banner

Moralność polityków

Pewien dziadek dowiedział się od lekarza, że za 4 lata umrze. „Muszę zaszaleć” – pomyślał. Ale jak tu szaleć kiedy nie ma pieniędzy. „Mam plan. Wezmę kredyt, pojadę na wycieczkę dookoła świata, zakosztuję luksusów, a dług spłacą moje wnuki”. Czy takie zachowanie jest moralne?

W 2012 roku w Wielkiej Brytanii powstał film dokumentalny „Bilionowy brytyjski horror” autorstwa Martina Durkina o długu publicznym. W czasie jego realizacji, twórca pytając polityków, czy wiedzą jaki jest aktualny dług publiczny Wielkiej Brytanii zorientował się, że większość tamtejszych polityków myli go z deficytem budżetowym. Ponadto, brytyjscy politycy, mimo że dostrzegali problem nadmiernych wydatków państwa, nie potrafili wskazać jego rozwiązania. Nie chcieli się także przyznać do błędów w prowadzonej przez siebie polityce.

Podobnie zachował się poseł polskiego sejmu Dariusz Rosati na spotkaniu zorganizowanym przez Stowarzyszenie Koliber w 2012 roku. Ówczesny szef sejmowej komisji finansów publicznych, najbardziej zdawałoby się kompetentny w tej sprawie poseł, nie potrafił odpowiedzieć na pytanie co zrobić z długiem, a usprawiedliwiając politykę rządzących stwierdził –  „cały świat się zadłuża”. Całkiem niedawno miałem okazje porozmawiać o problemie długu z wywodzącym się z naszego miasta byłym już posłem. Na zadane pytanie co zrobić z długiem usłyszałem krótkie „spłacić”. Ale czy można spłacić jedną pożyczkę, wykorzystując do tego kolejną? Okazuje się, że takie zachowanie stało się tak powszechne, że ma nawet swoją nazwę – rolowanie. I tak zachowuje się nasze państwo, roluje długi.

Przez 26 lat „wolnej Polski” nie było roku, by budżet państwa uchwalony został bez deficytu. Deficyt budżetowy – co to takiego? To sytuacja w której państwo więcej wydaje niż ma przychodu. A skąd bierze się to „więcej”? Zgadli państwo, z pożyczki. Tym samym zadłużenie państwa z roku na rok jest coraz większe. Nasze państwo na swoje funkcjonowanie wydaje już nie tylko płacone przez nas podatki, ale zastawia podatki, które zapłacą nasze dzieci i wnuki.

Każdy kolejny rząd, zamiast dóbr materialnych zostawia w spadku przyszłym pokoleniom dług, coraz większy dług. Ile jest tego długu? Całkiem niedawno oficjalny dług Polski przekroczył po raz kolejny bilion złotych (tysiąc miliardów). Po raz kolejny, bo dług już raz przekroczył bilion złotych, ale zabiegi kreatywnej księgowości ministra Rostowskiego (m. in. obrabowanie OFE) zmniejszyły tę liczbę. Dług państwa to zobowiązanie, które będziemy musieli spłacić my podatnicy, nasze dzieci i wnuki. Dopiero całkiem niedawno spłaciliśmy wielokrotnie mniejsze długi zaciągnięte przez Gierka. Nieoficjalnie mówi się, że dług państwa razem z zadłużeniem samorządów, rządowych agencji i zobowiązaniami w stosunku do przyszłych emerytów (ZUS zbierając składki przyjmuje na siebie obowiązek wypłaty przyszłych emerytur) przekroczył trzy bilony złotych. Oznacza to, że każdy Polak, bez względu na wiek, ma dług w wysokości ponad 75 tysięcy złotych. Czteroosobowa rodzina razem to już 300 tysięcy.

Piszę o tym, bo po ratowaniu przed bankructwem małej Grecji dziennikarze niemieccy zapytali przedstawicieli niemieckiego rządu, co będzie jak zbankrutują kolejne w kolejce, o wiele większe, Hiszpania, Portugalia i Włochy. Pieniędzy na ich ratowanie nie będzie w stanie wyłożyć nikt. Przedstawiciel niemieckiego rządu zasugerował, że w krajach tych jest dostatecznie dużo prywatnego majątku, by pokryć zobowiązania kredytowe tych państw. Zasugerował tym samym, że jak nie spłacimy długów swoich państw, to zostaniemy znacjonalizowani. Nasze prywatnie nieruchomości zostaną nam odebrane i staną się własnością banków. Nierealne? Cypryjski precedens już jest. Kiedy na Cyprze bankrutowały banki, rząd Cypru pod naciskiem unijnych polityków zdecydował o konfiskacie prywatnych lokat zdeponowanych w tychże bankach. Prawo własności przestało być prawem.

Wróćmy do pytania z pierwszego akapitu. Wiele razy opowiadałem historię umierającego dziadka i wszyscy moi rozmówcy stwierdzali, że takie zachowanie jest niemoralne. A czym się taki dziadek różni od polityków, którzy realizując obietnice wyborcze zostawiają przyszłe pokolenia z długiem? Czy takim politykom nie należałoby pokazać w wyborach czerwonej kartki? Kochajmy naszych polityków. Są nam przecież w stanie przychylić nieba. Szkoda, że za pieniądze skradzione naszym dzieciom i wnukom.

I jeszcze na koniec sytuacja z lokalnego podwórka. „Sprawozdanie z działalności Burmistrza i wykonania uchwał Rady Miasta” stało się w niektórych lokalnych mediach pretekstem do kpin z Burmistrza i jego „lamentów” na stan finansów miasta. A jak się ma zachować Burmistrz. Jak ten dziadek?

licznik-długu-1989-2010

Arek Strojek

Absolwent KUL, matematyk, inicjator spotkań Klubu Republikańskiego w Radzyniu, wykładowca i regionalny koordynator projektu Lekcji Ekonomii dla Młodzieży, działacz Zrzeszenia WiN Inspektorat Radzyń.

Życie bez Sumienia

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Modus operandi

Skomentuj