banner

Maska

Wiadomy nauczyciel wchodzi do szkoły, przemierza korytarz w poprzek i nagle zostaje napadnięty przez kilka trzecioklasistek.

– Proszę pana, a mogę pana o coś zapytać?

– No jak Marta musisz, to pytaj.

– Co pan robi, że zawsze jest pan zadowolony?

– A jestem? – zdumiał się Belfer.

– No tak – odparły chórkiem napastniczki – zawsze pan jest taki uśmiechnięty i w ogóle…

– To wy chyba nie widziałyście mnie na lekcji.

– Ale zazwyczaj jest pan uśmiechnięty.

– No, powiedzmy, że tak…

– No i jak pan to robi?

– Jestem urodzonym aktorem – uciął dochodzenie przesłuchiwany nauczyciel.

– Czyli pan udaje?

– Tak po prostu jest łatwiej, lżej i ludzie się nie dopytują… no z wyjątkiem was.

– Widzisz – zwróciła się wiodąca napastniczka do swej koleżanki – miałam rację!

– Idę – rzekł nauczyciel i ruszył w swoją stronę – bo jeszcze się dowiem, że są jakieś zakłady o to…

Nie było?

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Na krańcu świata, cz. 3

Skomentuj