banner

Rekonesans

Pewnego razu, była sobie wycieczka – na szczęście jednodniowa. Kiedy wreszcie nadszedł jej koniec i powrót późnym wieczorem, uczennice zaczęły sondować (wówczas jeszcze słabo rozpracowanego) Belfra.

Naturalnie było to dobrze rozplanowane przestrzennie. Nastąpiło to bowiem w czasie, gdy tym samym autokarem jechały jakieś nadliczbowe dzieciaki, którym obiekt zainteresowania uczniowskiego wywiadu ustąpił miejsca. Zatem młode agentki skompresowały się na swych siedzeniach i niezmordowanymi prośbami wymogły na swym młodym nauczycielu, by siadł obok. No i wtedy się zaczęło!

– Proszę pana… a gdzie pan mieszka?

– W domu – odparł krótko Belfer.

– No ale…

– W murowanym – rzekł przesłuchiwany, czerpiąc niesamowitą przyjemność z takiego dręczenia śledczych – jeśli o to chcesz dopytać.

– Nie! Właśnie nie oto…

– A o co? – zainteresowała się jej (wepchnięta w szybę) koleżanka. – Przecież pan mieszka w tej samej wsi co ty.

– No tak, ale nie wiem, gdzie dokładnie.

– No, to skup się Marta – pouczył swą uczennicę wykrętny nauczyciel – i wygeneruj jakieś precyzyjne pytanie, a możliwe, że uzyskasz pożądaną odpowiedź.

– To… pan mi powie… – z namysłem, ważąc każde słowo zaczęła uczennica. A po chwili triumfalnie wypaliła – Gdzie ten dom stoi?

– Przy ulicy. Tak z 10 metrów od drogi.

– A przy jakiej?

– Wyasfaltowanej.

– No ja już nie mogę z panem!…

Pięćdziesiąt lat

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Opolska ustawka

Skomentuj