banner

Niezwykły, kameralny koncert Michała Musiatowicza

W  sobotę, późnym ciepłym wieczorem w „Karczmie” miałem okazję wysłuchać muzycznej uczty w wykonaniu Radzyńskiego Talentu 2015 – Michała Musiatowicza.

Michałowi (rocznik ’96) towarzyszył tata – Jacek. Szkoda, że aparaty współsłuchaczy nie mogły zarejestrować całej otoczki bardzo kameralnego, rodzinnego koncertu. Michał przerywał monologi taty i zadziwiał nas swoim kunsztem. To bez cienia przesady – talent czystej wody.

Panowie wykonywali covery Kukiza (smaczna anegdota Jacka o charakterze znanego muzyka), Perfectu, kompozycje Neila Zazy i Satrianiego. „Stokrotkę” wykonała cała rodzina popularnych „Musiatów” – chłopaków wsparła pani Wioletta.

Czy byłeś kiedyś na koncercie, gdzie w przerwach między piosenkami mogłeś podyskutować z wykonawcą o losowaniu „polskiej” grupy do mundialu w 2018? Sile Rumunii, Danii czy Czarnogóry. Ciągła interakcja między publicznością  a wykonawcami, riposty, żarty…Było warto.

Michałowi życzę wytrwałości i sił w wydaniu wymarzonej płyty. Będzie warto mieć ją w swojej kolekcji.

IS_kon

***

Jeszcze słówko o samej organizacji. Jeśli właściciel udostępnia lokal, to tym samym – w moim przekonaniu – dane wydarzenie artystyczne  stanowi centrum i oś wieczoru. Przyszedłem kiedyś z kumplem do „Karczmy” i już na samym wejściu wielki jak szafa gdańska ochroniarz poprosił o 5 zł już przy wejściu, bo był występ jakiegoś DJ-a. OK. Co prawda, stworzone przez niego dźwięki w niczym nie odbiegały od popkulturowej łupaniny, ale co kto lubi.

Ale w sobotę sytuacja była inna. Chłopaki wykonywali naprawdę solidną, gitarową robotę. Ale tuż za ścianą z ekranu plazmy waliła plastikowa 4Fun. tv, a w sali obok kolejny DJ grał dyskotekowe, puste techno.

Właściciel innego lokalu, mój imiennik wpadł chyba na najbardziej salomonowe rozwiązanie pod tytułem: „złotóweczka do czapeczki” (albo pięć złotóweczek). Albo płacisz (bo zaczął się koncert), albo do widzenia. I ten koncert jest najważniejszy.

Naprawdę warto wspierać choćby drobnym groszem chłopaka stąd, nawet kosztem tego, że część ewentualnych klientów zrobi odwrót. Może posłuchanie porządnego, rockowego grania wzbogaciłoby muzyczne doświadczenia. Tak, przy muzyce Michała jak najbardziej można tańczyć.

Żałujta.

 Fot: Beata Magier, Agnieszka Gątarczyk

Jakub Hapka

Na portalu od jesieni 2012 r. Najpierw jako felietonista, od maja 2015 redaktor naczelny. Absolwent polonistyki UMCS. Fan futbolu.

Renata Szuryga w „Oranżerii” – FOTORELACJA

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

„Kunegunda, księżna krakowska” na deskach Oranżerii

Skomentuj