Grzech i jego natura - RadzyńINFORadzyńINFO
banner

Grzech i jego natura

„Grzech” to bardzo powszechne pojęcie, którym posługujemy się w wielu sytuacjach. Większość z nich co prawda jest zwykłym nadużyciem lub zwyczajną próbą manipulacji drugim człowiekiem, ale mało komu to przeszkadza. Co niezbyt dobrze świadczy o nas, niestety.

Naturalnie zaczniemy od podstaw, czyli pytania „czym grzech jest?”. Najprostsza definicja brzmi „przekroczenie konkretnych norm moralnych”. Osobiście mam poważny problem co do „norm moralnych” – wszak nie jesteśmy produktem linii fabrycznej, aby nas w jakikolwiek sposób „normalizować”, ale mam świadomość, że wielu bardzo by chciało. W imię różnych, najczęściej małostkowych i egoistycznych, celów. Nieco głębsza definicja związana jest z religiami i mówi, że grzech to „dobrowolne zerwanie przymierza z Bogiem poprzez dokonanie złego czynu”. Tutaj pojawia się cały szereg wątpliwości, od samego zagadnienia „dobra” i „zła”, tego jak są one definiowane i przez kogo. Życie uczy, iż zbyt często ludzie chcący nami manipulować robią to pod przykrywką „dobra” i „zła” właśnie – naucz, a właściwie wmów ludziom, że zabijanie osób o innym kolorze skóry jest „dobre” i masz armię gotową wypełniać jakiś chory scenariusz.

„Grzechy” mają także swą „wagę” – „grzech śmiertelny” przykładowo oryginalnie oznaczał czyn, którego skutkiem było wydalenie poza wspólnotę (naturalnie mam na myśli wspólnoty chrześcijańskie, powstające na początku tak zwanej „Ery Chrystusa”). Takich grzechów było cztery i każdy był właściwie niewybaczalny. Każdy też był „grzechem przeciw Duchowi”. Ten element – „grzechy przeciw Duchowi” jako niewybaczalne – obecny był nie tylko w chrześcijaństwie ale i w wielu starszych wspólnotach i Tradycjach Tajemnych (np. w Egipcie).

Z czasem grzechów zrobiło się siedem i nie jest to przypadkowa liczba. Aby w pełni zrozumieć skąd i dlaczego siedem trzeba poszerzyć perspektywę, co może być trudne dla niektórych ludzi i wymaga nieco czasu i wysiłku.

Jedna z Tradycji Tajemnych, właściwie nie ma znaczenia która, naucza, iż ludzie zostali „zasiani” przez Niebiańskiego Człowieka, Boskiego Człowieka czy Pierwszego Człowieka „żyjącego w Niebiesiech”. Kilku interpretatorów wskazuje Drogę Mleczną jako owo miejsce, w którym ta istota „mieszka”, ale nie przywiązywałbym wagi do tego elementu. Trzeba pamiętać, że każda opowieść tego typu jest pewnego rodzaju metaforą, mającą ułatwić zrozumienie sytuacji w jakiej się znajdujemy. Tak czynili w Egipcie, personifikując pewne uniwersalne zasady i czynniki obecne we Wszechświecie i nazywając je „bogami”, podobnie w Grecji czy Rzymie. Prosty zabieg mający pomóc w pojęciu tych mechanizmów i zasad, stosowany w wielu miejscach, przykładowo w literaturze.

Wracam jednak do sedna – otóż, mówiąc bardziej adekwatnie, w bliżej nieokreślonych „Niebiosach” istnieje siła, która powołuje nas, ludzi (i wszystko inne, ale póki co zostawmy to w spokoju) do istnienia. Można rzec, „zasiewa” nas niczym ziarna na tej płaszczyźnie istnienia, z nadzieją, że wzrośniemy i zaktualizujemy potencjał w nas ukryty i obecny. I w tym celu, na tej płaszczyźnie istnienia, jesteśmy oddawani „pod opiekę” Siedmiu Gubernatorom lub Zarządcom. Każdemu z nich przypisano inne ciało niebieskie, obserwowane gołym okiem z Ziemi, ale ta symbolika pełniła rolę czysto użytkową – ot mechanizm mający przypominać o Celu istnienia człowieka, nie należy uosabiać tych Zarządców z obiektami niebieskimi. Każdy z nich reprezentuje i „włada” nieco inną domeną, a wszystkie one – zgodnie z naukami Tradycji – „dla wzrastającego Ducha są kamieniami szlifierskimi, pomagającymi w rozwoju, a dla Ducha upadającego są czynnikami niszczącymi”. Innymi słowy dla ludzi rozwijających się i wzrastających w Życiu Wewnętrznym, zwanym czasem Duchowym, są one pomocą, są narzędziami pozwalającymi na zaobserwowanie swych wad, a dzięki temu umożliwiającymi pracę nad sobą i pokonywanie ich, przekraczanie, „wychodzenie poza domeny Zarządców”, czyli aktualizowanie potencjału w nas tkwiącego.

„Grzechów” jest siedem, a każdy z nich stanowi nieodłączny element istnienia ludzkiego. Pomijam wszelkie dodatkowe kategoryzacje, dopisane w tak zwanym „międzyczasie” – po poznaniu pełnego kontekstu staje się jasne, iż powstały jako narzędzie manipulacji, a nie pomocy. Każdy z Siedmiu jest częścią ludzkiego życia i każdy może stać się pomocą w rozwoju lub zgubą. Człowiek jako Ziarno nosi w sobie potencjał, człowiek jako istota powołana do Istnienia przez Stwórcę, nosi w sobie Jego Iskrę i właśnie z posiadania tej Iskry płynie Godność Życia Ludzkiego. To czy starasz się wypełnić powierzone Ci zadanie, czy ulegasz różnym małostkowym pokusom decyduje o tym, czy „żyjesz w grzechu”. Nie to czy daną rzecz robisz, bo nie możesz ich uniknąć. Jeśli masz w sobie dawkę samokontroli i umiesz panować nad swymi wadami, rozumiesz ich rolę w swym życiu i wykorzystujesz to Zrozumienie do Wzrostu – nie grzeszysz. Ale jeśli jakiś aspekt Twego życia staje się jedynym sensem i celem, zasłaniając wszystko inne i – przede wszystkim – sprawiając, że „upadlasz” Iskrę jaka została Ci powierzona – wtedy żyjesz w grzechu.

Superbia czyli Pycha. Bardzo często mylona z Dumą i pewnością siebie. Bardzo często różni ludzie przypisują Pychę osobom, które są pewne siebie i są dumne z tego kim są, zwłaszcza jeśli mówią coś niewygodnego dla słuchaczy. Pycha przybiera różne formy i postacie, ale jeden element jest zawsze obecny – oślepia. Można być dumnym ze swych czynów, można być pewnym swej wiedzy ale kiedy pojawia się element Pychy, sprawia on, że taki człowiek zamyka się na wszystko. Nie jest grzechem poczucie dumy czy pewności siebie, ale jeśli sprawia to, że „czujesz się lepszy”, że wzgardzasz bliźnim – wtedy Superbia jest grzechem. Bo upadlasz Iskrę Stwórcy.

Avaritia czyli Chciwość. Każdy z nas pragnie różnych rzeczy. Każdy z nas pragnie szczęścia, każdy z nas pragnie być zrozumianym i kochanym – bo zrozumienie jest najpiękniejszą rzeczą jaką można ofiarować bliźniemu. A kiedy kogoś w pełni zrozumiesz, nie da się go nie kochać. Pragniemy też mniejszych rzeczy – wolności, poszanowania czy bezpieczeństwa. Pragnienie nie jest czymś złym. Buddyzm uczy, iż przywiązanie do pragnienia jest źródłem cierpienia, bo jeśli pragnienie jest jedynym Celem Twego istnienia, jedynym motywatorem Twych działań, jedynym co napędza Ciebie – wtedy nawet nie wiesz kiedy zaczyna Cię pożerać. Chciwość jest chorobą współczesnego świata, bo zaślepia i sprawia, iż nie potrafimy dostrzec godności istoty żywej, a jeśli czegoś nie widzimy, łatwo przychodzi nam deptanie tego. Wtedy Avaritia jest grzechem, bo upadla Iskrę Stwórcy.

Luxuria czyli (zwana różnie) Nieczystość. Dotyczy aspektu seksualnego człowieka. Nasza seksualność towarzyszy nam od pierwszych chwil istnienia na tej płaszczyźnie rzeczywistości. Czy tego chcemy czy nie, czy nam się to podoba czy nie jesteśmy istotami seksualnymi. I potrafimy się wspaniale wyrażać poprzez ten aspekt naszego istnienia. Intymność między dwojgiem ludzi prowadzi do chęci dzielenia się sobą i jest to coś pięknego. Myślenie o tej części naszego życia jako o czymś „brudnym” prowadzi do większej ilości zaburzeń niż jakikolwiek inny aspekt naszego życia. Wypieranie czegoś, co stanowi nierozerwalną cząstkę nas samych prowadzi do wewnętrznego Rozdarcia i wpycha nas w Otchłań konfliktu (ten stan Wewnętrznego Rozdarcia reprezentuje „szatan”; samo słowo „szatan” nie jest imieniem, oznacza ono „wroga” czy „przeciwnika”; wiele osób gubi sens i myśli, że „szatan” jest przeciwnikiem Boga, a to jest nieprawda – „szatan” jest przeciwnikiem człowieka, ponieważ reprezentuje stan Wewnętrznego Rozdarcia – w skrócie). Seksualność stanowi piękny sposób ekspresji, wyrażania siebie wobec drugiego człowieka, dla nas bliskiego, ponieważ stanowi wspaniałe uzupełnienie, dopełnienie Miłości. Seksualność to nie Miłość, ale Miłość bez seksualności nie jest pełna (mam na myśli Miłość partnerską, naturalnie; Miłość przybiera wiele postaci, partnerska jest jedną z nich). Jeśli w Twoim życiu „wszystko jest OK., tylko w łóżku nie jest” to znaczy, że w Twym życiu partnerskim wszystko NIE JEST OK. Ludzie będący w związkach zdradzają, bo nie dostają od najważniejszych dla nich osób tej bliskości i zaufania, której każdy z nas pragnie. Tak właśnie – piękna ekspresja seksualna jest dowodem na bliskość i zaufanie. To na co sobie pozwalasz z daną osobą świadczy o tym, że jej ufasz do tego stopnia, iż właśnie ją traktujesz wyjątkowo. To musi być dwustronne, bo inaczej nie będzie działać – wszak Miłość partnerska to Pełne Oddanie siebie drugiej osobie. Jeśli oddasz siebie, a nie dostaniesz nic w zamian, to znikasz. Dlatego zaufanie buduje się z czasem i nie obdarza się nim byle kogo. Jeśli zaś Twe życie podporządkowane jest szukaniu bodźca, jeśli stanowi on jedyny Cel Twego istnienia, wtedy upadlasz Iskrę Stwórcy i wtedy żyjesz w grzechu.

Invidia czyli Zazdrość/Zawiść. Widząc człowieka szczęśliwego naturalną rzeczą jest zazdrościć mu. Ale powinno to dać nam siłę do działania i szukania tego szczęścia w naszym życiu, a nie powód do nienawiści i chęć zniszczenia jego szczęścia. To wspaniały motywator. Ale trzeba pamiętać o tym co ważne, a nie łapać się na pierwszą lepszą protezę szczęścia, jaką nam ktokolwiek pod nos podsuwa. Krąży taka anegdota o pewnym profesorze, który na zajęcia przyniósł słój. Włożył do niego kilka dużych kamieni i zapytał studentów, czy słój jest już pełen. „No tak” odparli. Wtedy wsypał do niego żwir i okazało się, że całkiem sporo się go tam zmieściło. „Czy jest pełen teraz?” zapytał i ponownie usłyszał, że tak. Wyciągnął więc drobny piach, który niemal doskonale wypełnił pozostałą przestrzeń. „Kamienie reprezentują to co w życiu ważne” rzekł do słuchaczy i kontynuował „to ludzie i relacje, to Wasze rodziny i bliscy. Żwir to Wasze pasje i zainteresowania, to co nadaje Wam szlif indywidualności, a piach to dobra materialne. Pamiętajcie, jeśli najpierw wypełnicie swe życie piachem, nie będzie w nich miejsca na to co naprawdę ważne.” Jest też wersja, w której na koniec podchodzi student, wlewa do słoja piwo i podsumowuje „A to pokazuje, że zawsze jest miejsce na jedno piwo”. Nie polemizuję czy tak jest, osobiście nie przepadam, ale każdy ma Rozum i powinien z niego korzystać. Zazdrość więc może być powodem, dla którego działamy aby osiągnąć własne szczęście lub siłą, sprawiającą, iż to szczęście chcemy odebrać innym – i wtedy staje się grzechem.

Gula czyli Łakomstwo. Pierwotnie dotyczyło to jedzenia więcej niż potrzeba do przetrwania. I właściwie sens pozostaje aktualny do dziś. Tak zwany „człowiek zachodu” je zdecydowanie za dużo, co zresztą widać po nim bardzo wyraźnie. Do tego dochodzi jakość spożywanego jedzenia, ale może ten aspekt zostawmy w spokoju. Ale jedzenie samo w sobie jest częścią naszego istnienia. Czy tego chcemy czy nie, jeść musimy. I jak we wszystkich aspektach naszego życia potrafimy się pięknie wyrażać poprzez przygotowywanie i spożywanie jadła. Rodzinny obiad, pośród bliskich i ważnych dla nas osób to tradycyjna metoda budowania relacji. Współcześnie „do stołu” zbyt wielu ludzi „zaprasza” telewizor, który zajął miejsce paleniska domowego, a który wysysa z ludzi bardzo wiele, z Rozumem na czele. Nic więc dziwnego, iż zbyt wielu z nas je zbyt wiele – skoro nasz Rozum zajęty jest jakimiś bzdurami i trywializmami wpychanymi nam przez Telewizję. Ale telewizor nie jest tym, co należy „winić” za ten stan, „winnego” należy szukać w lustrze. Bo jeśli jedynym celem Twego istnienia jest jedzenie, jeśli stanowi ono ucieczkę od problemów, zasłonę własnych braków i wad, wtedy Gula staje się grzechem.

Acedia czyli Lenistwo/Bierność/Otępienie. Przeciwieństwem dobra nie jest zło. Przeciwieństwem dobra jest lenistwo. Złu wystarczy aby dobrzy ludzie nie działali i będzie kwitło w każdym aspekcie w jakim tylko może kwitnąć. Lenistwo to nie odpoczynek. Odpoczynek, jak sama nazwa wskazuje, jest regeneracją sił, które spożytkowaliśmy po trudzie. Aby odpoczywać, najpierw trzeba się natrudzić. Trud i praca nie zawsze są tym samym, ale póki co załóżmy, że tak jest. Lenistwo to nie brak chęci do pracy – bo można naprawdę wiele wysiłku włożyć w to, co nie jest dobre, a co pomnaża zło na świecie (i zbyt wielu jest takich ludzi) – to brak Troski o to, co dobre. Kiedy człowiek nie Troszczy się o coś, to coś umiera, a kiedy się Troszczy to wzrasta. Relacja, w której jesteś umiera? Najwyraźniej nie troszczycie się o nią (właściwie wystarczy aby jedna strona się nie troszczyła, ale takie sytuacje są bardzo rzadkie aby tylko jedna strona ponosiła odpowiedzialność za rozpad związku). Dzieci błądzą i robią niewłaściwe rzeczy? Nie Troszczysz się o nie. Bałagan panuje w Twym otoczeniu? Nie Troszczysz się o nie. Bałagan i chaos panują w Twym wnętrzu? Nie Troszczysz się o nie. Brak Troski to właśnie Lenistwo, które jest grzechem, bo upadla Iskrę Stwórcy.

Grzech to nie coś, co ktoś Ci powie, że robisz lub nie. Tylko Ty sam możesz określić czy grzeszysz czy nie, ponieważ tylko Ty znasz swe Wnętrze. Nikt inny. Twe oczy są Oczami Stwórcy, który spogląda w Twe Wnętrze. Jeśli szukasz winnego za bałagan, jaki w nim panuje, idź do lustra, tam go ujrzysz. Do póki nie stawisz czoła swemu Wnętrzu, do póty będziesz Wewnętrzne Rozdarty, czyli będziesz w stanie satanicznym. I jedyną osobą, która może to zmienić jesteś Ty.

Już czas. Teraz już nie możesz unikać odpowiedzialności wymówką „nikt mi o tym nie powiedział, nie wiedziałem”. To z czynów, nie słów, zostaniemy rozliczeni. I sami powinniśmy zwracać uwagę na czyny, nie słowa innych. Bo to one definiują człowieka. To Twoje czyny definiują Ciebie.

Boso ale z bronią

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Perwersja wieczorna

Skomentuj