadrę na zebraniu w 2016 r. Nie miała żadnych uprawnień na inne stanowisko, druga pracownica zatrudniona jako opiekun została zwolniona za wypowiedzeniem. W związku z powyższym, zmieniłam w/w Pani zakres obowiązków na taki jak powinien mieć opiekun, nie prowadziła już terapii kulinarnej, bo nie miała do tego uprawnień . Dziwi mnie, że strona sporu chce zachować anonimowość, skoro uważa, iż została skrzywdzona. W przypadku gdy mówi się prawdę, to nie ma powodów do obaw. Ja nie jestem anonimowa i nie obawiam się zarzutów, nie mam sobie nic do zarzucenia.

Nie miała zwolnienia z tytułu wypadku, przebywała wówczas na świadczeniu rehabilitacyjnym, o wszystkim dowiedzieliśmy się w sądzie na sprawie. Zwolnienie lekarskie nie było do nas składane. Myśmy kompletnie o niczym nie wiedzieli – informuje Kierownik ośrodka, Beata Ratajczyk.

-Zwolnienia lekarskie w okresie zatrudnienia przysyłała nam po 7 -10 dniach, dłuższy czas była na zwolnieniach (wykorzystała 182 dni okresu zasiłkowego do dnia 21 sierpnia 2017 r.). A ma obowiązek w ciągu 3 dni powiadomić zakład, że jest na zwolnieniu i z jakiego powodu nie ma jej w pracy. Dostawała od nas pisma, że to jest jej obowiązek pracowniczy – mówi nam pracownik kadr z DŚDS.

Otrzymywała także upomnienia słowne, często z nią rozmawiałam – przypomina kierownik.

Później wystąpiłam do ZUS-u o przyznanie rehabilitacji i dostałam ją od 22 sierpnia 2017 – opowiada swoją historię była pracownica .W oczekiwaniu na komisję nie przyszła do pracy, na trzeci dzień kierownik Domu zwolniła ją dyscyplinarnie, bez okresu wypowiedzenia. W rozwiązaniu umowy o pracę czytamy o: nieusprawiedliwionej nieobecności w  dniach 22-23 sierpnia 2017.

Znów o niczym nie wiedzieliśmy, ZUS nie przysyła nam informacji, kiedy będzie komisja. Skąd mogła wiedzieć, że na tej komisji zostanie przyznane jej to świadczenie? – mówi Ratajczyk.

Kadrowa: –To pierwsze rozwiązanie umowy właśnie takie było – skończył jej się okres zasiłkowy (182 dni) i nie było żadnego kontaktu. Rozwiązaliśmy umowę z powodu nieusprawiedliwionej nieobecności. Ponieważ składała wniosek rehabilitacyjny, więc sąd przywrócił ją do pracy. Decyzję z ZUS o przyznaniu jej świadczenia rehabilitacyjnego otrzymaliśmy w połowie września 2017 r. Przez tak długi okres pracownik nie może trwać „ w zawieszeniu”.

30 marca ZUS  poinformował o   przyznaniu emerytury. ZUS wydał jej wstecz od 1 lutego, ma swoje przepisy – tłumaczą w DŚDS.

Nie respektowała tego, że jest nowy kierownik od czerwca 2015 r. Zatrudniła się w 2007 r.,wówczas kierownikiem był jej mąż. Nie wykonywała żadnych poleceń nowej kierowniczki. Dostała w trakcie pracy upomnienia (nie schowała środków chemicznych z korytarza, które stały tam 3 dni ( powinny być sprzątnięte natychmiast ze względu na bezpieczeństwo uczestników, osoby niepełnosprawne z zaburzeniami psychicznymi ) – otrzymała karę porządkową; przez 16 dni przetrzymywała klucz do szafki kuchennej, samowolnie opuściła miejsce pracy). W obecności osoby trzeciej, podpisała pisemne upomnienie. Od tamtej pory zaczęły się problemy.Słowne upomnienia, prośby nie dawały rezultatu w związku z powyższym zmuszona zostałam do ukarania pracownicy, zgodnie z kodeksem pracy , karą upomnienia, z włączeniem do akt – tłumaczy Ratajczyk.

-Nie wykonywała poleceń – mówi kierownik. Podkreśla, że fakt nie przyniesienia zwolnienia był którymś z kolei. Potwierdziła odbiór pisma, które informuje, kiedy należy składać zwolnienie. – Musimy to wiedzieć. To strasznie dezorganizuje pracę z osobami niepełnosprawnymi przy tak małej obsadzie etatowej. To nie było pierwszy raz, doskonale o tym wiedziała. W jej aktach jest notatka, że gdy jest na zwolnieniu, żeby chociaż zadzwoniła. Nie było kompletnie nic – ani telefonu, ani żadnej informacji.

Kobieta nie pracowała w dniach 10-27. 01. 2017 r., zwolnienie dostarczyła 16. I. W dniach 1-7.02.  oraz 14-15.02. 2017 dyrekcja nie otrzymała żadnej informacji o nieobecności w pracy.

Nigdy nie rozmawiałam z nią sam na sam, ona zawsze posądzała mnie o mobbing– zdradza kulisy kierownik ośrodka. – Ktoś zawsze był przy tej rozmowie. Na pismach z upomnieniami widać – zamiast parafki pracownika – dopiski typu: kierownik oczernia mnie bezpodstawnie  oraz odmowę złożenia podpisu.

Pracownik kadr: –Każdy pracownik jednostki budżetowej dostaje informację o warunkach zatrudnienia(Zasady usprawiedliwienia nieobecności w pracy). Mówi ono: o przyczynie i przewidywanym okresie nieobecności w pracy ma obowiązek poinformować bezpośrednio przełożonego. Nigdy nie miała pani kierownik telefonu ani informacji, dlaczego jej nie ma.

*

Kolejne pismo z ZUS-u to  decyzja (z 7  września) o przyznaniu świadczenia rehabilitacyjnego od dnia 22 sierpnia do 19 listopada ’17 (90% podstawy wymiaru) oraz od 20 listopada ’17 do 17 lutego br.

Ratajczyk: –Musielibyśmy czekać do września, co z nią się dzieje? Żadnej informacji dalej nie mieliśmy. Musiałam zatrudnić pracownika na zastępstwo.

Pracownik kadr: –ZUS tylko do zainteresowanego wysyła pismo zawiadamiające o terminie komisji w przypadku ubiegania się o świadczenie rehabilitacyjne. Ta pani dostała pismo, ale oczywiście nie powiadomiła o tym Kierownika. Przepis mówi, że jeżeli  po 30 dniach pracownik dopiero powiadomi, że np. nie będzie dalej przychodził do pracy – to my już wtedy nie możemy dyscyplinarnie z artykułu porzucenia pracy rozwiązać, bo minęło 30 dni. Mija 3 dni nieusprawiedliwionej nieobecności – rozwiązujemy umowę. Przepisy ściśle to określają, nie można się z tym wstrzymywać.

Kobieta odwołała się do sądu, a ten 9 stycznia 2018 r. przywrócił ją do pracy w DŚDS z uwagi na przyznane jej świadczenie rehabilitacyjne. Natomiast kierownik z pominięciem wyroku sądowego, z końcem stycznia po raz drugi rozwiązała umowę o pracę, motywując to: niezdolnością do pracy, wskutek choroby trwającej dłużej niż okres wskazany w art. 53 Kodeksu Pracy, skutkiem czego wykorzystane zostało 182 dni zasiłku chorobowego oraz 163 dni świadczenia rehabilitacyjnego (pismo datowane jest na 31 stycznia br.)

Kierownik: -wyrok sądu został respektowany, pracownica została przywrócona do pracy, rozwiązanie umowy w związku z korzystaniem ze świadczenia rehabilitacyjnego, nie ma związku z poprzednim rozwiązaniem umowy o pracę.

Prawnik stwierdził, że powyższa decyzja była nieprawna, wiec kobieta znów zwróciła się do sądu – ponownie wygrała sprawę o odszkodowanie – z uwagi na złe samopoczucie (echa wypadku- boląca noga i kręgi szyjne). – Nie chciałam przywrócenia do pracy, tylko odszkodowanie za te 3 miesiące, przewidziane jako okres wypowiedzenia. 10 kwietnia sąd przyznał jej rację i nakazał wypłatę odszkodowania w związku z rozwiązaniem umowy o pracę bez wypowiedzenia, bez jej winy.Wtedy  zawarto ugodę.

Kobieta wystąpiła także o odprawę emerytalną (ZUS przyznał ją od 1 lutego br. – tą dostała 3/4. 02)

Posądzała mnie o to, że nie wypłacam jej żadnych nagród, świadczeń – mówi kierownik placówki, pokazując dokumenty, świadczące o wypłacie premii, nagród. – Była traktowana tak jak inni pracownicy, dopiero w przypadku nie wykonywania swoich obowiązków (co zagrażało bezpieczeństwu naszych podopiecznych) zastosowałam karę, bo słowne upomnienia i polecenia nie odnosiły skutku, na tę okoliczność były sporządzane notatki, z którymi pracownica została zapoznana.
*

Była pracownica pod koniec lipca w liście do  Albina Mazurka, dyrektora Wydziału Polityki Społecznej Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego pisze m. in:

z dniem 24 sierpnia 2017 r. zostałam dyscyplinarnie zwolniona z pracy w oczekiwaniu na komisję ZUS (mam 60 lat i znajdowałam się w okresie ochronnym). Wyrokiem sądu z dnia 9.01. 2018 r. zostałam przywrócona do pracy. 

Z pominięciem w/w wyroku sądu, 31. 01. 2018 r. dostałam od pracodawcy oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę bez zachowania okresu wypowiedzenia bez mojej winy. Na mocy ugody z dnia 10 kwietnia 2018 r. pracodawca zobowiązał się wypłacić mi odszkodowanie w związku z rozwiązaniem umowy o pracę. 

Według mojej wiedzy do dnia dzisiejszego wobec kierownika, który konsekwentnie łamie przepisy prawa pracy oraz lekceważy wyroki sądowe, nie wyciągnięto żadnych konsekwencji służbowych przez nadzorującego jednostkę Burmistrza Miasta Radzyń Podlaski.

Jakub Hapka

Na portalu od jesieni 2012 r. Najpierw jako felietonista, od maja 2015 redaktor naczelny. Absolwent polonistyki UMCS. Fan futbolu.

Nowy schemat organizacyjny UM

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Nasza perła, czyli zwiedzanie Pałacu Potockich

Skomentuj