Dawno temu nad rzeką Białą, cz. 26 - RadzyńINFORadzyńINFO
banner

Dawno temu nad rzeką Białą, cz. 26

Dawno nad rzeką Białą nie było takich emocyi. Wybory do Rady Monarszej rozgrzały Dzyńdzyń do białości.

Wielmożny Sława już już ledwo dychał, bo wizyja porażki była tak realna i bliska jak nie wiadomo co, ale jednak się udało. Złośliwi gadali, że dzięki temu, iż srogi Sromota wycofał się z wyborów, i trochę jego – jak to mawiają biegli w łacinie – elektoratu Sława był przejął. Inna rzecz, że chytry Padalec z Podrzecza zapuścił do Dzyńdzynia swoje macki i sporo się głosów się do tych macek przylepiło. Grabka poniosła porażkę na całej linii, bo pospolite ruszenie kmieci uznać musiało w końcu, że za wysokie progi na ichnie nogi.

Ale największą sensacyją było zwycięstwo rycerza Rębajły, któren w pięknym stylu do Rady Monarszej wszedł, humor psując Witowi, Kuszy, Kciukowi, Chycborowi, Sromocie i paru inszym, co to Rębajłą pogardzali – tym więcej im bardziej bali się, że w końcu on i jego drużyna po władzę w Dzyńdzyniu sięgną.

Dzielny rycerz Fiołek, któren z całych sił wspierał Rębajłę, po sławetnych zimowych wyborach do rady gromadzkiej, w których to przegrał z Hanką Maciejową w okolicznościach – jak to mawiał słynny filozof Arystoteles – kontrowersyjnych, rzekł sobie, że przegrywanie wyborów to on ma w rzyci i nigdy więcej już ich nie przegra. I tak zapieprzał po terenie wieszając konterfekty rycerza Rębajły, że ten nawet Sławę pokonał. A i pieniędzy na kampaniję wydał z dziesięć razy mniej niźli on.

A w całej lechickiej krainie wybory wygrało stronnictwo Poksiuta Nijakiego, któren gnoma Kaczana – w jednej z jego dwóch postaci – pokonał i po władzę sięgnął.

Ogórkowe pole

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Wyzysk 2000

Skomentuj