banner

Na krańcu świata, cz. 18

Powoli przygotowujemy się do Święta Młodych, które cyklicznie w sierpniu odbywa się w Oziornym. Centralnym jego momentem jest 15 sierpnia – Uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej. 

To spotkanie młodych odbywa się w ciągu kilku dni – dokładnie od 13 do 17 sierpnia. Na ogół bywa trochę ponad 200 osób. Większość młodych to rebiata z różnych naszych kazachstańskich parafii. Bywają tez przedstawiciele z innych państw. W tym roku oprócz naszych ma być tez kilka osób z Rosji i z Polski. Dla naszej parafialnej wspólnoty to zawsze jest spore wyzwanie organizacyjne. Powoli napływają zgłoszenia z rożnych parafii. I my powoli zwieramy szyki.

Plakat przygotowany przez jednego z młodych ludzi, informujący o tegorocznym Święcie Młodych. Główna myśl tegorocznego spotkania – „Uczyńcie co wam powie.” – nawiązanie do slow Maryji z Kany Galilejskiej.

Ludzie już myślą o zimie. Przed bramami pojawia się coraz więcej „kupek” brzozowych łupków. To oczywiście do palenia w piecu na zimę. Brzoza bo taki rodzaj opału w domowym gospodarstwie, który  wychodzi znacznie taniej niż węgiel. Brzoza podobno też daje najwięcej energii przy spalaniu, więcej niż inne rodzaje drewna. I oczywiście ona jest tutaj najłatwiej dostępna.

Przywożą ją najczęściej z północy albo z Rosji. Ja sam patrzę na te „kupki” brzozowe też z pewnym niepokojem – bo i nam – parafii – trzeba się już powoli szykować do zimy. No niestety nas brzoza nie zadowoli. Nam na zimę potrzeba około 90 ton węgla. Do ogrzania jest bowiem: kościół, dom proboszcza i sióstr, dom rekolekcyjny i ochronka dla dzieci. I trzeba grzać 8 miesięcy. Jak pomyślę o kosztach, to mi już się robi nawet gorąco nie tylko ciepło. Trzeba będzie szukać sponsorów.

Obecnie w Oziornym na wakacjach spotkały się trzy rodzime siostrzyczki zakonne – s. Rita, s. Samuela i s. Tatjana. Rodem są wszystkie z Oziornego. W ogóle z wioski jest 5 powołań: 1 ksiądz – o. Roman i 4 siostry. Te trzy są u Służebniczek. Patrząc na nie jest nad czym się zamyśleć i zadziwić. Ich losy, ich najbliżsi – nie wszystko tak gładko – no Pan Bóg ma swoje drogi, swoje plany…

Ks. Roman rodem z Oziornego to mody kapłan. Niestety doświadczony bardzo. Otóż ma jakąś przedziwna chorobę. Już od kilku lat bardzo ciężko chodzi, a w zasadzie to się suwa na nogach. Przechodził już badania w różnych klinikach na Zachodzie i nikt nie może postawić jasnej diagnozy. A sytuacja się coraz bardziej pogarsza.

To s. Julia ze Wspólnoty Błogosławieństw – 4 siostra zakonna z Oziornego. Dziś służy w parafii w Kokszetau. Jej dom rodzinny to najbliższe sąsiedztwo kościoła. Każdego dnia widzę jej rodziców i ich ciężką pracę w gospodarstwie.

Na zdj. tytułowym:Na polach nawet i taka technika jest wykorzystywana. Mówili nasi parafianie, ze teraz to opryskują od jakiejś choroby zbożowej. Wcześniej, kilka tygodni temu opryskiwali od chwastów. Nie trudno było to odkryć,  bo w wiosce pojawiło się momentalnie kilkanaście osób z jakimś zatruciem. Ludzie mówili jednogłośnie – „zatrucie od samolotu”.

Msza Święta w intencji Jubilata ks. prałata Kazimierza Musieja

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Jak nauczycielka z Turowa esbeków w pole wyprowadziła

Skomentuj