banner

Opolska ustawka

Trwa kolejna (która to już?) akcja z cyklu: Patrzcie ludzie, jak Polska pod rządami PiS pogrąża się w chaosie. Nawet festiwalu w Opolu nie będzie, a zawsze był…

Nie da się zakłamać spadku bezrobocia, wzrostu wartości złotówki, płac i PKB, więc trzeba organizować nieustanną histerię. Zaczęło się 13 maja w „Wyborczej”: „Po moim trupie – MIAŁ POWIEDZIEĆ Jacek Kurski na pytanie, czy Kayah wystąpi podczas tegorocznego festiwalu w Opolu. Czyżby artystka trafiła na czarną listę TVP?”. Temat od razu podchwytują zaprzyjaźnione media – tam już nie ma wygodnego w wypadku procesu sądowego sformułowania „miał powiedzieć”, ale „powiedział”.

Nie ma też kokieteryjnych znaków zapytania, tylko twarde hasła o cenzurze. Na nic dementi Kurskiego i Maryli Rodowicz, która zaprosiła Kayah na swój benefis. Lawina rusza. Kolejni wykonawcy „w geście solidarności” wycofują się z festiwalu, który miała pokazać TVP. Jednak wielu artystów nadal chce wystąpić na festiwalu, w związku z tym prezydent Opola (zgadnijcie do jakiej partii należał…) wydał polecenie, by na teren amfiteatru nie wpuszczać ekipy TVP i wypowiedział umowę dotyczącą organizacji festiwalu. Pal licho, że miasto może stracić kupę forsy i prestiżu.

W Opolu jesienią wystąpią „piosenkarze wyklęci”, powstaną specjalnie na tę okazję napisane partyzanckie piosenki i konferansjerka – i znowu będzie okazja do bicia piany.

Najbardziej żal mi ludzi, którzy tę blagę łykają…

Rekonesans

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Być albo nie być (Matką Polką)