Mieszko I – książę, co Polskę zbudował

Spogląda dumnie w dal z każdego 10-złotowego banknotu. Książę Mieszko I, pierwszy historyczny władca Polski z dynastii Piastów. Ale czy Piastowie byli w ogóle Słowianami?

Słowiańskość Piastów była poddawana w wątpliwość przez historyków faworyzujących hipotezę o wpływie obcej rasy – ich zdaniem Słowianie nie byliby w stanie sami stworzyć sobie państwa, ale potrzebowali do tego pomocy wyżej ucywilizowanych Germanów. Obecnie historycy polscy przyjmują, że pojawiający się w kronice Gala Anonima protoplaści rodu Piastów, Siemowit i ojciec Mieszka Lestek, istnieli naprawdę. Ile zaś prawdy jest w podaniach Gala Anonima o samym Piaście, który miał przejąć władzę po Popiele, którego zjadły myszy? Piast miał być także gospodarzem cudownych gości, niczym biblijny patriarcha Abraham! Pozostaje to kwestią wiary. W każdym razie możemy spać spokojnie – Piastowie to Polanie z dziada pradziada, a nie władcy z importu, jak to było choćby w przypadku wikinga Ruryka I, który założył państwo ruskie…

Urodzony w pierwszej połowie X wieku Mieszko nie miał w życiu lekko. Gall Anonim pisze, że jako chłopiec do siódmego roku życia cierpiał na ślepotę. Osobiste nieszczęście miało być symbolem położenia całej Polski, a uzdrowienie – zapowiedzią świetlanej przyszłości naszego kraju. Lud chodzący w ciemności ujrzał Światłość w 966 roku, gdy dorosły już książę Mieszko odrzucił pogańską wiarę ojców i wstąpił do rodziny władców chrześcijańskich, przyjmując chrzest. Łacina zawitała do naszego kraju za pośrednictwem Czech i rozpoczął się długotrwały proces chrystianizacji Polski (zaburzony między innymi przez bunt i wojnę domową w 1038 roku). Nowy sojusz wzmocniło małżeństwo z czeską księżniczką Dobrawą, która miała skłonić go osobiście do zmiany wiary. Sam księże musiał przebyć długą drogę, skoro Gall podaje, że „w takich pogrążony był błędach pogaństwa, że wedle zwyczaju swego ludu siedmiu żon zażywał”. Tymczasem Dobrawa miała nie wpuścić Mieszka do sypialni w noc poślubną…

Nowoochrzczony władca zręcznie budował sojusze, a kiedy nie wystarczała dyplomacja, okazywał się sprawnym wodzem, potrafiącym zarówno podbijać nowe ziemie, jak i bronić kraju przed najazdami. Najsłynniejszy tego dowód to bohaterska obrona przed najazdem awanturniczego niemieckiego margrabiego Hodona pod Cedynią w 972 roku. W rzeczywistości rozegrały się tam nie jedna, a dwie bitwy. Dopiero ta druga, w której siłami polskimi dowodził brat księcia Czcibor, zadecydowała o zwycięstwie. Mieszko I zdawał sobie jednak sprawę ze swojej pozycji nuworysza w katolickiej rodzinie władców. Niemiecki kronikarz Thietmar twierdził nawet, że Mieszko „nie odważył się nigdy wejść w kożuchu do domu, w którym wiedział, że znajduje się Hodon, ani siedzieć, gdy on się podniósł z miejsca”. Był także zależny od cesarza niemieckiego, a przyszły król Polski Bolesław znalazł się jako zakładnik na cesarskim dworze.

Mieszko rządził od ok. 960 roku do 25 maja 992, czyli do samej śmierci. Można się spierać o to, jak dalece sam książę nawrócił się, skoro po śmierci pierwszej żony kandydatkę na następną, Odę, porywał z klasztoru. Jednak chrzest przysłużył się państwu, które było młode, ale silne. Świadczyły o tym nabytki terytorialne – przyłączono do Polski Pomorze, Śląsk i Małopolskę, ziemie sandomierską i przemyską oraz Lubelszczyznę. Granice państwa ze stolicą w Gnieźnie przypominały te współcześnie istniejące. W swoim politycznym testamencie, zatytułowanym tajemniczo Dagome Iudex, księże oddał państwo pod opiekę papieża.

To właśnie w tym dokumencie po raz pierwszy pojawia się nazwa Polonia – Polska. Jak podaje biskup-kronikarz Thietmar, Mieszko umarł „sędziwy wiekiem i gorączką zmożony”. Dowiadujemy się również, że Polska została podzielona pomiędzy synów księcia. Dlaczego więc nie dowiadujemy się z lekcji historii o kolejnym Mieszku oraz Lambercie, a jedynie o Bolesławie zwanym Chrobrym, czyli Wielkim? To już temat na kolejny artykuł…

Radzyniak na końcu świata, cz. 1

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Wspomnienia Karola Hurko, cz. 46

Skomentuj