banner

Król Jan i Kolembrody

Legenda głosi, że w 1679 roku król Jan III Sobieski polował w borach na granicy polsko-litewskiej. W okolicach Królewskich Brodów (dziś Kolembrody) oddalił się od swoich rycerzy i zabłądził. Modląc się gorąco do Matki Najświętszej, ujrzał Maryję, która wskazała mu drogę powrotną.

Najbliższej nocy we śnie ponownie królowi ukazała się Matka Boża i poleciła, aby w miejscu objawienia zbudował kościół. Monarcha wzniósł więc i uposażył kościół w Kolembrodach oraz ofiarował swój obozowy obraz Matki Bożej, przed którym modlił się w czasie wyprawy wiedeńskiej. Łaskami słynący obraz do dziś znajduje się w miejscowym kościele parafialnym.

Tyle legenda, a co na to źródła historyczne? Wśród archiwaliów odnajdujemy dokument królewski z 26 marca 1679 roku, który może być ziarenkiem prawdy kolembrodzkiej legendy. Jest to przywilej dla tamtejszej cerkwi unickiej. Jedynie ziarenkiem, bo mówi, że – owszem – król Jan ma związek z Kolembrodami, ale potwierdza jedynie nadanie przywilejów dla kościoła, który istniał tam już wcześniej, za jego poprzedników na polskim tronie. W dodatku dokument ten pochodzi sprzed wyprawy wiedeńskiej, więc nie jest zgodna z prawdą ta część legendy, która mówi o uposażeniu kolembrodzkiego kościoła w ostatnich latach panowania Sobieskiego. Ale reszta… Poniżej treść dokumentu:

Jan III z Bożej Łaski Król Polski, Wielki Książę Litewski, Ruski, Pruski, Żmudzki, Mazowiecki, Kijowski, Wołyński, Podolski, Podlaski, Inflancki, Smoleński i Czernichowski oznajmiamy tym listem przywilejem konfirmacyjnym (potwierdzającym – przyp. aut.) naszym wszem, wobec i każdemu z osobna, komuno tym wiedzieć będzie należało: jako od samego początku panowanie naszego z Bożej Woli na tronie królewskim posadzeni zostaliśmy, tak nic innego w przedsięwzięciu naszym nie mamy, tylko aby panowaniu naszym za Wolą Boską szczęśliwym, każda rzecz swoim ordynansem (własnym trybem – przyp. aut.) i porządkiem była i zostawała. Z wniesioną tedy supliką (prośbą – przyp. aut.) do nas przez panów rad i urzędników przy boku naszym na ten czas rezydujących w imieniu wielebnego Teodora Butkiewicza, swieszczennika (kapłana – przyp. aut.) i plebana królówbrodzkiego, abyśmy powagą naszą królewską listy rewizorów (urzędników kontrolujących majątki ziemskie – przyp. aut.) komisarzy naszych od najjaśniejszych antecesorów (poprzedników; tutaj: poprzednich królów polskich – przyp. aut.) zesłanych ekonomii brzeskiej klucza wohyńskiego wsi Królewskie Brody, na fundusz cerkwi tamtejszej nadanych, całe, nienaruszone i żadnej w sobie wątpliwości nie mające, pod datą w nich wyrażoną stwierdzili, wzmocnili i aprobowali – w czym my, Król, widząc, że rzecz jest słuszna i z prawem publicznym zgodna, nie mniej też przedkładając sobie pomnożenie Chwały Bożej i dusz ludzkich do jedności Świętej Unii Greckiej [przywiedzenie – przyp. aut.], pobożność i pilne staranie wielebnego Teodora Butkiewicza, dla której to Chwały Bożej rozprzestrzeniania w pomienionej wsi od rewizorów antecesorów naszych zesłanych do klucza królówbrodzkiego, przydanych i nadanych Cerkwii Bożej na fundusz włók półtrzeciej (dwie i pół włóki – przyp. aut.), także przykupny półwłóczek bejdachowski (? – przyp. aut.) o miedzę Pawła Nagagbalika Osipowicza i morgów osiem z jednej strony o granicę żeleźnicką (granica wsi Żelizna – przyp. aut.), a z drugiej strony o granicę gruntów i włók królewskich naszych, onemu, i potomkowi jego Janowi Butkiewiczowi, wiecznymi czasy, z wolnym targowym przy cerkwi królówbrodzkiej w pewne dni, to jest: w dzień Podniesienia Św. Krzyża i w drugi dzień Ofiarowania Panny Maryi na aparat (budynki i działania – przyp. aut.) i potrzeby cerkiewne swieszczennikowi w pomienionej wsi Królewskie Brody (aby Pana Boga za nas i szczęśliwe państwo błagał), niniejszym listem przywilejem konfirmacyjnym naszym nadać, aprobować i ratyfikować umyśliliśmy.

Jakoż tym listem przywilejem naszym te wszystkie dokumenty, listy dzierżawców, rewizorów naszych do tej cerkwi należące, jako słuszne i prawne, z datami w nich specyfikowanymi, przynależnościami, to jest: z gruntami, morgami, rolami, sianożęciami, pastewnikami, rzekami, rzeczkami, stawami, z wolnym targowym w pewne dni doroczne, z wolnym piwa robieniem i gorzałki kurzeniem na własną potrzebę, bez przeszkody skarbu naszego ekonomicznego i klucza wohyńskiego, tudzież we wszystkich punktach, klauzulach, artykułach i paragrafach stwierdzamy, wzmacniamy i aprobujemy wiecznymi czasy onemu samemu i sukcesorom jego obiecując to po nas i najjaśniejszych sukcesorach naszych królach polskich, że te listy komisarskie teraźniejszym przywilejem naszym stwierdzane, w najmniejszym punkcie i paragrafie nie mają być poruszone, ale jako antiquitus (z dawien dawna – przyp. aut.) ta plebania i Cerkiew Boża in suo esse (dla nich – przyp. aut.) była i teraz, aby zostawała, uwalniając go przy tym od wszystkich składek, stancji, stanowiska i zabiegów, pokarmów, noclegów, chlebów zimowych hyberny (danina na utrzymanie wojska w zimie – przyp. aut.) i innych wszelakich ciężarów żołnierskich, tak od koronnego jako i od Wielkiego Księstwa Litewskiego wojska, także od wojsk cudzoziemskich, lub ciągnieniem (zaciężnych – przyp. aut.) lub też partitim (samodzielnie – przyp. aut.) idących. Po wielmożnych zaś i urodzonych dygnitarzach, urzędnikach ziemskich, grodzkich, rycerstwie, szlachcie, dzierżawcach i administratorach i wszelakich in genere (w ogóle – przyp. aut.) urzędach mieć chcemy, aby pomienionego swieszczennika i plebana królówbrodzkiego do swoich sdów nienależnych i juryzdyk nie pociągali, ale od forum competens (sądu właściwego dla sprawy – przyp. aut.), do którego według prawa i stanu kapłańskiego – duchownego antiquitus należą, odsyłali.

Zaszła nas i w tym suplika od tegoż wielebnego swieszczennika Teodora Butkiewicza, iż Cerkiew Boża rujnuje się i oprawy słusznej mieć nie może dla niewolnego wycięcia drzew w puszczy naszej, przeto my, postrzegając, aby się Chwała Boża tym lepiej rozszerzała, pozwalamy onemu wolny wstęp do puszczy na swą własną potrzebę, tj. w tydzień po wozów dwa drew na opał, albo co potrzeba będzie nakazywała, a na reparację Cerkwi Bożej i poprawę plebanii tamtejszej, co potrzeba będzie, bez psucia jednak barci w puszczy naszej na te potrzeby cerkiewne, ale według potrzeby sprawować się powinien browarem, winniczką, słodownią, aby mu z tego drzewa wystawić wolno było i z nich od pełnienia danin, osobliwie (szczególnie – przyp. aut.) czopowego (podatek od alkoholu, pierwowzór akcyzy – przyp. aut.) liber (wolny – przyp. aut.) ma zostać, żadnej nie pełniąc powinności, postrzegając jednak, aby i w tym względzie najmniejsza przeszkoda dworna nie stała się, ale tylko na swoją potrzebę obracać ma i powinien będzie i to niemniej postrzegając, aby Chwałą Boża swym ordynansem i pilnością pomienionego swieszczennika odprawiana i celebrowana była.

Co dla lepszej wiary ręką się naszą podpisawszy pieczęć Wlk. Ks. Lit. przycisnąć rozkazaliśmy.

Dan w Grodnie dnia 26 miesiąca marca Roku Pańskiego 1679,
panowania naszego 5 roku. Jan, Król.

 

Na krańcu świata, cz. 23

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Lęk i nadzieja wydrapana na piwnicznym murze, czyli Warszawska 5

Skomentuj