banner

Homilia ks. Henryka Ocha – Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Kazanie zostało wygłoszone 1 marca br. w Sanktuarium Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Radzyniu Podlaskim.

Wy, którzy nosicie ojczyznę w sercu i w tej miłości wyrażacie swoją obecność. Witajcie dzieci mojej kochanej Polski.

Serdecznie witam ks. prałata Romana – gospodarza naszej parafii. Witam serdecznie ks. prałata Henryka Hołoweńkę, ks. kanonika Andrzeja Kieliszka, który w patriotyzmie swoim staje tutaj we własnej osobie. Witam naszego dzielnego księdza kapelana, od wczoraj kapitana Żołnierzy Niezłomnych – ks. Zbigniewa Rozmysła – głównego celebransa dzisiejszej uroczystości. Witam księży, którzy z nami trwają na posterunku , także tu w konfesjonałach.

Witam serdecznie przedstawicieli wszystkich władz naszego miasta – Pana burmistrza Jerzego Rębka, Pana wójta Wiesława Mazurka, a także Pana Józefa Korulczyka, który wiele wpisał się w ten patriotyzm przez RaSIL i nie tylko. Chylę głowę przed sztandarami, radzyńską „Solidarnością” i WiN-em.

Jesteście tu Wy, którzy chcecie powiedzieć, że kochacie tych których winniśmy cześć. To dług wdzięczności. Ewangelia wprawdzie mówi o  tych dłużnikach, ale przebaczenie jest potrzebne w duchu pojednania, żebyśmy my Polacy, patrząc na bolesne karty historii, na tą apokalipsę żołnierzy podziemia, na ich męczeńską krew, którą pisali drogę do prawdziwej, wolnej ojczyzny, złożyli im należny hołd. My tu w kościele wiemy, że nam jest łatwiej, ale są i tacy, którzy są poza zasięgiem właściwego ducha narodu. Na pewno wiecie o jakiego ducha chodzi. O tego Bożego, polskiego, pisanego właśnie Ewangelią. Możemy odwołać się do tych, którzy są wciąż na służbie obcych, którzy wciąż jako dzieci resortowe szkodzą temu pojednaniu i wzywają obcych, żeby przyszli z pomocą. Dziś mówimy im – nawróćcie się do Boga waszego. Kainowa krew dosyć już była przelewana. Czas na ducha wiary, czas na prawdziwe pojednanie. To wynika z Ewangelii.

Wracam do Żołnierzy Wyklętych. Czy wyklętych? Czy tylko niezłomnych? Powiedziałbym, że świętych. W niepodległej Polsce stanowiliby elitę narodu, najbardziej wyróżnionych. Zamordowano ich, aby ustanowić PRL, państwo pod dyktandem i wolą stalinowską. Reżimu, który ma w Polsce swoje żniwo. Dziś obchodzimy po raz szósty ten Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych Wspominamy tych, którzy wpisali się w tę pamięć.

W książce Jerzego Ślaskiego „Żołnierze Wyklęci” jest zamieszczony specjalny wiersz Zbigniewa Kabaty, jednego z tych wygnańców. Był jednym z najdzielniejszych partyzantów „Jędrusia”, kawalerem Virtuti Militari.  Jego przesłanie do nas brzmi:

Gdy orzeł wreszcie odzyskał koronę,

zastał już barki wiekiem pochylone

i siwe głowy. Gehenną przewlekłą

życie jak struga przez palce przeciekło.

Więc dopełniam powitania w tym wierszu do tych, którzy przetrwali, do przedstawicieli żyjących żołnierzy AK, WiN-u, NSZ, całego podziemia.

Więc zejdźmy godnie, nie szukajmy względów.

Do tych co padli doszlusujmy rzędów.

Zostanie po nas, jak otwarta rana,

karta historii naszą krwią pisana.

Jak ją pisali? Jak wyglądał ten zapis? Był bolesny, okrutny. Ginęli tak, jak zostali ujęci w tych apokaliptycznych opisach, Matce Polsce zawsze sercem oddani.

Kościół także to wspomina. 18 maja 1994 r., w 50. rocznicę zdobycia Monte Cassino przez żołnierzy gen. Andersa, u stóp cmentarnego wzgórza, wśród mogił naszych żołnierzy, przypominających przechodniom by powiedzieli Polsce, że polegli wierni w jej służbie, odbywała się podniosła uroczystość. Ks. arcybiskup Szczepan Wesoły odczytał przesłanie Ojca Świętego Jana Pawła II:

„Do wspomnienia o zwycięstwie pod Monte Cassino trzeba więc dołączyć dzisiaj prawdę o wszystkich Polakach i Polkach, którzy w rzekomo własnym państwie stali się ofiarami totalitarnego systemu i którzy na własnej ziemi oddali życie za tę samą sprawę, za którą oddawali życie Polacy w roku 1939, potem podczas całej okupacji i wreszcie pod Monte Cassino oraz w Powstaniu Warszawskim. Trzeba wspomnieć wszystkich zamordowanych rękami także polskich instytucji i służb bezpieczeństwa, pozostających na usługach systemu przyniesionego ze Wschodu. Trzeba ich przynajmniej przypomnieć przed Bogiem i przed historią, ażeby nie zamazywać prawdy o naszej przeszłości w tym decydującym momencie dziejów.” Minęły znów lata. Chociaż zbyt późno uroczyście i jawnie o tym mówimy, to trzeba nam mówić o tym z odwagą.

Córka wielkiego bohatera rotmistrza Witolda Pileckiego, pani Zofia, mówiła abyśmy dodali do tej narodowej prawdy „Bóg, Honor, Ojczyzna” słowo „Prawda”. Jaka jest więc prawda o tej czci do Boga, o honorze prawdziwie zdeptanym i odrzuconym przez naszych wrogów i o Ojczyźnie, która wciąż czeka.

Dobrze, że doczekaliśmy się tego, że mamy w tej Ojczyźnie naszego polskiego prezydenta, który myśli po polsku i pragnie tego, żeby rzeczywiście była tu Polska. Pan prezydent Andrzej Duda mianował 22 stycznia 2016 r. na stopień kontradmirała komandora Stanisława Mieszkowskiego, dowódcę floty, zamordowanego przez reżim stalinowski. Prof. Nawrot, który miłość ojczyzny czynił najwyższym prawem, zaświadczył, że to dzięki okrętom marynarki wojennej zachowano cząstkę niepodległej Rzeczpospolitej, w tych dowódcach i żołnierzach, którzy nie chcieli się zsowietyzować. Komandorzy tacy jak Mieszkowski, znajdując się pod władzą sowiecką płacili najwyższą cenę za wierność wartościom wyniesionym z czasów II Rzeczpospolitej.

Tak napisał Sługa Boży płk. Łukasz Ciepliński, zamordowany 1 marca 1951 roku. W celi śmierci zostawił nam prawdziwe orędzie wolności:

„Odbiorą mi tylko życie. A to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą. Jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość. Wierzę dziś bardziej niż kiedykolwiek, że Idea Chrystusowa zwycięży i Polska niepodległość odzyska a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona. To moja wiara i moje wielkie szczęście.”

W okręgu puławskim, w  okolicy Ryk, w miejscowości Zalesie urodził sie i działał wielki bohater podziemia Marian Bernaciak ps. „Orlik”. To człowiek honoru, wiary i wielkiego serca. Na trasie od Ryk w kierunku Warszawy, w Piotrówku koło Trojanowa, stoi pomnik nad dowódcą oddziału partyzanckiego 15. Pułku Piechoty „Wilków” AK „Orlika” . „Orlik” Bernaciak był jednym z najbardziej operatywnych w tym rejonie. Wykradał się w nasze tereny. Kiedyś urządził przwdziwe uroczystości 1-Majowe w Kocku. To on tam dowodził.

28 sierpnia 1946 roku rozstrzelano w areszcie Gdańskim „Inkę” i „Zagończyka” – Danutę Siedzikównę i Feliksa Selmanowicza. Strzałem w tył głowy, tak po bandycku, po bolszeiwicku, kat dopełnił zbrodni. Przed egzekucją „Inka” i „Zagończyk” przystąpili do sakramentów świętych. Wyspowiadali sie u ks. Mariana Prusaka. Pisze on o spowiedzi Zagończyka:

„Kiedy wszedłem do celi, widziałem przeraźliwy smutek w jego twarzy. Pierwsze słowa, z którymi się do mnie zwrócił, brzmiały: – No tak, jednak nie skorzystano z prawa łaski… – Wyspowiadałem go. Był spokojny. Może tylko taił zdenerwowanie, ale na zewnątrz nie było tego widać.” – opowiadał po latach historykom IPN-u kapłan. Był też świadkiem ich śmierci. Przed egzekucją nie pozwolili związać sobie oczu, ucałowali podany krzyż. Według relacji ks. Prusaka po komendzie „Po zdrajcach narodu polskiego, ognia!”, „Inka” i „Zagończyk” krzyknęli „Niech żyje Polska!”. Tak nie umierają zdrajcy. Tak umierają bohaterowie.

„I polska nie może zginąć póki żyje w nas. Polska to my, a nie ci, którzy przyszli tutaj z sowieckiego nadania” – mówił Stanisław Dziemieszkiewicz ps. „Rój” Jego ostatnie słowa przed śmiercią z rąk UB, która miała miejsce 13 kwietnia 1951 roku brzmiały: „Jestem gotowy. Amen.” Te słowa są testamentem. Są testamentem dla nas – mamy być gotowi.

Nie jestem tu by dzielić. Nie jestem tu by kogoś skrzywdzić, poniżyć. Jestem po to, by wypowiedzieć ból tych, którzy w bólu umierali za Polskę, którzy byli jej wierni do końca. Jestem po to by powiedzieć, że w Radzyniu jest właściwy czas, by odbudować prawdziwy patriotyzm. Aby tu, na naszej radzyńskiej ziemi, nie było ludzi zdrady i hańby. By tu byli ludzie wielkiego serca. Na to Radzyń zasługuje. Wy stanowicie tych, którzy o tym mówią. Myślę, że ks. Zbigniew zasiewa tutaj od wielu lat ducha patriotyzmu. Czynią to także nasi kapłani na czele z ks. Romanem.

Odwołam się ponownie do wydarzeń radzyńskich. Był rok 1984. Pamiętacie, że wtedy latem, przy ołtarzy polowym, odbywała się uroczystość związana z wmurowaniem tablicy na cześć 27. Dywizji Żołnierzy AK. Pamiętam sędziwego pułkownika Władysława Sikorskiego, nazywał się tak jak nasz wielki generał. Drżący 90-letni wówczas pułkownik, mówił wtedy przy brzozowym krzyżu: „Przychodzimy tu, aby uczyć się wiary, miłości do Boga i Ojczyzny. Winniśmy pamięć tym, którzy odeszli. U Boga ich nagroda i wieczna chwała”. Amen.

Szachowe mistrzostwa o Grand Prix Lubelszczyzny

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Kierowca z 3 promilami

Skomentuj