banner

Tuż przed Dniem Nauczyciela odszedł od nas Zbigniew Dudzik

Zmarł Zbigniew Dudzik … „To smutna wiadomość. Za wcześnie odszedł … najpierw za wcześnie na emeryturę, a teraz za wcześnie do wieczności … Niezwykły człowiek, niesamowity pedagog, wychowawca i nauczyciel. Można było z nim pięknie się różnić na wiele tematów i jednocześnie z wielkim uznaniem zgadzać się w kwestiach, w których zarówno dla uczniów jak i dla nas młodszych kolegów nauczycieli zawsze był niedoścignionym autorytetem” – napisał we wspomnieniu o zmarłym Janusz Wlizło.

 Opowiadał o biologii tak jakby niczego na świecie więcej nie było. Przykuwał uwagę do siebie i nawet na chwilę nie pozostawiał jej uczniowi by on się nudził, a tym samym z nudów broił … Wchodząc do Zbyszka w jakiejś pilnej sprawie na lekcję, do ostatniej chwili, zanim nie nacisnęło się na klamkę, odnosiło się wrażenie, że w klasie nie ma nikogo, albo że nauczyciel sam mówi do siebie. Otwarcie drzwi pokazywało oczywistość, wszyscy z otwartymi ustami go słuchali, albo pilnie coś pisali.

Pracowania jak świątynia biologii, wypielęgnowana w każdym cali, w każdym kącie, zielona od kwiatów, radosna z każdej gazetki, a na ścianach nie było miejsca, gdzie by coś przez Zbyszka przygotowanego nie wisiało. W szafach było tego 4 razy więcej. Z kartonu i kilku flamastrów lub kredek potrafił wyczarować plansze, których nie kupiło by się w żadnym sklepie dla szkół.  – wspomina Janusz Wlizło.

Z nim odchodzi pewna era edukacji

Niech dopowiedzeniem, jakiego formatu człowiek nas opuszcza będą wspomnienia jego uczniów:

Takich ciepłych i przyjaznych ludziom rzadko się spotyka… Dodatkowo uzdolniony jak widać w jego pracach i projektach malarskich… 

Wielki smutek po tak wyśmienitym nauczycielu, to On zaszczepił we mnie pasję biologii, która trwa ze mną do dziś

Pamiętam Go jak przyszedł do Jedynki. Wprawdzie mnie nie uczył ale wpadał na herbatkę do Pani od chemii Elżbiety Popławskiej. Jak wpadał, tak się ostał. Byli wielką Parą i w Szkole i w życiu.

Wspaniały nauczyciel uczył mnie biologii w starej dobrej jedynce chyba 87 r. Nigdy nie zapomnę jak usiadł obok mnie i tłumaczył mi układ pokarmowy żaby na spreparowanym modelu a za tydzień dał po łapach za sparing z misiem . Takiego nauczyciela a zarazem wzorca osobowego do naśladowania już nie ma i nie będzie

Jeden z moich ulubionych nauczycieli. Z żadnym innym biologia nie była tak ciekawa i nikt nie potrafił wyłożyć jej równie klarownie. Człowiek, który, będąc w stu proc. poważny, potrafił rozbawić do łez.

Niezapomniane lekcje…. Cisza jak makiem zasiał….nie ze strachu….lecz z zainteresowania tematem. Niech spoczywa w pokoju.

Człowiek tak dobry,  że można było go łyżką jeść – tyle pięknych wspomnień powróciło z tą smutną chwilą. Będę pamiętał Pana Zbyszka do swego końca… 

Do dziś pamiętam, jak nasza klasa miała z Nim lekcje zastępczą, to zawsze z ogromną pasją czytał nam książkę „Podróż za jeden uśmiech ” . To sprawiało, że był niesamowity, pedagog trafiający do dzieci nie tylko przez pryzmat podręczników.

Inny uczeń wspominał: To były najwspanialsze słuchowiska na świecie, bo na żywo z niesamowitymi nieraz efektami specjalnymi.

Jakub Hapka

Na portalu od jesieni 2012 r. Najpierw jako felietonista, od maja 2015 redaktor naczelny. Absolwent polonistyki UMCS. Fan futbolu.

Dzień drzewa w Filii Nr 1

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

W niedzielę XII Ponadpowiatowy Przegląd Pieśni Maryjnej w Kolembrodach

Skomentuj