banner

Dur i dyżur

Duru dotąd, co prawda, nie było.

Rok temu był za to rotawirus. Dwa lata temu na Boże Narodzenie angina. Ale w ogóle z tym grafikiem świątecznych „dyżurów” trafiamy nie najgorzej, bo na przykład u znajomych w tym roku ospa, a nam nie trafiła się na święta.

Poza tym rotawirusa przynieśliśmy ze szpitala, gdzie syn był z zapaleniem płuc, a to oznacza, że zapalenie płuc się skończyło. Ze szpitala przed świętami wyszliśmy. Nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Jakieś lekkie przeziębienie na Boże Narodzenie lub Wielkanoc jest jednak niemal obowiązkowe od kiedy jesteśmy „dzieciaci”. I naprawdę mam wrażenie, że nie jesteśmy wyjątkiem. Wręcz przeciwnie.

To musi być jakieś prawo Murphy’ego. Więc od jakiegoś czasu się zastanawiam, jaki mikrob tym razem ma u nas dyżur. I czy trzeba będzie wypakowywać wstawioną już do bagażnika walizkę, bo i tak bywało. Tym bardziej na przekór swoim przemyśleniom życzę wszystkim zdrowych i radosnych Świąt Wielkanocnych!

Radzyń #11

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Zastępca

Skomentuj