banner

Trening systemu wczesnego ostrzegania

Wójt Gminy Kąkolewnica  informuje, że w dniu 01 sierpnia  2017 r. (wtorek) o godz. 17.00 przeprowadzony zostanie w gminie Kąkolewnica trening systemu wczesnego ostrzegania z głośnym użyciem syren alarmowych mający na celu uczczenie i upamiętnienie rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. 

W związku z powyższym, uprasza mieszkańców gminy, by sygnał, który zostanie nadany (dźwięk ciągły syren trwający 1 min.) potraktować jako ćwiczebny   i nie podejmować z tego tytułu żadnych działań.

Arti Sentemo na 22.Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Akordeonowej

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Zapraszamy na dożynki w Gminie Borki

Liczba komentarzy 1

  1. szaniec
    01/08/2017

    Ta cisza to chyba w imię ” nie świętowania klęsk”. Cóż, ” obłęd 44″ wrył się głęboko, tyle tylko że ten obłęd jest przypisywany nie tej stronie co trzeba. Polecam wspomnienia Józefa Mackiewicza który fragment zacytuję:

    „…31 lipca z jednego tylko Dworca Zachodniego usuwano resztki wagonów. Nie było już ani porządku, ani kontroli. Każdy, kto chciał, mógł siadać i jechać bez żadnej przepustki. W takich warunkach powstanie, które wybuchło dopiero 1 sierpnia po południu, mogło liczyć na zupełny sukces i minimalne straty, co najwyżej w potyczkach z cofającymi się strażami tylnymi. Formalnie, przed świtem, Warszawa wyzwolona by była przez wojska polskie, a wkraczającego nowego najeźdźcę powitałyby suwerenny sztandar, zatknięty w suwerennej, wolnej stolicy.

    Otóż tego bolszewicy chcieli uniknąć za wszelką cenę. Czy można się było spodziewać takiego ich stanowiska? Do pewnego stopnia tak. Na czym więc polegał błąd w rachunku powstańców, który doprowadził do straszliwej katastrofy Warszawy?

    Nie wiem, czy w ogóle można tu mówić o błędzie w rachunku logicznym. Bo jeżeli można było się spodziewać, że takie stanowisko zajmą Sowiety, niepodobieństwem było przewidzieć bezmiar zaślepionej, zaciętej tępoty Hitlera. Nawet po wszystkich doświadczeniach okupacji, nawet po zetknięciu się z tymi szaleństwami maniaka, który zatracił wszelkie poczucie rzeczywistości, nawet po tym całym krwawym tańcu epileptycznej polityki na ziemiach naszych i nie naszych. Jakkolwiek sytuacja Niemiec była już wtedy beznadziejna, to choćby dlatego, że czepiały się one rozpaczliwie każdej pozostałej jeszcze możliwości, powinny się były uchwycić oburącz okoliczności, że na drodze marszu Armii Czerwonej stawała suwerenna Polska, nie uznawana i znienawidzona przez Sowiety. Że powstała możliwość nowych incydentów i powikłań w obozie sojuszniczym. W każdym razie z punktu interesu niemieckiego nic nie przemawiało za utrzymaniem ogniska powstania na tyłach swego frontu, a wszystko za pozostawieniem go oko w oko z Armią Czerwoną. Nawet gdyby z tego zetknięcia nie miało być chleba… Manewr Rokossowskiego był tak przejrzysty co do swego celu, iż nie mogli go nie spostrzec Niemcy. Rzecz była oczywista, nie podlegająca dyskusji.

    Znam osobiście ludzi o głośnych i patriotycznych nazwiskach, którzy próbowali pośredniczyć w sprawie pozostawienia przez władze niemieckie zbytecznej broni. Pośrednictwo to zostało odrzucone, zarówno przez stronę niemiecką, jak polską. Z jednej strony emocjonalna zaciekłość przeważała nad interesem politycznym, z drugiej obawa przed cieniem nawet „współpracy” przeważała nad obawą i troską o dobro ojczyzny…”

    Całość tekstu tutaj:

    http://niezalezna.pl/57954-tak-o-powstaniu-warszawskim-nikt-nie-napisal-malo-znany-tekst-jozefa-mackiewicza

    [Czekam na historyków, którzy nie będą bali się badać genezy PW44 w kontekście polityki prowadzonej przez masonerię, ze szczególnym uwzględnieniem roli Józefa Retingera jako wysłannika tejże.]

Skomentuj