banner

Sienkiewicz i Trump

Z wiekiem przechodzi mi ochota na czytanie powieści, o wiele bardziej cenię sobie eseje i tzw. literaturę faktu.

Dlatego też rok Henryka Sienkiewicza (170 lat od urodzin, 100 lat od śmierci pisarza) postanowiłem uczcić spóźnioną lekturą jego „Listów z podróży do Ameryki”. Ten cykl reportaży pisał nasz Noblista jako człowiek młody, około trzydziestoletni. Wtedy bardziej dziennikarz niż powieściopisarz.

Opisana w „Listach” Ameryka sprzed 140 lat to kraj młody, na dorobku, pełen dynamiki i wyzwań. Obraz to nie sielankowy, ale pełen zachwytu. A najważniejsza obserwacja Sienkiewicza? USA to kraj ludzi wolnych. Ta wolność jest absolutną i podstawową wartością, na której opiera się wszystko – także sukces ekonomiczny. I tak mi się ta zapomniana książka skojarzyła z ostatnimi prezydenckim wyborami, które pokazały, że duch wolności na szczęście w Ameryce nie umarł. Amerykanie woleli zaryzykować wybór kandydata, o którym tak naprawdę niewiele wiadomo, niż politycznie poprawny, dociskany kolanem przez media i salony, wybór pani Hillary.

Sympatia

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Wspomnienia Karola Hurko, cz. 13

Skomentuj