banner

Miód z dziegciem, czyli półmetek kadencji

Teraz, w listopadzie 2017 r., przypada półmetek obecnej kadencji Sejmu i 2. rocznica powołania rządu Beaty Szydło. Jest to dobry czas na podsumowania. Jak rzadko pasuje przy tym powiedzenie o beczce miodu z łyżką dziegciu.

Może najpierw napiszę o „beczce miodu”. Pierwszym sukcesem jest to, że… są lepsze od poprzednich. Człowiek do dobrego łatwo się przyzwyczaja, więc czasem zapomina się, jaki poziom reprezentowała koalicja PO-PSL i ile szkód krajowi wyrządziła. Od czasu do czasu warto to przypominać.

Jeśli chodzi o konkretne sukcesy, da się wymienić parę punktów. Na początek można wspomnieć o tym, co uważane jest za sztandarowy projekt – program „500+”. To wielkie dowartościowanie rodzicielstwa, działanie prodemograficzne, danie poczucia stabilności. Mimo obelg warszawskich, lewackich mędrków dla zwykłych Polaków skutki są pozytywne.

Pozytywnie należy ocenić zmiany w szkołach. Nieudany eksperyment, jakim były gimnazja, ulega końcowi. Oprócz tego spełniono to, o co prosiło tysiące rodziców – przywrócono poprzedni wiek szkolny, to jest 7 lat.

Kolejną rzeczą godną pochwały jest poważne traktowanie swoich obietnic i spełnianie ich. To jest wartością samą w sobie, bo zadaje cios cynizmowi i panświnizmowi, poza tym obietnice te (przynajmniej w większości) były rozsądne, więc warto je spełniać.

W polityce zagranicznej godne pochwały jest stawianie na podmiotowość i odrzucanie wasalnego charakteru Polski. Z konkretnych rzeczy czymś bardzo ważnym był sprzeciw wobec relokacji migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Kolejnym sukcesem w polityce zagranicznej jest uzyskanie zgody na ulokowanie na terenie Polski sojuszniczych wojsk NATO, co zwiększa bezpieczeństwo kraju. Skoro zaś wspomniałem o obronności, to godne pochwały jest reformowanie armii oraz stworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej. Innym przykładem stawiania na niezależność jest rozpoczęcie przygotowań do przekopu Mierzei Wiślanej.

Wracając do polityki wewnętrznej, trzeba rzec, że godne pochwały jest stosowanie zasady „Wystarczy nie kraść”. Co rusz słyszymy o skutecznej walce z „karuzelami VAT-owskimi”. Dobrze, że walczy się z oszustami okradającymi Polaków.

Godna pochwały była także próba reformy sądownictwa, niestety utrącona przez prezydenta. Skoro zaś wspomniałem o nieudanych próbach, to godne uznania były też próby wprowadzenia opodatkowania hipermarketów.

Oprócz tego wypadnie wspomnieć korzystną sytuację gospodarczą – spadek bezrobocia, wzrost PKB i inne korzystne parametry gospodarcze.

Pewnie oprócz tego wszystkiego dałoby się wymienić jeszcze przynajmniej kilka innych rzeczy, których ocena byłaby pozytywna. Jednakże, jak już wspominałem, w tej becze miodu jest łyżka dziegciu.

Otóż niestety jest kilka obszarów niedocenianych lub w ogóle niezauważanych przez PiS. Ot, chociażby polityka wizerunkowa. Zaniedbuje się działania w tej sferze. Szczególnie widoczne jest to w internecie. Jednakże w tradycyjnych mediach też jest lekceważenie tematu. Co gorsza, nie jest ono konsekwentne, bo jednak postarano się o wymianę władz telewizji publicznej. No i niestety zamiast pokazać, co znaczy telewizja publiczna z prawdziwego zdarzenia, zrobiony został taki trochę TVN w drugą stronę. Prawdopodobnie jest to nadgorliwość prezesa Jacka Kurskiego, który chce pokazać swoją rzekomą lojalność, ale ma na względzie tylko swój osobisty interes. W rezultacie nie tylko marnowana jest szansa na poprawę jakości dyskursu publicznego, ale jeszcze następuje „efekt bumerangu”, bo taka toporność wywołuje efekt odwrotny od zamierzonego.

W ogóle niedoceniane jest znaczenie społeczeństwa obywatelskiego. Niewiele robi się, by je wspierać i rozwijać. Nie tworzy się też mechanizmów promowania jakości i merytoryczności osób zajmujących się działalnością publiczną. Jeśli trafia się właściwy człowiek na właściwym miejscu to dzieje się to na skutek woli politycznej lub przypadku, a nie mechanizmów selekcji pozytywnej. W niektórych miejscach nieźle urządzili się „picownicy” i karierowicze albo safanduły.

Niedoceniane są też aspekty wolności osobistej i jakości kontaktu obywatela z państwem. Można odnieść wrażenie, że jest koncentracja na sprawach „makro”, gdy tymczasem dla wielu ludzi ważniejsza lub wręcz jedyna jest perspektywa „mikro”. Kiedyś pisałem o temacie „lex Szyszko”. Ucieszyłem się, gdy ją wprowadzono, ale potem byłem oburzony, gdy się z niej wycofano pod wpływem ataków.

Najgorsze jest to, że te czynniki, o których pisze powyżej, w obecnej, dobrej sytuacji mogą wydawać się mniej ważne, jednakże w sytuacji jakiegoś pogorszenia się jej nagle mogą okazać się decydujące o klęsce. Znane piłkarskie powiedzenie głosi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą.

Niemniej potrafię docenić rządy Zjednoczonej Prawicy i mieć nadzieję, że nie zostaną one zastąpione recydywą Platformy albo jakiejś jej nowej mutacji.

Szczepan Korulczyk

ur. 1986, historyk z wykształcenia, absolwent UMCS w Lublinie

Na krańcu świata, cz. 25

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Nudno nam!

Skomentuj