banner

III RP i UE w pigułce, czyli punkt wyjścia do debaty

„Demokracja limitowana, czyli dlaczego nie lubię III RP” Bronisława Wildsteina to publikacja, wobec której warto się zatrzymać. Choć polityczna rzeczywistość wokół nas podlega zmianom, prognozy i wnioski stawiane przez autora w latach 2007-2013 pozostają aktualne.

Publicysta „Sieci” wraca do właściwego, niezdeformowanego, znaczenia słów, sięga do ich genezy, „odpowiednie daje rzeczy słowo”. Już rzut oka na podejmowane tematy może dać pewien obraz tej momentami trudnej w lekturze, ale wartościowej pozycji: Polityka i pedagogika historyczna III RP, Przemyśleć Solidarność; Polska, antysemityzm, lewica; Obuch „teorii spiskowej”, Rak biurokracji; Ideologiczna rehabilitacja PRL-u; Pogarda dla przodków, czyli pycha współczesnych, Do kołtuna III RP.

Bezdroża rozważań political fiction ukazuje w rozdziale Gdyby bolszewicy wygrali.  Warto sięgnąć do jakże aktualnego dziś tekstu: Wojna z faszyzmem, czyli mowa nienawiści III RP.

Sporo miejsca poświęca Wildstein Europie, próbującej narzucić wzorce i kanony zachowań Unii Europejskiej, odejścia od założeń jej ojców-założycieli. Opisuje walkę o język, nową, „dekonstruktywną” kulturę.

Książka pisana była w schyłkowym okresie rządów Platformy Obywatelskiej, jak trafnie przewidywał Wildstein będące  wówczas w opozycji PiS będzie musiał stawić czoło niechętnej sobie korporacji sędziowskiej czy europejskim elitom powiązanym z obecnym rządem nie tylko politycznymi postawami i towarzyskimi więziami, ale także siecią interesów.

Na koniec dłuższy, mój ulubiony  cytat z książki, którą polecam. To podsumowanie rozdziału Eksplozja antyrozumu, czyli nowa lewica wobec narodowej żałoby – zarazem krzepiąca puenta do wydarzeń po 10 kwietnia 2010 roku:

Realna wspólnota nie może istnieć bez kultywowania pamięci, która eksponuje jej wartość. Poświęcenie życia dla wspólnoty utwierdza jej sens i pozwala przeciwstawić się śmierci. 

Żałoba, której byliśmy świadkami po smoleńskiej tragedii, miała głęboki walor. Ludzie, którzy tam zginęli, byli reprezentantami Polski, a zginęli w trakcie wykonywania obowiązku, jakim jest oddawanie hołdu narodowym męczennikom. Dlatego ich śmierć była czymś więcej niż zwykłą egzystencjalną tragedią, czego nie próbują nawet zrozumieć ideologicznie zorientowani autorzy [zbiorowa praca „Krytyki Politycznej –  „Żałoba”], gdyż nie potrafią  się z nią intelektualnie zmierzyć.

Żałoba miała charakter zarówno charakter opłakiwania zmarłych, jak i przezwyciężania śmierci, utwierdzania się w swojej wspólnocie, która jest rozpostarta w czasie. Zakorzeniona w przeszłości sięga w przyszłość. Z tej perspektywy śmierć ta nabrała dodatkowego sensu. Fakt, że było to odczuwane przez zwykłych ludzi zakorzenionych w polskiej kulturze, dowodzi jej żywotności i wagi. Budzi nadzieję. 

Jakub Hapka

Na portalu od jesieni 2012 r. Najpierw jako felietonista, od maja 2015 redaktor naczelny. Absolwent polonistyki UMCS. Fan futbolu.

Jak ugotowano ludzi Zachodu?

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Uciszanie sąsiadów. Level: trzylatek

Skomentuj