Na krańcu świata, cz. 38 - RadzyńINFORadzyńINFO
banner

Na krańcu świata, cz. 38

To już prawie dwa tygodnie minęło od naszego odpustu -święta Matki Bożej Królowej Pokoju i jubileuszu 25-lecia od poświęcenia naszego kościoła. Przez ten czas mieliśmy troszkę pielgrzymów i odwiedzających. Była grupa kilkunastu mężczyzn – podopiecznych Sióstr Matki Teresy z Kalkuty. Przyjechali z Timertau – przemysłowego miasteczka położonego na przedmieściach Karagandy. Przyjechali oczywiście wraz z siostrami. Byli w tym czasie księża z Polski, biskup ze Stanów Zjednoczonych i jeszcze jedna grupa świeckich z Polski.

Wracając jednak do naszych świątecznych dni. W przeddzień odpustu dotarła do nas 50-cio osobowa grupa z Kellerowki. Szli do Oziornego ponad 30 kilometrów po stepie. Najzabawniejsze jednak okazało się to, że … zabłądzili. Na jednym ze stepowych rozwidleń poszli nie w tą, co trzeba stronę i nałożyli ponad godzinkę. Także w wigilię odpustu po Mszy za zmarłych budowniczych kościoła i zmarłych parafian, poświęciliśmy figurę św. Józefa. To On patronował naszym przygotowaniom do tegorocznego odpustu i jubileuszu. Bogu dzięki za ten czas przygotowań: za misje parafialne w Wielkim Poście, za sakramentalne uporządkowanie kilku związków małżeńskich, za przygotowanie 9 dorosłych osób do spowiedzi i Komunii św., za zimowe odwiedziny prawie wszystkich domów w naszej wiosce. Jestem przekonany wewnętrznie o pomocy i wstawiennictwie św. Józefa we wszystkich tych sprawach.

Bogu dzięki i za sam dzień odpustu. Głównym celebransem był Nuncjusz w Kazachstanie – Arcybiskup Franciszek – rodem z Indii. Byli też i nasi Biskupi – Arcybiskup Tomasz i biskup Atanazy Sznajder. Ucieszyliśmy się, że było w tym roku sporo więcej ludzi niż w roku poprzednim. Nasze dzielne kobitki przygotowały obiad na 450 osób.

Na obiad tradycyjnie zostają tylko goście, pielgrzymi, bo nasi miejscowi parafianie zaraz po Mszy biegną po krowy, które trzeba doić w porze obiadowej. I tak zawsze na dzień odpustu przenosi się czas przyprowadzania krów na obiad z pola. Normalnie przyprowadza się je na 13, zaś w ten dzień z powodu Mszy św. , która kończy się po 13.00, krowy mają wydłużony wypas i przyprowadza się je na 14.00, tak by nasi ludzie mogli spokojnie wrócić ze Mszy i zająć się obrządkiem, dojeniem. Nasze kobitki z kuchni są naprawdę godne wielkich słów uznania. Te dwa dni – odpust i dzień przed  prawie nie wychodzą z kuchni. Obiadek był w tym roku naprawdę ok. Na pierwsze „prawdziwy borszcz” i na drugie – oziornowskie ziemniaki z duszoną kapustką. Palce lizać. Gwarantuję. Dla chętnych była też możliwśsć spróbowania naszego oziornowskiego wędzonego ratana. To oziornowska ryba.

Ucieszyli nas też swoją obecnością na naszych Prazdnikach – goście z Polski, a zwłaszcza pan Piotr Ciołkiewicz i Mariusz Drapikowski – „twórcy” naszego ołtarza  Gwiazda Kazachstanu.
Bogu dzięki także za naszych woluntariuszy z Polski. W tym roku Pan Bóg pobłogosławił i przyjechało do nas dwoje woluntariuszy – Szymon i Zuzia. Przed odpustem mieli naprawdę sporo fizycznej roboty. Teraz zaś już po odpuście – razem z Siostrami Służebniczkami prowadzą letnie obozy dla dzieciaków z Oziornego i innych naszych dojazdowych wiosek.

Na zdj. tytułowym:  Nawet Oziornowski Dobrodziej miał swoje „5 minut” – przywitanie gości, podziękowania.

 

Grupa z Kiellerowki. Prowadził ją o. Alosza z Tańczy. Główną intencją tej pielgrzymki z Kiellerowki jest już tradycyjnie modlitwa o powołania dla Kazachstanu.
Poświęcenie figury św. Józefa przez bpa Atanazego Sznajdera w przeddzień Prazdnika.
Msza odpustowa jest tradycyjnie odprawiana „w jurcie” – polowym ołtarzu.

Nasz parafialny chórek w tęczowym cieniu.
Szymon – nasz wolontariusz z Gliwic.

Koszmar

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Odnowione miejsce pamięci

Skomentuj