banner

Finał „Oranżeria 2015” – koncert laureatów, Raz Dwa Trzy i Lucjan Kotwica show

W niedzielny wieczór 30 sierpnia upał nie wygrał z radzyniankami, którzy szczelnie wypełnili Oranżerię w trzecim dniu OSzPA.  

Finał „Oranżerii 2015” składał się z dwóch części. Część pierwsza to koncert laureatów – nieco stremowany dyrektor ROK, Paweł Żochowski, wywoływał po kolei „podmioty wykonawcze” (artystów) – I nagroda przypadła Izabeli Szafrańskiej i Pawłowi Sokołowskiemu, a w pamięci wielu z pewnością pozostanie charyzmatyczny wokal Macieja Różyckiego, którego tembr głosu mógł naruszyć wiekowe ściany Oranżerii.

Artystom-laureatom część show dość niespodziewanie skradł… starosta – Lucjan Kotwica, który zgrabnie „wypłynął” na deski Oranżerii i  sypnął tekstami rodem z „Rejsu” Piwowskiego. Starosta podkreślił 20-letnią tradycję imprezy, która mimo zawieruch na lokalnej scenie politycznej i zmian dyrektora  ROK trwa nadal i … trwa mać.  Było też o „koparach”, które w reakcji na wysoki poziom XX edycji festiwalu poopadały  w kuluarach pewnym osobom. Starosta wystąpił również w roli zakopiańskiego misia z Krupówek (a jakże!), chętnie pozując do zdjęć ze zwycięzcami „Oranżerii 2015”. Nie jest żadną tajemnicą, że w „Rejsie” Piwowskiego aktorzy grali na tzw. „cyku”; jak to dobrze, że nasz radzyński starosta nie potrzebował (?) żadnych używek, aby rozbawić radzyńską publiczność…

W części drugiej na scenę wyszli Oni – Panowie z Raz Dwa Trzy. Zaczęli z wysokiego „c” – refleksyjną interpretacją piosenki Franka Sinatry „My way” – „Idź swoją drogą” w tłumaczeniu Wojciecha Młynarskiego. Potem zabrzmiały standardy zespołu, którego – o dziwo – zalegający w murach Oranżerii zaduch nie osłabiał, a wręcz przeciwnie – zdawał się napędzać. I napędzał, bo Adam Nowak z kolegami spędzili na scenie ponad 1,5 godziny na scenie – chapeau bas!  Brawa szczególne należą się zasiadającemu za „garami” Jackowi Olejarzowi, który w tych tropikalnych warunkach zdawał się doskonale bawić, o czym świadczyła jego niezwykle oryginalna mimika twarzy.  

Finał XX edycji OSzPA zaspokoił w pełni moje zapotrzebowanie na sztukę wyższą, był przy tym ciekawym, aczkolwiek smutnym doświadczeniem socjologicznym pokazującym, że Albinów Siwaków w lokalnej polityce wciąż mamy pod dostatkiem.

Emerytura pod palmami

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Informacja czy Wiedza?

Skomentuj