banner

Do przodu

O co chodzi w życiu? Zwłaszcza w tak zwanych „dzisiejszych czasach”.

Właśnie na to pytanie próbował odpowiedzieć papież Franciszek w swoim pierwszym kazaniu po wyborze. Główne przesłanie – zawsze musimy iść naprzód. Widać dobrze na przykładzie Kościoła, że jest to bardzo trudne. Błędy popełnione w przeszłości, choćbyśmy nie wiadomo jak bardzo zapierali się ich, prześladują nas. Niedawno obchodziliśmy 500-lecie Reformacji. Łatwo jest ustawić się jako katolik w roli ofiary i mówić o „buncie Lutra”. Nie chodzi mi o jego kanonizowanie, tylko – nomen omen – usprawiedliwienie. Może był niewłaściwą osobą na niewłaściwym miejscu, ale czas do zmian był właściwy jak najbardziej.

Nieraz czujemy potrzebę zmian, ale zawsze nakładamy sami na siebie limitu wynikające z lęku przed zrobieniem „czegoś głupiego”. Wszyscy się boimy. Wszyscy jednak widzimy, jak wiele się zmienia kiedy się zakochujemy. Chociaż również wtedy może nam zabraknąć odwagi i możemy uznać, że miłość nie istnieje czy coś w tym stylu. Czasami wybieramy niewłaściwie czy za szybko i nawet zakochanie kończy się bólem. Jak sobie poradzić? Trzeba zawsze mieć odwagę stawać w prawdzie, choćby bolała.

Myślę nawet, że nawet jeżeli wybrało się „złą” ścieżkę, trzeba nią pójść, bo najwyraźniej jest na niej coś, co nas pociąga. Trzeba mieć tylko odwagę przyznać się do tego. Prawdziwe zło jest tylko w uporczywym i nieszczerym trwaniu w miejscu, w którym się nie czujemy naprawdę sobą. Najważniejsze to być szczerym ze samym sobą, nawet jeśli nasze marzenia wydają się nie z tego świata. Może właśnie dlatego brakuje na świecie cudów z czasów Starego Testamentu, bo kiedyś ludzie mniej oglądali telewizji i opowiadali sobie więcej bajek?

Jest w tym pewna pułapka – ta droga nigdy się nie kończy. Normy społeczne i więzy mogą najpierw nas budować, a w pewnym momencie zacząć nas krępować. Znamy to wszyscy z relacji rodzinnych. Oczywiście, nad najważniejszymi życiowymi relacjami trzeba stale pracować. Ale co to właściwie oznacza? Najgorsze, co można zrobić, to stale wracać do tego, co było. Nie można jednak też zaprzeczać temu, że więzi są czymś realnym i udawać, że przysięga to tylko słowa, albo że da się żyć bez właściwej relacji do matki i ojca.

Myślę, że nieprzypadkowo Karol Wojtyła interesował się teatrem, zanim został papieżem. Boska komedia to niegłupie określenie, ale to nie teatr. Tym się to różni od prawdziwego życia, że kiedy już wybraliśmy i mamy w nim określoną rolę, istnieje ona w nas cały czas i nie uciekniemy przed nią, choćbyśmy żyli przebraniu.

ps. Naiwne? Ktoś się z tego powodu uśmieje przy czytaniu – to znaczy że zrobiłem dobry uczynek. A więc na zdrowie.

Rodzynek

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

31 sierpniowych dni 1920 roku na Podlasiu

komentarze 2

  1. szaniec
    17/11/2017

    Szanowny Autorze,
    W życiu chodzi o to, żeby tak żyć, aby zostać zbawionym i móc oglądać w niebie Pana Boga i wielbić Go wraz z chórami Aniołów. Proste. Pomaga nam w tym Kościół katolicki, bo poza nim nie ma zbawienia. Kk ustanowił sam Pan Jezus, dał nam też Sakramenty św. Sercem Kościoła Katolickiego jest Msza św. Czym jest Msza św., kto ją ustanowił, Co to jest Objawienie? Te wszystkie zagadnienia omawia Katechizm Kościoła katolickiego. Polecam znakomity katechizm kardynała Gasparriego ( najlepiej w formie papierowej, ale również jest w internecie za darmo w formie cyfrowej).

    Katolik nie obchodzi rocznic reformacji, bo staje się apostatą ipso facto. Marcin Luter pod przykrywką walki z nieprawidłowościami w Kk uderzył tak w Sakramenty św. jak i w Mszę św. ( choć nie tylko – odpusty, celibat, negowanie papiestwa i wiele innych). Uznał, że wie lepiej niż Objawienie Boże, wszyscy Doktorowie Kościoła,święci i ustanowił siebie jako jedynego, który poznał prawdę. Doktor Marcin Luter – tak siebie nazywał. 1500 lat katolicyzmu do kosza.Koncepcja narodziła się w jego głowie, ale należałoby zadać pytanie czy to była tylko jego koncepcja i jego myśli. Tłumacząc Pismo św. na język niemiecki ( nie jest prawdą żę był pierwszym, który tłumaczył) część tekstów omijał ( np. list św. Jakuba który pisał, że Wiara bez uczynków jest martwa ), część słów zmieniał, jednocześnie zmieniając ich sen, a część dodał. Pycha, która ośmieliła innych. Kalwin,Melanchton, Cranmer, Zwingli i wielu innych. Wraz ze zniszczeniem Mszy Św. upada dogmatyka katolicka, a dalej dobroczynność, bo nie trzeba do zbawienia dobrych uczynków (upadają szpitale, przytułki a majątki po nich są przejmowane), wojny religijne.

    „Myślę nawet, że nawet jeżeli wybrało się „złą” ścieżkę, trzeba nią pójść, bo najwyraźniej jest na niej coś, co nas pociąga” – Duży błąd. Unikajmy wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Zawracajmy, uciekajmy w popłochu, bo to jest droga do zatracenia. Owszem, jest na niej coś, co nas pociąga, kusi, zniewala. Ale złe towarzystwo opuszcza się szybko. Im szybciej, tym lepiej. Pojawić się może sensowne pytanie, skąd pochodzą myśli i czyje są to podpowiedzi? Rozpoznanie bywa bardzo trudne, ale możliwe. Polecam lekturę znakomitego traktatu kardynała Jana Bony „O rozpoznawaniu duchów”. Katolicka, pewna lektura ( choć trudna), z której np. można się dowiedzieć , że wszystkie duchy można podzielić na trzy kategorie, z których jedna znajduje się wewnętrznie w nas( duch ludzki, czyli nasza natura), a dwie na zewnątrz.Te na zewnątrz to dobre Duchy Boże, czyli Boży i Anielski oraz złe ( szatański, cielesny, światowy). Warto przeczytać cały traktat dostępny również w internecie. Bardzo ważny jest również spowiednik, który zadba o czystość naszej duszy.

    Zakochanie i miłość. To są dwie różne sprawy. Zakochanie to tylko emocje, impuls i ktoś, kto tylko na tym buduje związek jest głupcem. Emocje kiedyś opadają i jeśli nie zbudowaliśmy miłości to jest pustka. Wtedy przeszkadza wszystko, również normy społeczne ( zbudowane oczywiście na fundamencie prawa naturalnego).

    Cuda. Było ich więcej w początkach chrześcijaństwa, aby pomóc zbudować Wiarę katolicką, z biegiem czasu było mniej, co nie znaczy, że nie ma ich wcale. Są. Błogosławieni co nie widzieli, a uwierzyli.

    Bajki. Czytano je w krajach protestanckich, w katolickich krajach czytano dzieciom żywoty świętych.

    • Jakub Niewęgłowski
      17/11/2017

      dzieki za odpowiedz. na pewno zajrze do traktatu. pytanie brzmi – jezeli w katolicyzmie oczim haraszo, kakda my takie bojuchy?

Skomentuj