banner

Chowanego

Na początku myślałam, że jak będę się chować w tym samym miejscu, to szybko mu się znudzi. Nie znudzi się.

Pięćdziesiąty raz można wejść za tę samą zasłonkę i będzie to jednakowo pasjonujące. Dla dzieci. Bo ja wymięknę przy trzecim. Jak powszechnie wiadomo – rodzic powinien się zastanowić kilka razy, czy rzecz, którą planuje zrobić, jest gotów powtórzyć następne 5000 razy. W sprawie zasłonki mam za sobą już… 1 %. I postanowiłam spauzować. Ale przecież nie muszę się chować.
Nikt mnie nawet nie musi pytać o zdanie, bo wystarczy czymś lekko przyklepać. I gdybym jeszcze kiedyś zastanawiała się nad tym, czy jest coś, co powstrzyma mojego syna przed zabawą w chowanego… to nie. Nie ma takiej rzeczy.
Nieważne z kim, nieważne gdzie i czy w ogóle ktoś jest schowany. Póki w domu jest jeszcze na wierzchu jakaś poduszka.

5 10 15, czyli rocznicowy wieczór RaSiL-u

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Nachodzenie

Skomentuj