banner

Młodzieżowy pochód pierwszomarcowy

1 marca  bieżącego roku,  przed południem ulicami Radzynia Podlaskiego przeszedł marsz. Był to nie byle jaki marsz. W swojej nazwie miał „Żołnierzy Wyklętych”. Czy jego zadaniem było uczczenie bohaterów powstania antykomunistycznego? Wydaje mi się, że cel był inny.

Święto Żołnierzy Wyklętych w Polsce obchodzone jest od 2011 roku. Z kolei w naszym mieście pierwszy raz zostało docenione w 2013. Rok później odbył się pierwszy marsz. Za jego organizacją stały podmioty pozarządowe, organizacje patriotyczne i narodowe oraz ma się rozumieć Sanktuarium MBNP.

W kolejnych latach obchody święta były rozbudowane przez dodatkowe wydarzenia. Pojawił się Bieg Tropem Wilczym, Ekstremalna Droga Krzyżowa, prelekcje z historykami, wystawy. Wszystko zmierzało do tego, aby to święto odniosło sukces. Idea tego dnia polega bowiem na tym, żeby kontynuować dziedzictwo naszych poprzedników. Bohaterowie tamtego okresu walczyli z obcym najeźdźcą i jego lokalnymi kolaborantami. Ich celem było zjednoczenie narodu dla wspólnego dobra. Wszelkie animozje między poszczególnymi frakcjami zeszły na drugi plan. Priorytetem było zachowanie substancji żywej narodu i pokonanie wroga. Nie bez powodu w dzisiejszych czasach są tak wspominani. Gdy jarzmo czerwonego socjalizmu zostało ściągnięte z barków państwa polskiego, pojawił się kolejny wróg w postaci marksizmu kulturowego –  bakterii, która niszczy narody i wartości cywilizacji chrześcijańskiej. Młode pokolenie urodzone już po tzw. transformacji stanęło do walki z nowym zagrożeniem. Za patronów obrali sobie antykomunistów, którzy przez poprzedni reżim mieli zostać na zawsze wyklęci.

Szala zwycięstwa dotychczas przechylała się po stronie ideowych potomków AK i NSZ. Niedawne wydarzenia z naszej lokalnej wspólnoty padły atakiem ze strony, która wydawała się prawa i sprawiedliwa. Środowisko zajmujące się obchodami 1 marca podzieliło się. Struktury Urzędu Miasta i nie biorącego wcześniej udziału powiatu postanowiło wyodrębnić się z komitetu organizując własne obchody. Bez uprzedniego ustalenia obwieścili, że kulminacyjnym punktem będzie marsz z przymiotnikiem „Młodzieżowy”. Jaki jest sens robienia dwóch marszy w ciągu jednego dnia? Dużo czynników wskazuje na niekorzyść jego koncepcji.

Przemarsz odbywał się w godzinach wzmożonego ruchu samochodowego, co skutkowało zatamowaniem miasta. Docelowymi uczestnikami miasta byli uczniowie szkół oderwani od swoich codziennych obowiązków. Rodzą się tutaj pytania: Czy nie lepiej byłoby w zgodzie pójść wspólnie w jednym marszu? Po co rozbijać coś, co zostało wypracowane na przestrzeni kilku ostatnich lat? Dlaczego miasto i powiat dopiero w roku wyborczym zaczęło aktywnie obchodzić święto? Warto zaznaczyć, że po ubiegłorocznym incydencie podjęto ustalenie o braku przemówień. Celem obchodów nie ma być zbijanie kapitału politycznego, a uczczenie pamięci o bohaterach  oraz życie według zasad i wartości, które wyznawali.

Porównanie do majowych obchodów nie jest przypadkowe. Bowiem komunistyczne władze w podobny sposób wykorzystywały młodzież do swoich partyjnych celów. Spędzanie na siłę uczniów po to, aby nabić frekwencję swojego wiecu nie niesie za sobą pozytywnych skutków. Powoływanie się na tradycję „Wyklętych”, przy jednoczesnym odrzucaniu wartości przez nich wyznawanych nie jest niczym dobrym. Kreowanie się na autorytet dla młodych ludzi mając nieszczere intencje zadziała odwrotnie do zamierzonych celów. W momencie, gdy komuna została rozłożona na łopatki aktualnie rządzący podają jej pomocną dłoń, a antykomunistom rzuca się kłody pod nogi.

Człowiek tak ma, że trzyma ze swoimi

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Polonez

Liczba komentarzy 1

  1. szaniec
    05/03/2018

    Porównanie z pochodem pierwszomajowym jest na takim samym poziomie, jak porównanie gazety wydawanej przez UM z gadzinówką z okresu okupacji.Dno. Krytykowanie używając argumentów o tamowaniu ruchu ( coroczny warszawski marsz niepodległości w listopadzie też tamuje?), czy oderwaniu młodzieży od codziennych obowiązków wywołuje u mnie ziew.
    Tutaj chodzi w gruncie rzeczy o małostkowość dwóch stron konfliktu, a ściślej mówiąc wydaje się że jedynie dwóch osób, które ciągną za sobą resztę.

    Rozumiem, że w skali całego kraju są środowiska w PiS-e, którym nie podobają się organizacje narodowe i przebierają nóżkami aby je ku uciesze lewactwa zdelegalizować.Ot zwykła codzienność POPiSowa ( ktoś ma wątpliwości, że w Polsce aktualnie rządzi mieszanka UD z PC?) Obóz narodowy ma ogromny potencjał, choć aktualnie wykorzystywany może w 10%. Dosyć mało, ale dzieje się tak, ponieważ przestał się uczyć i stosuje archaiczne metody.

    W Radzyniu chodzi jednak o coś innego. Zwykłe zderzenie wywalonego w kosmos ego.Dziecinada.Szkoda.

Skomentuj