banner

Korupcja

W pokoju nauczycielskim ruso-polonistka zbierała składkę na jakiś cel. Historyk nie miał drobnych, więc po wpłacie większej kwoty wystosował groźbę („Policzymy się później”), na którą przystała wspomniana nauczycielka i wyszedł na lekcje.

Nie zdążył zapomnieć o tej sprawie, kiedy na zajęcia wkroczyła uczennica klasy drugiej, wychowanka pani od składki.

– Dzień dobry panie Marcinie! Ja przyszłam…

– Domyślam się w jakiej sprawie. Myślałem, że to potrwa dłużej.

– Nie no, proszę pana, ja wolę uregulować od razu tą sprawę z moją poprawą – zakomunikowała rezolutna nastolatka, porozumiewawczo mrugając do nauczyciela i wyciągając w jego stronę rękę z banknotem.

– Ano racja, przecież poprawiłem ci tą jedynkę na 4.

– Proszę pana – ozwał się zdumiony, któryś z pierwszaczków – to pan poprawia pałę na czwórę za dychę?!

– Ejejej… bez takich daleko idących wniosków!… Andzi policzyłem tak z sympatii.

Ocalić od zapomnienia

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Prawda a rzeczywistość

Skomentuj