banner

Dwie kadencje? Tak, ale…

O sprawie ograniczenia do dwóch kadencji pełnienia funkcji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast ostatnio jakby ciszej. I dobrze. Warto to wszystko dogłębnie przemyśleć.

Idea sama w sobie nie jest zła – osiem (czy może dziesięć lat przy wydłużeniu kadencji o rok, o czym niektórzy wspominają) to czas wystarczający, żeby czegoś konkretnego dokonać, unikając jednocześnie syndromu wypalenia i szkodliwej rutyny. Nie przeceniałbym tu roli ew. nowych przepisów w zapobieganiu tworzenia się tzw. „sieci nieformalnych powiązań”, bo kto naprawdę zechce ją utkać, da sobie radę i w miesiąc. Tak naprawdę pomysł ten zwiększa rolę obywateli we wprowadzaniu korekty z zarządzaniu miastem czy gminą – bo w niebyt odeszłyby wybory „z przyzwyczajenia”: niech już będzie ten, co był, bo nie wiadomo, panie, jaki będzie kto inny… Rządzi 16 lat, nikogo nie zabił, to taki zły nie jest…

Ale prawo nie może działać wstecz – dlatego dla dwóch kadencji musi być „punkt startowy”, bez względu na to, co było wcześniej. Chyba, że czegoś nie wiem…

Zagrożenie

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

9 edycja Lublin Jazz Festiwal – 21-29 kwietnia 2017

Skomentuj