banner

Kto boi się pisać w Kozimrynku i dlaczego

Radzyński kulturalny kwartalnik nieregularny KOZIRYNEK, któremu stuknęło równe 7 lat, znowu kontratakuje. Numer XVII-XVIII pojawił się w sprzedaży, widomy to znak, że redaktorzy tworzący Konfraternię Kozirynek wychynęli ze swych zadymionych i tętniących niemodną dziś muzyką melin, w których zawsze panuje atmosfera fin de siècle’u, i ruszyli na podbój plastikowej rzeczywistości współczesnego świata.

Temat przewodni numeru to Terra Incognita, czyli Ziemia Nieznana.

Z redaktorów niewiele można wydusić. Gdy wpadam na nich i próbuję się czegoś dowiedzieć między papierosem a kolejką wściekłego psa zbywają mnie odsyłając do czasu promocji numeru. Jej daty jednak nie podają. Jaki zatem jest ten najnowszy numer pisma?

– Tani – stwierdza Przemysław Krupski, który odpowiada za media elektroniczne.

– Tani, to znaczy…? – pytam.

– Czternaście dziewięćdziesiąt dwa – cedzi Przemas.

– Dziwna cena – nie daję za wygraną, ale w porę przypominam sobie, że jak na „Kozirynek” to jednak wcale nie taka dziwna. – To pewnie na jakąś cześć?

– Owszem, na cześć odkrycia Ameryki, znaczy Ziemi Nieznanej, przez Kolumba – mówi Adam Świć.

Zaczepiam Artura Ziontka, nowego składacza pisma, który mówi o wielu zmianach, które wprowadził. Dobrze, że mówi, bo jako żywo trudno je laikowi  wychwycić. Kozirynek technicznie wygląda równie solidnie jak w poprzednich numerach. I znowu solidna dawka pierwszorzędnej poezji, prozy i esejów oraz wspaniałych zdjęć i grafik.

– A czego czytelnik może się spodziewać po najnowszym numerze „Koziegorynku”? – pytam.

– Niczego dobrego, to będzie jak grom z jasnego nieba! – rzuca Paweł Zacharewicz, odpowiedzialny za poezję.

– Nic więcej nie zdradzicie? Jakieś reguły, które kierowały doborem tekstów? Poza tym ogólnikowym hasłem: Terra Incognita?

– Nie, bo właśnie tam, gdzie kończą się reguły, zaczyna się dopiero Kozirynek – przekonuje Adam Świć.

– Jakieś nazwiska? – dopytuję.

– Proszę bardzo: u nas boją się pisać Ziemkiewicz, Zychowicz, Gadowski, a także Lisiewicz i bracia Karnowscy – dodaje Dariusz Magier.

Niczego więcej nie udaje mi się już wyciągnąć z Konferaterni Kozirynek, a przynajmniej niczego, co nadawałoby się do publikacji. Pozostaje mi poddać się cyganeryjnej atmosferze roztaczanej przez redaktorów pisma w to ciepłe październikowe popołudnie. Pozostawiam zatem Czytelników sam na sam z dylematem: kupić czy nie najnowszy numer kwartalnika kulturalnego „Kozirynek”. Tak czy inaczej zdecydujecie, obejrzeć zawsze można w księgarniach Educo, Hermes, Zaborek oraz w Archiwum Państwowym. Cena, jak już wspomniano, 14,92 zł.

 

Artur Rogalski

Schody Wittgensteina

O czym pisać jak nie o mroku

starych klatek schodowych

diagonalnych korytarzy

gdzie schody budzą się

na odgłos kroków ludzi

wciąż nowych choć tak

przewidywalnych

w jedynym istniejącym alfabecie

bo skrzypienie pod ich ciężarem

to nie bezznaczeniowy dźwięk

lecz słowo

postawione w księdze języka

dębowych desek wypełnionych pustką

trzydzieści

sześćdziesiąt

osiemdziesiąt pięć

w dół i w górę na partyturze kondygnacji

a kot

spójnik dwóch światów

przeskakuje margines balustrad

tropiąc znak zapytania

kropkę z ogonkiem

która umyka

do szczelinki pomiędzy stopniami

przejścia w sekretną

przestrzeń milczenia

po drugiej stronie schodów

gdzie mrok i cisza

złączone razem

już nie do rozróżnienia

 

 

 

 

 

 

Występ Jana Pietrzaka na 10-leciu RaSIL: Jesteśmy narodem zwycięzców

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

ARTI SENTEMO na festiwalu w Koszalinie: Gratulacjom nie było końca!

Liczba komentarzy 1

Skomentuj