banner

Coś się kończy, coś zaczyna…

Dla fanów fantastyki tytuł może kojarzyć się z książką J.K Rowling – Harry Potter, dla innych z powieścią Andrzeja Sapkowskiego – Wiedźmin, ponieważ w jednym znajdziemy rozdział o tym tytule, a w drugim opowiadanie. Nic bardziej mylnego… Tekst ma charakter pożegnalny, ponieważ w dniu dzisiejszym moja współpraca z obecnym portalem dobiegła końca.

Dłuższy czas zajęły mi myśli, co tak naprawdę mógłbym jeszcze dodać, po moim felietonie podsumowującym koniec stażu na owym portalu pod tym linkiem. Życzenia dla Redakcji? Cóż… To już było, wspomnienia? To także…

Pragnę jednak podziękować wszystkim ludziom, których miałem okazję dzięki współpracy z RadzyńINFO spotkać, to naprawdę duża ilość osób, poglądów, usposobień. Każdy z Was wniósł coś do mojego jestestwa, zostawił we mnie jakąś cząstkę.

Nie zawsze jest różowo, chyba wszyscy zdają sobie z tego sprawę. W Radzyniu dzieje się dużo i nie raz przyszło siedzieć mi w nocy, aby tylko coś, co się wydarzyło w naszym mieście pojawiło się w formie relacji, czy też fotorelacji na dzień kolejny.

Czasami spotykałem się z komentarzem osób trzecich, a bo wam jest łatwiej, idziecie sobie tymi portalami, cykacie kilka zdjęć aparacikami i do domu. Cóż… Często przyszło mi tylko odpowiedzieć głupim uśmieszkiem, bo nie każdy zdaje sobie sprawę, że podobnie tak jak nauczyciel zabiera swoją pracę do domu i sprawdza kartkówki dla uczniów, sprawdziany poza szkołą, tak samo jest też w innych zawodach, także w mediach.

To nie są jakieś tam tylko zdjęcia, to także opracowanie tekstu, a to również zajmuje czas. Był też przypadek, gdy zaczepiła mnie pewna starsza pani, oburzona tym, że z drogi krzyżowej na zdjęciach widać jej koleżanki, a jej nie. Kupa różnych doświadczeń, zderzenie się z wieloma ludźmi. Czas pochwał jak i nagan tych słusznych jak i mniej słusznych, ale to dobry czas, który odcisną na mnie swoje piętno.

Cóż… Nie lubię dużo mówić o sobie, więc to koniec mojej kadencji na portalu, moje miejsce zajmuje następca, który mam nadzieje, że przypadnie państwu do gustu jak ja, kto wie, może nawet i bardziej?

Nie znaczy to jednak, że znikam z sceny medialnej w naszym mieście. Podjąłem współpracę z innym portalem, w którego rozwój wkładam kawał serca, podobnie jak i reszta młodej, nowej redakcji. Zapraszam więc do śledzenia moich poczynań, ponieważ jest to nowy etap, czegoś co się zaczyna.

Z pozdrowieniami

A. Wierzchowski

Na krańcu świata, cz. 34

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Wielki Czwartek w Hiszpanii