MUZYCZNE RADZYNIANA 4. Tadeusz Prejzner czyli światowe życie.

O urodzonym 17 marca 1925 roku w Radzyniu (zmarł w  dniu swoich 85. urodzin w Warszawie) kompozytorze, pianiście, aranżerze, a także pedagogu i publicyście,  można znaleźć wiele wiadomości – choćby w Internecie, więc nie ma potrzeby ich tutaj przytaczać. Także działalność pisarsko-wydawnicza Pani Alicji Stradczuk-Twardowskiej godnie uwiecznia tę wybitną postać.

Dość powiedzieć, że komponował piosenki dla takich gwiazd jak Kalina Jędrusik, Andrzej Dąbrowski, Urszula Dudziak, Andrzej Rosiewicz, Irena Santor czy Wojciech Młynarski (napisał m.in. jeden z pierwszych wielkich przebojów Młynarskiego „Światowe życie” – I nagroda w Opolu w 1965 roku). Pisał do kabaretu, filmu, teatru, tworzył też muzykę symfoniczną i kameralną.

Oprócz evergreenu Młynarskiego linkuję fragment genialnej płyty Prejznera z przełomu lat 60. i 70. pt. „Spacer brzegiem morza” nagraną z pomocą wybitnych jazzmanów (m.in. Włodzimierz Nahorny – jak to radzyniak z radzyniakiem!, Tomasz Stańko, Janusz Muniak). To piękne, jazzowe ballady i bossa novy – jeden z najciekawszych, choć niezbyt znanych albumów z muzyką rozrywkową w Polsce.

 

PS

Tadeusz Prejzner swój rodzinny Radzyń miał w sercu zawsze. Przytaczam tekst Dominiki Leszczyńskiej z „Radzyńskiego Rocznika Humanistycznego” 2011:

W 2010 r. nakładem Wydawnictwa Pani Twardowska ukazały się wspomnienia zmarłego niedawno pianisty i kompozytora Tadeusza Prejznera (1925- 2010) pt. Muzyka była zawsze w nas. Książka została wydana m.in. dzięki pomocy finansowej Towarzystwa Muzycznego im. Karola Lipińskiego w Radzyniu Podlaskim. Na podstawie pojawiających się już wcześniej zapowiedzi wnioskowałam, że będzie to tradycyjna autobiografia znanego radzynianina. Tymczasem Muzyka była zawsze w nas jest również sagą rodziny Prejznerów, która wydała wielu zasłużonych Polaków: muzyków, pedagogów, społeczników i gorących patriotów. Bohaterem książki jest ponadto Radzyń, o którym Tadeusz Prejzner pisze: „Dla mnie, w czasach mojego dzieciństwa, Radzyń wydawał się miastem dużym i pięknym, i co najważniejsze, wszystko, co kojarzyło mi się z Radzyniem, było pełne ciepła, szczęścia i radości aż do wybuchu II wojny”, i w innym miejscu: „Równiny podlaskie i spokój otoczenia działają na mnie kojąco. Ilekroć jestem w Radzyniu, wydaje mi się, że idę śladami ojca i stryja Tadeusza, że wchłaniam te dźwięki i zapachy, o których oni pisali w swoich listach”. W tle pojawia się też Kąkolewnica, gdzie mieszkał i jako organista pracował Jan – „ojciec radzyńskich Prejznerów”, gdzie ciotka Monika prowadziła tajne nauczanie; albo Polskowola (wtedy jeszcze Ruska Wola), w której Kazimierz – ojciec autora książki, otrzymał posadę nauczyciela szkoły ludowej. Życiu kulturalnemu w przedwojennym Radzyniu ton nadawali – obok Prejznerów – także Zofia i Tadeusz Rossowscy oraz doktorostwo Sitkowscy, których sylwetki przewijają się na stronicach książki. Dalej, przeczytamy o działalności Towarzystwa Miłośników Sceny i Muzyki, stadionie miejskim, „szemranej” dzielnicy Kozirynek czy zbiórkach na rzecz Funduszu Obrony Morza. W Muzyce… nie brakuje też wspomnień z okresu okupacji niemieckiej (tajne komplety, działalność w konspiracji – AK). Druga część książki to zapis powojennej historii polskiej rozrywki, która splata się z opowieścią o artystycznej drodze kompozytora i ludziach, których spotkał na swej drodze. W wydawnictwie znalazłam obszerny materiał zdjęciowy, listy i dokumenty (w tym zapisy nutowe Kazimierza Prejznera. wykazy kompozycji. Dopełniają ją redakcyjne adnotacje urodzonej w Radzyniu Alicji Stradczuk-Twardowskiej.

Ile masz na koncie w ZUS? Ruszyła wysyłka informacji

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Mundial, dzień 14. Czy Niemcy i Brazylia przekonają?

Skomentuj