banner

16 stycznia, a więc Święto Porteru Bałtyckiego

Dziś (16 stycznia) przypada Święto Porteru Bałtyckiego, który przez wytrawnych piwoszy nazywany jest „polskim czarnym złotem”. Porter bałtycki to piwo dolnej (z reguły fermentacji) oparte na ciemnych słodach, ekstrakcie 18-22 °Blg (czasem więcej) i 8-9,5% alkoholu (czasem więcej).

Dlaczego porter? I dlaczego bałtycki? Etymologię nazwy wyjaśnia bloger i sędzia piwny, Tomasz Kopyra:

Porter po angielsku oznaczał tragarza, czy może raczej pracownika portowego pracującego w dokach przy rozładunku i załadunku statków. Ciemne, palone piwo, którego warzenie ściśle związane było z wprowadzeniem do użycia maszyny parowej i palarki do słodu, stało się szybko bardzo popularne wśród tych właśnie robotników. Nazwano więc je porterem. Z czasem zaczęto warzyć mocniejszą wersję tzw. stout porter (stout oznacza tutaj właśnie tęgi, mocny). Później stout porter wyparł zwykły porter i nazwa była skracana do samego stout, więc na Wyspach Brytyjskich porter popadł na pewien czas w zapomnienie. Ale dlaczego bałtycki? Otóż porter, w swojej mocniejszej, a nawet specjalnie wzmocnionej wersji, był wysyłany na dwór carski w Rosji. Stąd, obecnie najmocniejszy stout jest określany mianem Russian Imperial Stout. Wysyłano więc na carski dwór protoplastę RISa, a ponieważ zdobył tam uznanie, więc zaczęto warzyć go na miejscu. Stamtąd pewnie trafił do Polski. Tutaj po pewnym okresie adaptacji stał się piwem dolnej fermentacji, a ponieważ piwo to warzone było też w innych krajach basenu Morza Bałtyckiego zyskało przymiotnik bałtycki (źródło: http://tomaszkopyra.natemat.pl/76073,porter-baltycki-polskie-czarne-zloto). 

Jeśli chodzi o doznania sensoryczne związane z porterem bałtyckim to:

  1. Wygląd: głęboka czerń piwa, piana gęsta, obfita, wpadająca w odcień brązu, długo się utrzymująca i osadzająca się na szkle (tzw. laceing).
  2. Aromat: czekolada, kawa, ciemne słody, karmel, owoce (śliwki, rodzynki), pumpernikiel,
  3. Smak: kawa, czekolada, toffi, karmel, ciemne owoce, lukrecja, praliny, skórka od ciemnego chleba; w dobrych porterach alkohol (mimo dużej zawartości) jest dobrze „ukryty”. Generalnie dobry porter powinien mieć dużo tzw. „ciała”, czyli być treściwy w smaku (nigdy wodnisty).

Oczywiście powyższe właściwości nie są regułą – jedne portery są bardziej wytrawne i goryczkowe, a drugie są bardziej słodkie i likierowate. Najwspanialsze w tym piwie jest to, że złożoność smaków i aromatów powoduje, że każdy może odkryć w nim co innego.

Co ciekawe, portery bałtyckie to piwa, które nadają się do kilkuletniego leżakowania  (jak wino) zyskując wówczas nowe właściwości – pojawiają się aromaty suszonych śliwek, a ewentualna ostrość alkoholu lub goryczka zostają złagodzone.

Warto zobaczyć film, na którym przywołany już bloger piwny, Tomasz Kopyra degustuje… 30-letniego portera z Żywca:

Popularne polskie portery bałtyckie, które są w powszechnej sprzedaży w sklepach to: Ciechan Porter, Grand Imperial Porter, Żywiec Porter, Komes Porter, Perła Porter, Okocim Porter, Porter Warmiński. Te dwa ostatnie portery zdobyły odpowiednio: pierwsze (złoty medal) i trzecie (brązowy medal) miejsce w konkursie European Beer Star 2015 odbywającym się w Niemczech.  Myślę, że któreś z tych piw będą w radzyńskim Tesco; ewentualnie pytajcie w kawiarni artystycznej Kofi&Ti.

Za najlepszy polski porter bałtycki uważany jest Imperator Bałtycki z Browaru Pinta – trudno go nabyć, bo w sprzedaży jest w zasadzie tylko 1-2 razy do roku i to wyłącznie w specjalistycznych sklepach piwowarskich. Ja jedną butelczynę nabyłem fartem wczoraj 🙂

Nabyłem coś jeszcze (nie było łatwo bo w Lublinie toczyła się o to prawdziwa walka): Porter Bałtycki Imperium Prunum z browaru Kormoran, czyli imperialną (dubeltową) wersję porteru bałtyckiego. 26% ekstraktu i 11% alkoholu robi wrażenie. Niezwykłość tego piwa polega także na tym, że do jego uwarzenia użyto Suski Sechlońskiej – wędzonej śliwki węgierki pochodzącej z okolic wsi Sechna, posiadającej unijny certyfikat Chronionego Oznaczenia Geograficznego. Imponujące jest również „opakowanie” piwa –  butelka satynowana na czarno z nazwą piwa nadrukowaną bezpośrednio na szkle. Butelkę wieńczy lak w kolorze wiśniowym. Szata w jaką odziany został ten porter predestynuje go do leżakowania – i tak też uczynię, czekając z rozpiciem tego trunku na jakąś wyśmienitą okazję (urodziny syna? chrzest syna? a może komunia syna?).

No proszę spojrzeć jak to pięknie wygląda:

imperium-prunum-www

Zachęcam zatem do celebrowania Święta Porteru Bałtyckiego „polskim czarnym złotem” i podzielenia się wrażeniami w komentarzach. Ja swoje wrażenia z dzisiejszej degustacji opiszę niebawem.

 

 

 

 

 

 

Całą gębą

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Odpływanie

Skomentuj