banner

Nachodzenie

Jak zwykle podczas dyżuru za Belfrem krąży pewien uczeń. Tego obyczaju ów chłopak nabrał już rok wcześniej, ale tym razem poszedł krok dalej.

Proszę pana, mogę z panem pochodzić?

– Słucham? – udał zaskoczonego nachodzony nauczyciel. – Chcesz ze mną chodzić?

– To znaczy… z panem… znaczy – począł plątać się zmieszany uczeń. Zwłaszcza, że jego koledzy także słyszeli tą wymianę zdań.

Jakby tego było mało, to nazajutrz był DEN, zatem jeszcze tego samego dnia odbywała się akademia z tej okazji. Zaś przy jej zakończeniu uczniowie wręczali swym nauczycielom kwiaty. Mimo iż Belfer dostał już swój „przydział” kwiatowy od jednego ucznia, to z różyczką podszedł do niego ów dyżurujący młodzieniec.

– Oj, Karol… Nie wiem co mam o tym myśleć.

– Po prostu pana lubimy i chcemy, żeby pan uczył jak najdłużej.

– A – udał olśnionego Belfer – to o to chodzi…

– No a co pan myślał?

– Wolałem nic… Bo najpierw pytasz, czy możesz ze mną chodzić, a teraz ta róża…

Chłopak pewnie by coś powiedział, ale spojrzał na stojącą nieopodal panią dyrektor, która słyszała wypowiedź obdarowanego nauczyciela i spojrzała ze zdumieniem. Tak więc uczeń uszedł zmieszany.

Chowanego

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Na krańcu świata, cz. 25

Skomentuj