banner

Czy w Radzyniu powstanie muzeum?

Wystarczyło 5 dni, by fejsbukowy profil TAK dla muzeum w katowni Gestapo/UB w Radzyniu Podlaskim zgromadził grubo ponad 500-osobową społeczność popierającą pomysł.

Inicjatorem akcji jest prof. Dariusz Magier od lat interesujący się budynkiem, w którym w czasie wojny mieścił się areszt Gestapo, a po wojnie Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.

„To wyjątkowe miejsce” – mówi – „Materialny świadek tragedii tysięcy osób, którym najpierw Niemcy, a potem komuniści zgotowali piekło na ziemi. Miejsce pamięci, ale także właściwie gotowa ekspozycja do prezentowania w działalności edukacyjnej i turystycznej. Grzechem zaniedbania byłoby go nie wykorzystać”.

Przypomnijmy, że mowa o niepozornym budyneczku przy ulicy Warszawskiej 5A, na zapleczu kamienicy po byłej siedzibie radzyńskiej komendy policji. Jego wyjątkowość polega na tym, że w piwnicach, które stanowiły cele aresztu, zachowały się oryginalne drzwi z judaszami, a na ścianach inskrypcje wyryte przez więźniów.  Nazwiska, daty, odwołania do Boga.

Problem polega na tym, że w budynku znajdują się mieszkania komunalne, zaś dawne cele mieszkańcy wykorzystują jako swoje piwnice. W ten sposób napisy wyryte przez więźniów obu totalitaryzmów sąsiadują z opałem, niepotrzebnymi rzeczami, rowerami czy marynatami. „To rzecz niesłychana. Policzek dla rodzin patriotów, którzy w tym miejscu stracili życie albo zdrowie. Którzy na ścianach cel zostawili dla potomnych namacalny ślad własnych losów” – mówi Magier dodając, że w latach 1939-1954 więzione były tu osoby zwalczane przez nazistowską policję bezpieczeństwa Geheime Staatspolizei (Gestapo), a za komuny przez UB: członkowie podziemia niepodległościowego, „żołnierze wyklęci”, dezerterzy z Ludowego Wojska Polskiego, właściciele ziemscy, faktyczni lub domniemani opozycjoniści.

„Już osiem lat temu, gdy budynek przestał być własnością policji, w imieniu Radzyńskiego Stowarzyszenia Inicjatyw Lokalnych wnioskowałem do władz miasta o utworzenie muzeum lub przekazanie budynku w administrację RaSIL-owi. Nie było żadnego zainteresowania tym tematem, chociaż mieliśmy poparcie Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, a pismo w tej sprawie skierował nawet ówczesny sekretarz Rady – Andrzej Przewoźnik, który później zginął w katastrofie smoleńskiej. Dziś na nowo próbuję zainteresować odpowiednie instytucje tym problemem” – opowiada Dariusz Magier.

Pierwszy odzew już jest. Wniosek o stworzenie placówki muzealnej skierowało do burmistrza miasta Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość, podkreślając, że żołnierze WiN byli głównymi ofiarami działalności aresztu UB. Marian Petlak, którego podpis widnieje pod wnioskiem, pisze, że „taki ośrodek nie tylko oznaczałby okazanie należytego szacunku patriotom radzyńskim, którzy stracili w tym miejscu swoje życie i zdrowie, by następne pokolenia mogły cieszyć się wolnością, ale także stanowił nową jakość na naukowo-kulturalnej mapie naszego miasta”.

Czy tym razem jest szansa na realizację projektu utworzenia placówki muzealnej w radzyńskiej katowni? „Jestem po wstępnych rozmowach z władzami” – mówi Dariusz Magier – „Pan burmistrz jest zainteresowany tematem, co pozwala mi być ostrożnym optymistą w tej kwestii”.

Za naszym pośrednictwem apeluje również do osób, które posiadają jakiekolwiek informacje lub eksponaty związane z tym miejscem, o kontakt osobisty w Archiwum Państwowym w Radzyniu Podlaskim lub mejlowy: dmagier@archiwozofia.com. 

Więcej informacji na temat radzyńskiego aresztu Gestapo i UB można znaleźć w cyfrowym wydaniu książki „Godzina cierpienia” 

 

Leszek Żebrowski o wywiadzie NSZ: Mamy do czynienia z czymś niezwykłym (część II)

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

141. rocznica męczeństwa Unitów Drelowskich

Skomentuj