banner

Na krańcu świata, cz. 24

Czas oktawy modlitwy za zmarłych. Dla mnie to możliwość odwiedzić i modlić się na wielu naszych cmentarzach. To, co je łączy to wspólna data ich powstania. Praktycznie nad bramami każdego z nich widnieje data – 1936. To rok zsyłki Polaków na te tereny.

Dla mnie to też przypomnienie, ze początkiem tychże cmentarzy były przede wszystkim męczeńskie śmierci wielu setek ludzi. Te wioski, które obsługuje to w całości wsie powstałe własnie w 1936 w wyniku zesłania tutaj Polaków.

A ta pierwsza zima 1936 pewnie była najtrudniejsza i najbardziej okrutna – wiem, ze pierwsza zimę ludzie zimowali w … namiotach. Po kilkanaście, kilkadziesiąt osób w … namiocie. Stad i śmiertelność w tych latach ogromna. Ktoś kiedyś powiedział, ze w Kazachstanie – w duchu tej myśli, ze Msze Św. odprawia się „na relikwiach męczenników” – to w Północnym Kazachstanie, wiec tu gdzie jestem, Msze Św. można by sprawować na każdym kawałku ziemi, bo ona prawie cala jest przesiąknięta męczeńską krwią.
Te ostatnie dni były tez przedziwne przez gwałtowne zmiany pogody. Jednego dnia piękna jesienna pogoda i zaraz za dzień, dwa mróz, śnieg. Jednak najgorsze jest zawsze w tym wszystkim błoto.

/na zdj. tytułowym: Nasze dzielne kobitki szybkim krokiem zmierzają na cmentarz, położony pewnie z kilometr za wioska./

Cmentarz w Stiepnom. Dziś w wiosce została jeszcze pewnie nie cała setka ludzi.
Makaszewka
Nasze oziornowskie jezioro już powoli pokrywa się lodem
To naprawdę dzielne auto. Lekko przybrudzone, ale droga do Makaszewki (40 km) to jedno wielkie błoto.

Najradośniejsze są oczywiście nowe podarki od Pana Boga. Nowi ministranci z Dobrozanówki. W tyle piękna figura Św. Józefa. To przez Jego wstawiennictwo parafianki wymodliły tych chłopaków.

7/

Młyny, część 3

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Być jak Bezprym

Skomentuj