banner

Dawno temu nad rzeką Białą III, odc.14

Stary, a poćciwy, Obertas westchnął ciężko. Choć dukatów z osad, nad któremi pieczę sprawował,  nie brakowało, a i niedawno wybrany zastępca mir i posłuch wśród włościan posiadał (pewnikiem z racji na poprzednie zajęcie), młody sołtys Matej coraz śmielej na radach sobie poczynał.

Wielu kmieci głowiło się nad jego wiekiem – broda twarz mu zasłaniając, trudniejszą kwestyją to czyniła.

Ani chybi z dawnej Rusi moc pakunków do sioła zwozi, stąd u niego ta żywość spojrzenia – powiadali niektórzy.

– Prawda li to, często epistoły, choćby Kurwinowi, podsyłał, w których prócz stołów suto zastawionych, jakieś w butelkach silne medicamenta błyskały.

– Nie gadaj źle na niego! On to z Młodym Rysiem pospołu, nielichą intrygę Kciuka wykrył, któren zwaryjował i w gnojowicy się babrze, posłuch  okolicznym kmieciom czyniąc, którzy na przykre zapachy od lat są skazani.

Choć „Kciuk” rychły koniec  odoru zapowiadał, nikt słowom jego wiary nie dawał. Za pomocnika Kuszę swego czasu biorąc (co nielichą okolicznością  dla Rębajły się stało, by z kasztelu go usunąć) poklasku tym nie zyskał, co i rusz próbując manufakturę swą obecną poszerzać, na biadolenia okolicznych włościan nie bacząc.

***

– Czemuś, Waszeć, chorągwi swojej do Dzyńdzynia nie przywiódł, zwyczajowego koraja ni wieńca ozdobnego w dłoniach nie dzierżyłeś…? W kruchcie Sacra Trinitas, przez lud bogobojny zwanej, Was nie widziałem, ani do wielkiego monasterium za nami nie podążyłeś? – pytał znad brwi krzaczastych Stary, a poćciwy, Obertas, choćby na chwilę Mateja ze spokoju nie wyprowadzając.

– Nie moja to rzecz do kruchty zapraszać, to wielebnych rola. Moja chata z kraja – rzekł, a spojrzenie jego jasne i żywe było.

Śmok, któren  na ziemiańskiej radzie był obecny –sam nie wiedział po cholerę, pamiętał, że nie z powodu choroby czerwonych oczu Matej to rzekł. Sam widział kiedyś jak podczas niejednej procesyi na Curpus Deus dzielnie chorągiew królewskiego ongiś sioła dzierżył, wianuszkiem zdobnych niewiast będąc otoczon.

***

Niedoszły członek Rady Królewskiej, któren swojemi głosami zdawałoby się pewną drogę Sławie odebrał, Młody, a okrutny, Oberek, prócz dzyńdzyńskich spotkań z prózniakami, którzy dzyńdzynianiom o cudach niewidach ze świata wielkiego przepowiadali, aktorskie trupy do Palladium Artis spraszać począł, bezcenną pamięć u mieszczan sobie zapewniając.

Dziwowali się niektórzy, że tyle srok za ogon łapał, Szawła Żydowskiego choćby w wielu funkcyjach zastępując…

Konsekwencja

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

O Kodniu

Skomentuj