banner

Dysocjacja

– Proszę pana, a wie pan, oni mówią, że się pan nad nimi znęca. – No cóż… – I bardzo dobrze! Da im pan tam wycisk.

– O to się nie martwcie – powiedział z przymrużeniem oka historyk.

– Ale wie pan co, kazali pana pozdrowić.

– Bo mnie lubią.

– Jak to? Boją się i lubią? Co pan im zrobił?

– Zastosowałem metodę dysocjacyjną…

– Jaką?

– Dysocjacyjną; rozbijam ich dwoma bodźcami: dużo dyktuję i sporo żartuję. Takie różne, acz intensywne stymulowanie prowadzi do lekkiego rozbicia psychicznego i w efekcie, czegoś w rodzaju syndromu sztokholmskiego…

– Czego?

– Syndromu sztokholmskiego; emocjonalnego przywiązania ofiary do swego oprawcy.

Koryfeusz Muzyki Polskiej 2017 – zagłosuj i ty!

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Dawno temu ad rzeką Białą III, odc.13

Skomentuj