banner

Humanoidy z cieni

Cienie moich czasów to autobiograficzna książka Dawida Wildsteina. Dla mnie jedna z najlepszych tego autora. 

Bardzo lubię autobiografie osób zaangażowanych w życie społeczno-polityczne. Pozwalają one nie tylko poznawać kulisy wydarzeń z najnowszych dziejów, ale także osobiste spojrzenie ich uczestników. Spostrzeżenia autora książki Cienie moich czasów są w tym względzie o tyle istotne, że Bronisław Wildstein w PRL był zaangażowany w działalność opozycyjną, współpracował z KOR, był jednym z założycieli Studenckiego Komitetu Solidarności w 1977 roku i współtworzył NZS w Krakowie, był też przyjacielem Stanisława Pyjasa, zamordowanego przez SB w 1977 r. Znajdziemy na jej łamach charakterystykę i źródła wielu postaw znanych obecnie. Zapewne każdy z nas wskazałby przykłady każdej z nich w swoim otoczeniu.

Michnikoidzi

Środowisko antylustracyjne, zazwyczaj pokrywające się z tym, które dekonstruuje polską historię, odbrązawia tradycyjnych bohaterów i stosuje pedagogikę wstydu (nb. czy wiedzieliście, że to też sformułowanie autorstwa autora Doliny nicości?), ostoję III RP, Wildstein diagnozuje jakże trafnie:

To zresztą typowe dla tych dominujących w III RP, którzy na sztandarach wypisali „odbrązawianie” i dekonstrukcję narodowych mitów. Okazuje się, że opróżniają narodowe cokoły tylko po to, aby natychmiast się na nie wdrapać i zastygać w teatralnych pozach. Bałwochwalstwo jest drugą stroną demitologizacji. W końcu cokoły nie mogą pozostawać puste.

A to zazwyczaj oznaczało niszczenie wszystkich krytykujących tych, którzy się na te cokoły po 1990 roku wdrapali.

Urbanoidzi

Wielką pokusą wyrosłego z postkomunizmu kryzysu wartości jest sceptycyzm związany nieodłącznie z hedonizmem. Podejście to kwestionuje jakiekolwiek spojrzenie systemowe, a w ostateczności w ogóle myślenie. Współcześni straszni mieszczanie, jak w wierszu Tuwima, nadal widzą drzewo, a nie widzą lasu, widzą Staśka, ale nie widzą środowiska, w jakim Stasiek żyje. Sceptycyzm wobec rzeczywistego autorytetu przekształca ich życie i życiową postawę w zwykłe zbydlęcenie. Pisze Wildstein:

Skoro każda próba zrozumienia świata musi zamykać się w niewolącą ludzi i system, jeśli każda jednoznaczna idea nie może nie wyrodzić się w narzędzie ucisku, a każda mocniejsza wspólnota ma człowieka pętać, to zostaje tylko kpina z każdej aksjologii, każdego porządku etycznego i aprobata prostego hedonizmu. Skoro religia jest zespołem przesądów i co najwyżej sprawą prywatną, a sens życia zredukowany jest do tu i teraz, a więc przyjemności, które możemy z niego czerpać, to egzystencja człowieka i zwierzęcia tak bardzo się nie różni, a w każdym razie różnić się nie powinna. Ci, którzy usiłowali podnieść człowieka ze zwierzęcego stanu, robili mu krzywdę, należy więc nasz zwierzęcy, a konkretnie świński status afirmować i cieszyć się nim. Im bardziej jesteśmy świniami, tym bardziej jesteśmy ludźmi – głosi Urban i jego wyznawcy.

Kuronioidzi

Tym razem nie chodzi ani o społeczną wrażliwość, ani o ideowe oblicze Jacka Kuronia, a o jego poszukiwania metafizyki. Ludzie tacy jak on, ukształtowani w pustych religijnie domach ideowych komunistów z KPP, PPR i PZPR nie mogli jednak istnieć bez quasi-religijnego ducha. Znaleźli go zatem w komunistycznych uroczystościach, takich jak pochody pierwszomajowe. To tacy jak on, wskazuje autor Czasu niedokonanego, ubogacali socjalizm rodziców komunizmem:

W ten sposób, może niezamierzenie, Kuroń wskazywał, że niepodobna myśleć o socjalizmie bez komunizmu. Pomimo wzajemnych napięć wyrastają ze wspólnego pnia.

Organoidzi

Ten fragment nie wymaga komentarza. Jest rok 1989, Dawid Wildstein wraca z emigracji i zostaje dyrektorem Polskiego Radia Kraków, gdzie robi czystkę wyrzucając najbardziej skompromitowanych dziennikarzy-propagandystów:

Zachowywałem się, jakbym był szefem niezależnej instytucji, co nie było prawdą. I… udawało się. Na początku wywaliłem całą grupę skompromitowanych pracowników. W sprawie jednego, najbardziej znanego, zatelefonował do mnie dyrektor personalny do spraw radia w działającym ciągle w niezmienionej strukturze Radiokomitecie. Zaanonsowała go oczywiście jego sekretarka i wywiązał się następujący dialog:
– Dowiedziałem się, że wyrzucił pan redaktora C.? Czy to prawda?
– Tak. To prawda.
– Chciałbym znać powody.
– A ja nie wiem, czy mam je ochotę panu przedstawić.
– Cooo?
– Ale wie pan? Właściwie nie ma sensu, abym je przed panem ukrywał. Wyrzuciłem go, bo był chujem!
– Aaa, a… to przepraszam.

***

To oczywiście jedynie reminiscencje, odpryski z liczącej 450 stron książki, które wniosą wiele w waszą wiedzę na temat świata otaczającego autora Ukrytego oraz naszej rzeczywistości przełomu XX i XXI wieku. Czyta się w mgnieniu oka i pozostaje na długo w pamięci. Gorąco polecam!


Dawid Wildstein, Cienie moich czasów, wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2015.

Dariusz Magier

archiwozof

Startujemy z nowym cyklem felietonów! Sięgnij po „Lektury nieobowiązkowe”

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Muzyka, która rozgrzewa serca

komentarze 3

  1. szaniec
    07/01/2017

    Bardzo mroczną postać Pan poleca, takiego współczesnego Józefa Retingera (oczywiście zachowując proporcje). O najważniejszej organizacji, której był Wielkim Dozorcą (Wielka Loża Narodowa Polski rytu szkockiego a WD to trzeci w hierarchii ważności), a później Wielkim Mistrzem Wildstein nie wspomina. Uśpiony czy nieuśpiony- jest masonem, a papieże jasno wyrażali się w swoich encyklikach o masonerii i ich sympatykach : jest zaprzeczeniem chrześcijaństwa i pomocnikiem szatana na ziemi, a jej członkowie są ekskomunikowani z mocy prawa. Obecnie mówi o sobie, że jest katolikiem, ale nigdy nie był u spowiedzi. Rozumiemy absurd tych słów? Brak spowiedzi to brak możliwości przystąpienia do komunii św., a to z kolei skutkuje brakiem Łaski Uświęcającej i człowiek umierający w stanie Jej braku idzie na potępienie.

  2. Dariusz Magier
    07/01/2017

    Powyższe powinno tylko zachęcić do sięgnięcia po książkę 😉

  3. szaniec
    07/01/2017

    „Unikajcie wszystkiego co ma choćby pozór zła”

    [ Wildsteina krytyka Kuronia, Michnika etc. to tylko spór między obediencjami, które na pewnych poziomach ( antykatolickich – anty kontrrewolucyjnych dla ścisłości ) są zgodne.Michnik to dawny wieloletni sekretarz Słonimskiego z poręczenia Kuronia. Ostatnio prof. Cegielski ze stajni w której jest Wildstein mówił ciekawe rzeczy o konkurentach ze wchodu francji w czasach PRL ( nazywanych z duża dozą poczucia humoru opozycją antykomunistyczną]

    [[Mylę się?]]

Skomentuj