Mecze, których nie obejrzałem - RadzyńINFORadzyńINFO
banner

Mecze, których nie obejrzałem

Pamiętacie te wielkie widowiska? Ja nie, ale mi opowiadali.

1982 – Mundial oglądałem tak, jak tylko siedmiolatek może. Do tej pory pamiętam wszystkie mecze. Brazylia – Szkocja, Anglia – Francja, Włochy – Brazylia, finał…

Oprócz tego jednego. Półfinał Francja – Niemcy. Do przerwy 1-1, potem 1-1, w pierwszej połówce dogrywki Francuzi strzelają dwa gole. A ponieważ Babcia narzekała, że to już koło północy i że ona chce spać i że tego, to wyłączyłem telewizor! Gimby i tak nie pamientajo, ale stare konie na pewno w komplecie. Ja widziałem to niestety tylko w powtórkach. Wchodzi Rummenige i gol. Wchodzi Forster i gol. Schumacher o mało co nie zabija Battistona, a sędzia nie reaguje. Karnymi Niemcy!

1986 – Z Meksyku sporo mi umknęło, bo żeby obejrzeć mecze grane o północy trzeba było przechytrzyć Mamę i liczyć, że się nie obudzi, poza tym samemu nie zasnąć. Ale w sumie to pilnować zegarka i nie spóźnić się na Brazylia- Polska i zobaczyć, jak Karaś napieprza w poprzeczkę to mogłem. A nie tylko gole canarinhos…

1990 – Oczywiście, 10 minut do końca meczu Kamerun – Anglia, a ja, cholera, muszę wyjść z dworcowej poczekalni i wsiąść do pociągu. O tym, że Angole jednak wyrównali w końcówce i wygrali dogrywkę dowiaduję się po kilku godzinach w Warszawie.

1994 – Wesoła historia. W ciasnym barze oglądam ćwierćfinał Niemcy- Bułgaria. Razem ze mną kibicują znajomi brydżyści z Akwizgranu. Koło siedemdziesiątej minuty Niemcy podwyższają na 2-0 i jest pozamiatane. Helmuty wariują, ja jestem wściekły ale się maskuję, zdaje się, że przy okazji przegrałem jakiś zakład. Ponieważ mecz jest rozstrzygnięty, bar podły a już jesteśmy spóźnieni na turniej, karty czekają, natychmiast wychodzimy. Po paru godzinach dowiadujemy się, że sędzia tego gola nie uznał a w końcówce Bułgarzy strzelili dwie sztuki. Ach, jakże mi było przykro… Hihihihi… Ktoś wie jak brzmi niemecka wersja „Nic się nie stało, hej Helmut nic się nie stało?”

1998 – Klasyka gatunku. Po kwadransie Holendrzy prowadzą z Meksykiem 2-0 i pachnie to jakimś sześciopakiem. Wcześniej niż planowałem idę więc do Małgosi. Remis.

2002 – Jeden z najlepszych numerów. Robbie Keane wyrównuje w 93 minucie w 1/8 z Hiszpanią. Kumpel z radości zgniata kufel, kaleczy się w rękę, jakaś hekatomba, cały stół we krwi. Dogrywki nie widzieliśmy, ale na SORze w Mońkach obejrzeliśmy dokładnie ostatni rzut karny. Cassilias broni strzał Kilbane’a.

I jeszcze komentarz znajomego z Krakowa, z którym w wesołym towarzystwie oglądaliśmy mecz Polska – Kostaryka. – Wiesz, nie wiem, co to był za lokalny specjał, ale po nim śniło mi się, ze dwa gole dla Polski strzelił Bartosz Bosacki.

2006 – Od dechy do dechy…

2010 – A nie, to tylko drobiazg… Chwilę przed rozpoczęciem meczu o trzecie miejsce Jędrek łamie łapę w Bieszczadach. Większość meczu oglądamy na SORze w Ustrzykach Górnych. Fajny mecz, Niemcy wprawdzie wygrywają z Urugwajem, ale młody jest tak pochłonięty, że prawie go nie boli. Kozak.

2014 – Utknąłem w jakimś korku na wylotówce z Lublina. Dzwonię do domu, żeby mi nagrali półfinał Brazylia – Niemcy, bo się spóźnię z pół godziny. A co, mechanizacja w domu i zagrodzie! Ale niestety. Na obwodnicy Lubartowa pojmali mnie dzielni funkcjonariusze i zaprosili do sreberka. Wynik 5-0 w 30 minucie meczu podał jakiś koleżka na radyjku. Brawo! – A, to po to Pan tak gnał???? 200 złotych, 4 punkty karne.

W tym roku nie ma mnie 17- 18 czerwca. Na pewno w Meksyk – Niemcy coś się zdarzy, tak czuję przez portki…

Lampa

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

ZUS otwarty w sobotę dla lekarzy

Skomentuj