banner

Powróciłam do malowania po 20 latach – rozmowa z Urszulą Pietras

W sobotnie popołudnie 17 lutego w galerii „Oranżeria” otwarto poplenerową wystawę „Dolina Tyśmienicy”. Zaprezentowane obrazy 13 artystów to plon zeszłorocznego, drugiego już pleneru malarskiego w Bełczącu, którego organizatorem jest Starostwo Powiatowe. Wśród autorów prac jest pani Urszula Pietras, która zgodziła się na krótką rozmowę z Radzyninfo. Zapraszamy do lektury!

Mamy przed sobą obrazy stworzone na plenerze?

Urszula Pietras: Dokładnie mówiąc to po plenerze. Na samym plenerze malowałam  sporo ptaków pastelą. Natomiast tutaj mamy zabytkowe drzewo z parku w Bełczącu oraz bukiet z tamtejszych bzów.

W jaki sposób dowiedziała się Pani o plenerze?

Zawdzięczam to panu Bogdanowi Sozoniukowi, który namawiał mnie już na udział w pierwszym plenerze. Jednak moje kompleksy przeszkodziły mi w tym (śmiech). Zdecydowałam się wziąć udział w kolejnym i byłam tam jedną z dwójki amatorów. Poza tym uczestniczyli w nim absolwenci Akademii Sztuk Pięknych, profesjonaliści. Bycie częścią tego wydarzenia było dla mnie więc zarówno dowartościowujące, jak i stresujące. Ostatecznie jednak wspominam udział w plenerze jako coś cudownego.

Nie mogę pominąć roli pana Zbigniewa Jaszcza, komisarza pleneru. Okazał się on tak miłym i dodającym motywacji człowiekiem, który zachęcał mnie do udziału, nic tak naprawdę nie wiedząc o mnie i moim malarstwie. Było to przeżycie, które pozwoliło mi wrócić do mojej pasji, jaką jest malowanie, które w przeszłości z różnych względów życiowych na 20 lat zarzuciłam.

Plener dał mi okazję do uczenia się od moich kolegów, z którymi połączyła nas wspólna pasja. Organizacja takiego wydarzenia to wspaniała rzecz, za którą pomysłodawcom i organizatorom należą się słowa szacunku. Połączyli w ten sposób ludzi z całej Polski. Byli tam ornitolodzy, ilustratorzy… Wszystkich łączyło zainteresowanie naturą naszej przepięknej Doliny Tyśmienicy. Jest ona tak przebogata, że nawet my, miejscowi, nie docenialiśmy tego i zaczęliśmy ją razem odkrywać.

Pani obrazy są wykonane farbami olejnymi?

Tak, te tutaj obok są wykonane olejem. Tam dalej jest jeszcze jeden obrazek przedstawiający wróbla mazurka wykonany pastelą. Właściwie to pastele są moją największą pasją. Jej początek sięga wizyty na wystawie polskich pastelistów w Muzeum Narodowym w Warszawie. Tak mnie zauroczyła, że sama zaczęłam malować tą techniką. Pastele dają duże możliwości w uchwyceniu tych tak cudnych świtów, zmierzchów, zachodów słońca…

Czyli jednak nie było tak, że nie tworzyła Pani zupełnie przez 20 lat?

Zaczęłam malować już na studiach dzięki wykładom z historii sztuki, ale potem nastąpiła ta przerwa, w czasie której w zasadzie nie malowałam. Dopiero po 20 latach wróciłam.

Sądząc po obrazach, pomimo skromności musi mieć Pani talent do tego.

Nie wiem. Najważniejsze, że daje mi to dużo radości. To już nieważne, jak to ocenią profesjonaliści.

Dzisiejszy wernisaż jest już drugim?

Tak, pierwszy miał miejsce w Bełczącu niedługo po plenerze, bodajże we wrześniu ubiegłego roku.

Czy planowane są kolejne plenerowe spotkania?

Tak, z czego się ogromnie cieszę. Wszystkim uczestnikom tak bardzo podobała się nasza okolica, że są nią zafascynowani i dają sygnały, że powrócą tutaj, o ile tylko plener się odbędzie. Wróbelki ćwierkają, że tak się stanie, chociaż są pewne trudności. Otóż dwór w Bełczącu jest w remoncie, w związku z czym miejsce noclegowe jest nieaktualne. Cieszymy się jednak z remontu dworu, a lokal zastępczy się znajdzie. Plener planowany jest na przełom maja-czerwca.

Cudownie, że znowu spotkamy się w tym samym gronie. Utrzymujemy zresztą ze sobą kontakt za pośrednictwem internetu. Plener jest także wspaniałą okazją do promocji naszych terenów objętych programem Natura 2000, a położonych nad Tyśmienicą.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

W Ulanie będzie rządził szczypiorniak

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Szkolenie z zakresu ratownictwa technicznego dla strażaków ratowników OSP

Skomentuj