banner

Na krańcu świata, cz. 20

Dwa ostatnie dni były naprawdę intensywne i bogate w nowe doświadczenia. Najpierw niedziela 30 lipca. Dzień prawie cały spędzony z biskupem Tomaszem Peta. Odprawiał u nas Mszę niedzielną. On sam chętnie przyjeżdza do Oziornego. To miejsce jest dla niego naprawdę szczególnym. Po Mszy i wspólnym obiedzie, bp poświęcil nasz dom rekolekcyjny. Poprosiłem go,  by ten dom nazywał się Domem Św. Józefa.

Idea została pozytywnie rozpatrzona i Dom został poświęcony i powierzony Świętemu. Po obiedzie Bp zaproponował nam wspólny wyjazd i spacer nad naszym oziornowskim jeziorem, które jak mówiłem wcześniej, rozmiarami w tym roku jest większe niż w 1941 roku, kiedy to zdarzył się ” cud rozmnożenia ryb”. Ten spacer był dobrą okazją do porozmawiania, do modlitwy i do pobycia razem. Byliśmy we czworo – Biskup, ks. Joan-Mark, s. Lidia i oziornowski dobrodziej.
W drodze powrotnej zajechaliśmy do o. Joana-Marka na wstępną „parapetówkę” – szwajcarską czekoladę i dwa łyki kawy. O. Joan-Mark jest właśnie w trakcie remontu starego klasztorku, w którym pierwotnie mieszkały Karmelitanki. Warunki naprawdę bardzo proste. Jest w tym coś prawdziwego, coś autentycznego.

Wieczorem jeszcze jedno spotkanie z przybyłym na kilka dni do Kazachstanu ks. Michałem. Myśli o pracy na misjach. To, co mnie jakoś dotknęło w jego wspomnieniach, w jego opowieści o sobie , o powołaniu – to to, że jak powiedział pierwsza myśl o powołaniu zaświtała mu w głowie – w czasie pogrzebu papieża Jana Pawła II. Do seminarium ukończył filologię rosyjską  – elegancko mówi po rosyjsku.

A dziś po drodze z Tanczy zabraliśmy do Oziornego młodą Kazaszkę, katoliczkę. Po drodze opowiadała, dzieliła się ile ją kosztuje bycie katoliczką. Ochrzczona jest od 4 lat. Rodzice ciągle jej wypominają ze poszła do jakiejś sekty. Ciągle z tego powodu są jakieś nieporozumienia w domu. Wspomniała też, że przyjecie chrztu w jej życiu „zaowocowało” zwolnieniem jej z pracy – bo pracowała uczciwie. Pracowała na stacji benzynowej – miejscu , które mogło być „dochodowym”, a ona je w pewien sposób zajmowała. Wiec ją zwolnili, by ktoś inny mógł to miejsce wykorzystywać bardziej „owocnie” i dla siebie i dla innych.

Biskup Tomasz i s. Lidia.
Biskup Tomasz wpatrzony w figurę „Matki Bożej z rybami” . Ta figura stoi dziś całkowicie w wodzie. Przypomina o wydarzeniach z 41 roku.
O. Joan-Mark w swoich zamyśleniach
Na tym zdjęciu trzeba odnaleźć spacerującego kapłana. Miejsca na spacery jest u nas naprawdę sporo. Pochodzić jest gdzie. Zapraszamy.
Jeziora z figura „Matki Bożej z rybami”. Bywały lata, ze do tej figury można było nie tylko spokojnie dojść, ale nawet spokojnie dojechać samochodem a potem „wspiąć się” trochę po skalach-kamieniach do kolumny, na której jest ustawiona figura. Dziś, w tym roku jeziora rozlało się podobno tak jak w 41 roku, a nawet więcej, stad do Matki Bożej już się tak łatwo nie podejdzie. Ale myślimy już o łódce. Zapraszamy na rejsy do Matki z rybami.
Poświęcenie Domu Św. Józefa. Chcemy jeszcze w tym roku wybudować kapliczkę dla Św. Józefa. Biskup zaaprobował te myśl. Przyszła mi ona do głowy w takim prostym skojarzeniu: ponieważ opiekował się Maryja, to i opiekę nad tym naszym kazachstańskim sanktuarium też trzeba powierzyć Jemu. Trzeba mi tylko znaleźć fundatorów – chętnych zasponsorowania takiej figury.

O Kodniu

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Wielki powrót absolutyzmu

Skomentuj