banner

Męki

Zdarzyło się, iż Belfrowi udało się dostać kawałek etatu w innym gimnazjum. Tamtejsi uczniowie mieli dość nietypowe reakcje na osobliwe usposobienie i zachowanie nowego nauczyciela.

Oto przykładowa sytuacja:

– Proszę pana, a może pan jeszcze poopowiada i pogada z nami, a nie piszmy na razie, dobrze?

– Dobrze drogie dzieci, ale jak nie wyrobimy się z tym, to was przetrzymam po dzwonku. Wiecie to, prawda?

– No to może lepiej piszmy, bo po dzwonku to mamy autobus…

– Jak dla mnie to możemy i pogadać – odezwał się nonszalancko jeden osobnik.

– A ty co, tutejszy pewnie i nie dojeżdżasz autobusem?

– Tak. Ja przyśmigałem rowerkiem. A wie pan dlaczego tak szybko jeżdżę rowerem?

– Bo lubisz cisnąć po pedałach – chcąc uciąć konwersację, wtrącił nauczyciel – prawda?

– Nie – zaprzeczył uczeń i zakrztusił się śmiechem. Nie był odosobnionym przypadkiem, bowiem całą klasę obiegła fala śmiechu (pełna gama „śmieszków heheszków”). Odosobnionym przypadkiem był jeden z uczniów: osunął się na ławkę, położył ręce na głowie i zaczął ni to się śmiać, ni to szlochać.

– Nie… nie – jęczał – nie mogę… My z panem nie wytrzymamy przez 10 miesięcy…

– Weź się w garść chłopie! – zdecydowanie i surowo upomniał młodzieńca osobliwy nauczyciel. A po chwili dodał złowieszczo i z nutką sadyzmu – Spokojnie, to dopiero wrzesień…

Przed tronem Matki Bożej, dzień 12 (ost.)

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Na krańcu świata, cz.10

Skomentuj