banner

Modlitwa

Pod różnymi postaciami i w różnych formach towarzyszy nam od początków naszego istnienia. Dokładnie „od kiedy” trudno określić, zwłaszcza jak pozna się prace typu „Zakazana Archeologia” Michaela Cremo i Richarda Thompsona, prace Zecharii Stichina czy Fomenki i Nosovskiego. Z rodzimych autorów warto wspomnieć Piotra Makucha i jego „Od Ariów do Sarmatów. Nieznane 2500 lat historii Polaków”.

Na pewno wielu podniesie wrzawę protestów i zarzuci iż są to „źródła niepewne”. Może i tak, ale w takim razie należałoby się porządnie przyłożyć aby je faktycznie zweryfikować, a nie tylko pobieżnie „przelecieć” i odrzucić na podstawie „jakichś tam” przekonań. Na pewno „Zakazana Archeologia” pod tym względem oferuje niesamowite możliwości.

Ale to temat na inną okazję.

Ludzie od dawna modlili się, modlą się i prawdopodobnie modlić się będą. Na różne sposoby i różnymi słowami. Najwyraźniej jest w nas coś takiego, co nas „namawia” do tej aktywności. I może na samym początku warto ustalić czym modlitwa właściwie jest?

Jak się okazuje modlitwa jest „czynnością kultową, występującą w wielu religiach” a swe korzenie ma w „praktykach magicznych i początkowo miała formę zaklęcia, które według wierzeń posiadało moc oddziaływania na rzeczywistość za pomocą słów”. Ciekawe… W chrześcijaństwie jest „rozmową z Bogiem, zwrócenie się do Niego w prośbie, dziękczynieniu czy uwielbieniu”. Wielu, zwłaszcza spod znaku krzyża, ma tendencję do kategoryzowania modlitw na „lepsze” lub „gorsze” czy nawet przypinanie im etykiety „złej”. Przykład – medytacja. Ta aktywność jest demonizowana przez wiele osób występujących – rzekomo – w imieniu Chrystusa, przypisuje się jej „otwieranie na siły nieczyste”, cokolwiek miałoby to znaczyć.

Ale czym medytacja jest? Sam termin wywodzi się od łacińskiego meditatio, co znaczy zagłębianie się w myślach, rozważanie, namysł. Najczęściej definiowana jako „praktyki mające na celu samodoskonalenie, stosowane zwłaszcza w jodze oraz religiach i duchowości Wschodu”. Także obecne w psychoterapii, a także – niespodzianka! – w chrześcijaństwie (hezychazm) i islamie (sufizm).

Ale na czym tak w sumie polega? Bo wiele razy się słyszało o tym, tyle, że mało kto wyjaśnia tak „łopatologicznie” na czym polega. Technik jest wiele, wywodzą się z różnych tradycji i systemów, a wszystkie w sumie mają jeden cel – wewnętrzne wyciszenie. Ładnie brzmi, tylko nie bardzo wiadomo co to w sumie oznacza. Wyobraź sobie Czytelniku swą głowę jako balon. Taki zwykły, nadmuchany balon. A w nim są mniejsze balony – jedne większe, inne mniejsze, w różnych kolorach i kształtach – to myśli. Każda myśl, rozbrzmiewająca w Twej głowie jest mniejszym balonikiem unoszącym się w tym dużym, będącym Twą głową. Łatwe do wyobrażenia sobie? Łatwe. Skoro więc myśli są mniejszymi balonikami, to co jest pomiędzy nimi? Ano… Pustka. Celem medytacji jest sprawienie aby właśnie ta Pustka wypełniła głowę, czyli cały balon. Dokładnie tak – celem jest sprawienie aby wszystkie mniejsze baloniki znikły i zostało tylko to co jest między nimi. Ten stan, w którym nie myślisz, jest celem medytacji, to właśnie jest Wewnętrzne Wyciszenie. Znajdując się w nim człowiek doświadcza Siebie, swego istnienia. I wtedy wchodzi w Dialog ze Stwórcą. Wtedy może się wsłuchać w Jego Szept, który rozbrzmiewa w każdym z nas.

Jedną z technik jest mantra, czyli „formuła, werset lub sylaba, która jest elementem praktyki duchowej” a jej „powtarzanie ma pomóc w opanowaniu umysłu”. Innymi słowy poprzez koncentrację na jednym elemencie doprowadzamy do wyciszenia wszystkich pozostałych, a w efekcie końcowym doprowadzamy do stanu Wewnętrznego Wyciszenia.

I teraz pomyśl Czytelniku czym jest różaniec, dowolna litania czy koronka jeśli nie formą mantry, a więc i medytacji? Więc jak medytacja może być „otwarciem na siły nieczyste” skoro chrześcijanie praktykują ją właściwie na porządku dziennym?

Modlitwa, niezależnie od formy jaką przyjmuje, zawsze jest Dialogiem ze Stwórcą. Dialogiem, który można podjąć TYLKO we własnym Wnętrzu i bez pośredników. Nie bez powodu Chrystus powiedział: „Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.” Ciekawy jest wers poprzedni, który brzmi: „Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać”. (Mt 6, 5-6)

Kim jesteś, Czytelniku? Modlisz się w „synagogach” po to aby „się ludziom pokazać”? Czy we własnym Wnętrzu?

I teraz pomyśl – czy słowa są jedyną dopuszczalną formą modlitwy? Czy też jedyną jaką dopuszczasz w swym życiu?

Mam propozycję – następnym razem kiedy będziesz robił coś, co sprawia Ci frajdę i czyni Cię szczęśliwym, uczyń to na Cześć i Chwałę Stwórcy. Lubisz piec ciasta albo gotować? Niech Twój posiłek będzie na Cześć i Chwałę Stwórcy. Lubisz grać na jakimś instrumencie lub tańczyć? Zrób to na Cześć i Chwałę Stwórcy. A może lubisz pisać? To napisz coś na Cześć i Chwałę Stwórcy, tak jak i ja właśnie piszę. Nie musi być o Nim, wystarczy, że będzie dla Niego.

Niech Twe życie stanie się modlitwą, zamiast od czasu do czasu gościć modlitwę w swym życiu. I pozwól aby inni także mieli szansę na znalezienie swej osobistej Pieśni na Cześć i Chwałę Stwórcy.

A synagogi i inne „świątynie” zostaw tym co kłaniają się Mammonowi i w jego szaty się przyozdabiają. Bo: „Nie można służyć Bogu i mamonie.” (Łk 16, 10-13)

Niepojętny inteligent

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Paciorki i perkal

Skomentuj