banner

Lech Wałęsa

W latach osiemdziesiątych był absolutnym idolem. Potem była dziwna prezydentura, ale w 1995, kiedy przegrał z Kwaśniewskim, byłem mocno podłamany. Z perspektywy lat widać jednak, że ówczesny wybór (Polska ‘solidarna’ kontra postkomunistyczna) był absolutnie pozorny.

Potem krzywa znaczenia Wałęsy szła ostro w dół. Dość przypomnieć jego wynik z wyborów prezydenckich w 2000 roku: 1,01% głosów (mniej niż Janusz Korwin-Mikke, trzykrotnie mniej niż Andrzej Lepper) mówi sam za siebie. Naród wycenił Lecha Wałęsę właśnie na tyle. A wtedy jeszcze o jego agenturalnej przeszłości niewiele się mówiło i prawie w ogóle się nie pisało.

Dzisiaj o Wałęsie nie chce już mi się myśleć ani pisać. Szafa Kiszczaka (jestem pewien, że jej zawartość uchroniła tego zbrodniarza stanu wojennego od odpowiedzialności; przyczyniła się też walnie do obalenia rządu Jana Olszewskiego) przywaliła Wałęsę. Codziennie zmieniane wersje „usprawiedliwiania się” irytują już nawet jego zagorzałych obrońców. Wstrzymałbym się jednak od zbyt daleko idących wniosków na temat tych papierów: Wałęsie nie wierzę, ale Kiszczakowi i wdowie po nim też nie.

A na naszym lokalnym podwórku sugerowałbym wstrzymanie się od rozstrzygających decyzji w sprawie nadania I LO w Radzyniu, fajnego skądinąd, imienia NOBLISTÓW POLSKICH, bo jeden z nich – jedyny żyjący! – narobił (i, jak znam życie, jeszcze narobi) kłopotów temu szacownemu gronu. Bezpieczniej będzie poszukać imienia, które pogodzi całą społeczność naszej szkoły (piszę naszej, bo jestem jej absolwentem, a teraz uczy się w niej mój syn) – uczniów, nauczycieli, rodziców. Raz już LO musiało zmieniać imię, a przecież przez długie lata miano MANIFESTU LIPCOWEGO wydawało się nie do ruszenia…

Dzierżyńszczyzna stosowana

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Trivium: Błędy Logiczne część 3