banner

Miastu „zaginęło” 40 hektarów terenów inwestycyjnych

Na ostatniej sesji Rady Miasta radny Krzysztof Wołowik zapytał burmistrza, jak przebiega tworzenie terenów inwestycyjnych w Maryninie.

Burmistrz Jerzy Rębek odpowiedział, że jest to nieopłacalne, bo miasto wprawdzie posiada tam 10 hektarów, ale jest to porozrzucane w różnych miejscach, a właściciele innych działek nie chcą ich sprzedawać, zaś operacja komasacji kosztowałaby 10 milionów złotych. Tymczasem w rzeczywistości miasto posiada w Maryninie 50 hektarów. W 2001 r. starosta Jerzy Kułak przychylił się do wniosku burmistrza Józefa Korulczyka i przekazał miastu 48,6 hektara gruntów na teren inwestycyjny.

Problemem większości miast jest brak terenów pod inwestycje. Radzyń je ma, ale ich nie wykorzystuje. Odpowiedź burmistrza Jerzego Rębka mija się z prawdą. Świadczy o niewiedzy albo złej woli. Zadajmy pytanie: co stało się z 40 ha gruntów, które miasto uzyskało za kadencji burmistrza Józefa Korulczyka?

Nie jest też prawdą twierdzenie, iż miasto musiałoby zapłacić 10 milionów złotych. Komasacja gruntów odbyła się w pasie Lubelska-Wisznicka i nie była wcale kosztowna.

Pytanie, dlaczego burmistrz Rębek nie chce stworzyć terenów inwestycyjnych w Maryninie, wymaga odpowiedzi.

Dlaczego radni A. Adamski i J. Piekutowski nie sprostowali wypowiedzi burmistrza? Wchodzili przecież w skład Rady Miasta, zarówno wtedy, gdy miasto pozyskiwało 50 hektarów, jak też wtedy, gdy była przeprowadzana komasacja.

W sieci: O sytuacji ASF w powiecie radzyńskim

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Tragiczny finał poszukiwań

Liczba komentarzy 1

  1. Żan Żil
    09/09/2017

    może chodzi o to że rodzina burmistrza nie ma tam w okolicy działek, inaczej niż obok ul. Przemysłowej

Skomentuj