banner

Eminencja

Lekcja nie zdążyła się na dobre zacząć, kiedy do sprawdzającego listę nauczyciela podeszła pewna drugoklasistka.

– Proszę pana, ja muszę zebrać listę osób (co, która przyniesie jutro na zajęcia artystyczne), czy da mi pan teraz 5 minut lekcji, żebym to zrobiła? Bo jak mi pójdą na przerwę, to znowu ich nie dopadnę.

– Dobrze Julka, dam ci te 5 minut, ale pod koniec lekcji; bo jak się teraz rozszumią, to ich nie ogarnę bez brutalnych środków. A tych przecież byśmy nie chcieli.

Kiedy więc zgodnie z umową pod koniec lekcji Belfer przekazał głos Julce, ta od razu zabrała się do roboty.

– Widzę bardzo sprawnie ci to idzie. Dobrze, że mają takiego gospodarza w klasie.

– Dziękuję, ale ja nie jestem gospodarzem.

– A kim?

– Nikim.

– Ej, no nie mów tak…

– Ale to prawda; ja nie jestem nikim w klasowym samorządzie.

– A w ten sposób… To ty jesteś normalnie taka szara eminencja.

– Szara, co?

– Szara eminencja, to taka osoba, która oficjalnie nie piastuje żadnego kierowniczego stanowiska, ale wiadomo, ze to ona ciąga za sznurki we władzach. To tak jak obecnie prezes partii rządzącej w Polsce. Normalnie w systemie parlamentarno-gabinetowym, to szef największej partii zostaje premierem, bo i tak wiadomo, że to on ciąga za sznurki. A Jarek ma od tego ludzi, żeby ponosili za niego odpowiedzialność. Także, jeśli jakaś decyzja partii pod jego rządami się nie spodoba, to premierzyca, albo prezydent dostaną po du… dzie. Rozumiesz?

– Chyba tak.

Jednak mimo starań szarej eminencji, jej lista nie zapełniała się tak szybko, jakby tego sobie życzyła. A do dzwonka pozostało może dwie minuty…

– Ja ci Julka pomogę.

– Jak?

– Niezawodnym sposobem – odparł nauczyciel i zwrócił się do klasy, podążając w stronę wyjściowych drzwi. – Uwaga ogłoszenie! Jak widzicie zamykam drzwi na klucz, a do dzwonka pozostało półtorej minuty. I nie otworzę ich dopóki Julka nie zapełni swojej listy. Ja tam mam czas, ale wam, to obiad raczej wystygnie.

„ „Niezawodny sposób” zadziałał… niezawodnie. I nim zdążył wybrzmieć dzwonek, lista brakujących produktów była pełna.

– Dziękuję panu bardzo – rzuciła, zbierająca się do wyjścia z klasy szara eminencja – bez pana bym nie dała rady.

– Proszę bardzo. Jak widać, nauczyciel czasem przydaje się na lekcji.

Kora i Stańko – razem już na „tamtej stronie”

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Mechanizm strachu

Skomentuj