banner

Martwi pośród Żywych

Kiedyś napotkałem ciekawe stwierdzenie: „Człowiek to brakujące ogniwo pomiędzy małpą a istotą ludzką”. Niepozorne, ale ile treści w sobie skrywa. Najwyraźniej człowiek i istota ludzka to nie to samo, a skoro nie to samo, to gdzie tkwi różnica?

A może to tylko kwestia nazewnictwa? Może problem jest tylko czysto językowy? Jeśli język służy do opisywania zastanej rzeczywistości i dzięki temu pomaga ją lepiej zrozumieć, to może jednak w tym skrywa się coś więcej niż nazewnictwo?

W historii ludzkości, tej powszechnie znanej i tej mniej znanej, element „dwóch jednakowo wyglądających gatunków” przewija się od dawna, pośrednio (ukryty w różnego rodzaju metaforach) czy bezpośrednio (różnie nazywany).

Gurdżijew w swej pracy odróżnił Żywych i Martwych. Różnica nie sprowadza się do warstwy czysto biologicznej – która sama w sobie jest mocno dyskusyjna, bo niby znamy definicję „organizmu żywego” ale nieustannie napotykamy na „coś”, co się tej definicji wymyka (przykładowo: wirusy czy minerały). Gurdżijew za kryterium przyjął „życie wewnętrzne”, zwane także „duchowym”. Nie tylko, ale to najpopularniejsze terminy. Według niego Żywi to ludzie żyjący Duchem, dbający o Niego, rozwijający go i pielęgnujący niczym dobry ogrodnik dbający o swój Ogród. Każdy w chwili narodzin otrzymuje od Stwórcy Iskrę, Tchnienie czy jakkolwiek by tego nie nazwać. Coś, co stawia ludzi w pewnego rodzaju wyjątkowej sytuacji (tyle, że nie jesteśmy uczeni na czym ta „wyjątkowość” polega, ot wciska się nas w dogmatykę ograniczającą Zrozumienie). To „coś”, ten mały „element” skryty w naszym Wnętrzu został nam powierzony aby każdy sam o niego zadbał. O tym mówi Chrystus w Przypowieści o Talentach – co prawda skrywa istotę pod metaforą, ale chcący umie czytać, a mający oczy umie zobaczyć. Ta Iskra jest pewnego rodzaju nasieniem, z którego może wyrosnąć „coś więcej”. Nie podejmuję się definiowania czym owo „coś” jest i sądzę, że żaden człowiek i żadna istota ludzka nie umie do końca i w pełni tego wyjaśnić. Ale każdy może tego doświadczyć, wystarczy spojrzeć we własne Wnętrze.

„Ale popłynął!” pewnie pomyślałeś. Ale pomyśl przez chwilę. Sam na pewno spotykasz na swej Drodze różne osoby. Jedne mają w sobie „coś” co sprawia, że lubisz z nimi przebywać, że lubisz z nimi rozmawiać i dzielić się swoimi myślami i uczuciami. Spotykasz też takich, którzy są… „puści”, skupieni na trywializmach, nie rozumiejący. Bardziej przypominają zwierzęta niż ludzi, aczkolwiek wiele zwierząt ma bogatsze życie wewnętrzne niż oni. Doskonale wiesz o czym mówię, prawda? Zobacz, to samo zjawisko, a jak różnie może być opisane.

Co więcej to i tak nie wyczerpuje tematu różnorodności nazewnictwa. Przykładowo nasi Przodkowie, Starożytni Słowianie, określali takie istoty terminem „twary”. Coś co jest „pozbawione wnętrza”, coś co „zieje Otchłanią” i coś co zaraża innych i żeruje na Żywych. Kabała nazywa te istoty „Skorupami” – istoty maskujące wewnętrzną pustkę różnego rodzaju pstrokacizną. Prawdopodobnie dlatego „skorupy” właśnie. Tsarion, badacz różnych spychanych „pod dywan” koncepcji, mówi o „ludziach pozbawionych Duszy”, ale w jego aparaturze pojęciowej „Dusza” oznacza coś innego niż w powszechnym rozumieniu tego słowa. Dusza, a właściwie Duch, to coś co wyrasta we wnętrzu, co się odkrywa i co prowadzi do Zrozumienia i Poznania Siebie. A to tylko nieliczne terminy istniejące w naszym świecie. Wszystkie one opisują to samo, tylko w inny sposób. Mniej lub bardziej trafnie, można by rzec.

Współczesna psychologia odróżnia i rozpoznaje stan, który określa mianem „psychopatia”. Problem polega na tym, że dla większości ludzi „psychopata” kojarzy się z maniakiem w masce hokejowej, z nożem , toporem czy innym narzędziem, szalejący najczęściej w małych miasteczkach lub olbrzymich metropoliach. Zawdzięczamy to, jakżeby inaczej, najpotężniejszej maszynie propagandowej jaka istnieje – przemysłowi tzw. „rozrywkowemu”, na który składa się właściwie każde medium. Ale zagadnienie jest dużo bardziej złożone.

Po pierwsze psychologia jeszcze do końca nie rozumie tego zjawiska. Owszem obserwuje i stara się opisać, ale nie są znane przyczyny jego powstawania. I póki co jedyne co doradza to „odcinanie się” od psychopatów. Innymi słowy demaskować takowego i zerwać kontakty, bo póki co nie istnieje żadne inne rozwiązanie. Po drugie psychologia odróżnia dwa typy psychopatii: pierwotna czyli genetyczna oraz wtórna czyli nabyta. Psychopata pierwotny, czyli nieuleczalny, ma niesprawny układ limbiczny w swoim mózgu (to taka część, która odpowiada za to, że możemy doświadczać „uczuć” i „emocji”). Jest on fizycznie obecny, ale nie do końca sprawny. Można to porównać do komputera – sprzęt jest, brak sterownika. Problem polega na tym, że nie umiemy – i pewnie jeszcze długo nie będziemy umieli – sterownika „zainstalować”. Psychopata wtórny, uleczalny, to człowiek, który – w wyniku różnych działań i zabiegów – „wyłączył” lub „wyłącza” swój sprawny układ limbiczny. Najpopularniejszą metodą jest farmakologizacja. Nasz świat od dłuższego czasu jest w „rękach” psychopatów i nic dziwnego, że premiuje ten stan umysłu. Istoty ludzkie nie potrafią się w nim odnaleźć (nie dziwota) i bardzo często „chorują”. A choroby leczy się lekami – wszelkiej maści antydepresanty i tym podobne „lekarstwa” są właściwie truciznami „wyłączającymi” układ limbiczny. Ludzie zażywający te substancje mówią o „spłyceniu wrażeń” i dzięki temu jest im łatwiej dostosować się do wypaczonych warunków. Obrazowo tłumacząc – wyobraź sobie zapis ludzkich emocji jako sinusoidę. Na górze pozytywne, na dole negatywne. W normalnym stanie sinusoida jest bardzo wysoka i głęboka – człowiek może doświadczać bardzo silnych pozytywnych i negatywnych stanów. Substancje tego typu sprawiają, że wykres się „spłaszcza”, czyli mocno ogranicza „siłę” doznań. Innymi słowy im płytszy wykres tym bliżej psychopatii. Jeśli sam bierzesz takie substancje, zastanów się czy warto. Może lepiej stawić czoła samemu sobie zamiast od ciągle uciekać?

Psychopata ma zniekształcony ogląd rzeczywistości. Nie rozumie emocji i uczuć, to zjawiska dla niego obce. Postrzega świat jako zbiór przedmiotów, służących realizacji jego celów. Psychopata nie rozumie współczucia, nie rozumie wrażliwości, a empatia jest dla niego pustym słowem. Każda istota ludzka jest w jego rękach przedmiotem, narzędziem, z którego korzysta tak długo, jak służy to jego celom i nie ma znaczenia czy dąży do czegoś konkretnego, czy robi to zwyczajnie „dla frajdy”. I taki twór jest gotów zrobić bardzo dużo aby dostać się na pozycję oferującą rozległe wpływy i władzę. Dlatego na wielu „szczytowych” pozycjach dzisiejszego świata – mam na myśli zarówno Rządy, organizacje pozarządowe oraz korporacje wszelkiej maści – siedzą właśnie psychopaci. I współczesna psychologia rozpoznaje to zjawisko, tyle, że mendia nie są zainteresowane „nagłaśnianiem” tego typu informacji. Nic dziwnego, one także są w rękach psychopatów i one także służą realizacji ich celów. Wiele osób wrażliwych łapie się na sztuczki psychopatów, zarówno w sferze czysto zawodowej jak i osobistej. To pasożyty żerujące na ludziach, dla wielu ludzkie (i nie tylko – polecam obejrzeć film dokumentalny „Earthlings”, na pusty żołądek, za jednym zamachem) cierpienie sprawia przyjemność, jest ono dla nich „rozrywką”. Psychopatyczni seryjni mordercy, ci „filmowi”, to skrajne przypadki, ale tak naprawdę w swym wnętrzu nie różnią się między sobą. Wszyscy są „puści”.

I nagle wcześniejszy „bełkot ezoteryczny” nabiera sensu, prawda Czytelniku? Bo widzisz wszystkie te tak zwane „ezoteryczne głupoty” tak naprawdę są nauką o ludzkiej psychice. Tyle, że zakodowaną w różnych symbolach i różnych terminach. Jung dostrzegł to, zrozumiał i wykorzystał w swej pracy. Wielu innych poszło w jego ślady. Wielu ludzi „współczesnej nauki” studiuje różnego rodzaju Tradycje Tajemne, jedną lub kilka, bo przynosi to nadspodziewane owoce. Wielu myślicieli w historii ludzkości – Platon, Bacon czy Pitagoras, przykładowo – byli „wtajemniczonymi” w jedną lub kilka Tradycji, dlatego poznanie tych nauk pomaga zrozumieć ich własną pracę.

Ale niepotrzebnie wybiegam w przyszłość.

Na tej planecie egzystują dwa gatunki, które wyglądają jednakowo. Istota ludzka jest jednym z nich, człowiek jest drugim. Jedni są Żywi, mają Wnętrze bogate i piękne, rozwijające się i wzrastające. Drudzy są puści i Martwi, a jedyne co zostało w ich Wnętrzu to Zgliszcza. I w swej zawiści i zazdrości próbują innych sprowadzić na „swój poziom”. I nagle nauki Fryderyka Nietzsche nabierają nowego wymiaru, prawda?

Teraz Czytelniku wiesz gdzie i czego szukać. Zrób to, bo Wiedza to potęga. Umieć zobaczyć mechanizm i zrozumieć jego działanie to być bezpiecznym przed jego działaniem. Uzbrój się w wiedzę abyś mógł się bronić przed psychopatami.

A może sam jesteś jednym z nich? Lub na drodze do stania się takowym? Jeśli idziesz w tym kierunku, to ratuj siebie i bliskich. Nie pozwól aby Ciebie dopadło „wieczne potępienie” i nie ciągnij za sobą innych w Otchłań. O ile jesteś istotą ludzką, która wpadła w pułapkę psychopatii wtórnej. Bo jeśli jesteś psychopatą genetycznym – strzeż się. Wasz czas dobiega końca.

Relacja z radzyńskiego wyjazdu na Marsz Niepodległości

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Wredny podwładny

Skomentuj