banner

Wielkanoc i wielki plan

Gdyby to się zdarzyło raz. I tylko nam. Ale nie. Co Święta i nie tylko u nas.

Musi istnieć jak tajny plan dzieci na świąteczne przygotowania, obejmujący te same, albo prawie te same zadania, czyli:

– złapanie na święta jakiejś infekcji; najlepiej zapalenia oskrzeli lub płuc leczonego antybiotykiem
– kłócenie się i bicie z rodzeństwem minimum 10 razy każdego dnia przynajmniej od Wielkiego Czwartku
– wyciąganie wszystkich zabawek na środek pokoju i powtarzanie tej czynności ilekroć zabawki są schowane; mile widziane zrzucanie winy na krasnoludki
– zjedzenie połowy jajek ugotowanych do święcenia
– darcie kartek w drobny „śnieg” po pretekstem robienia dekoracji świątecznych; najlepiej działa po odkurzaniu
– wyjadanie wszystkich bakalii przy dekorowaniu mazurka; jeśli bakalii jest solidny zapas można od biedy zostawić garść rodzynek – wymacanych lub poślinionych
– odciskanie rąk na szybach i lustrach i domaganie się psikania preparatem do mycia okien; zalanego pianką okna nie należy wycierać
– roznoszenie po domu elementów palm, barwinku lub bukszpanu; woda, w której były trzymane rośliny, powinna znaleźć się na dywanie
– pytanie co 15 minut, czy już jest Wielkanoc

Są też pewne wariacje.
Nie mieliśmy jeszcze na przykład okazji jechać na SOR z bazią w nosie. Jest to jakaś perspektywa.

Cichy bohater

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Talenta