banner

Naklejki

Naklejki są cudowne: tanie, łatwo dostępne, każdy może je dać na prezent. Także zamiast tradycyjnej czekolady, jeśli ma poczucie, że „nie idzie się z pustymi rękami do dzieci”. A najlepsze jest to, że w tym momencie już w każdej przychodni dzieci otrzymują je jako „dzielni pacjenci”, dzięki czemu wizyty u lekarza są sympatyczniejsze.

Potrafią uratować nudny czas chorowania w domu i sprawiają, że ohydne syropy stają się smaczniejsze.

Naklejki są okropne: tanie, dostępne wszędzie, w domu same się mnożą. Dzieci potrafią wytrzasnąć spod ziemi kolejną książkę z naklejkami w najmniej odpowiednim momencie. I obkleić nimi po cichutku i niepostrzeżenie meble, rośliny doniczkowe, siebie… wszystko.
W niepojęty sposób dostają się do naczyń kuchennych i jedzenia. Bywają przemycane i przyklejane w samochodach. Na szybie. Nie wiem, z czego robią do nich klej. Ale jestem przekonana, że jego skład opatentowano jako najlepiej trzymającą się drewna, szkła i wykładziny substancję na ziemi. A najgorsze jest to, że każda wizyta w przychodni wiążę się z obciachowym domaganiem się naklejek przez dzieci, które potrafią wyżebrać ich całe stosy. I rozpocząć obklejanie wszystkiego zaraz po tym, jak pozbyliśmy się resztek po poprzedniej turze.

Ten kto wymyślił naklejki powinien dostać pokojowego Nobla. A potem zostać wysłany na 2 tygodnie robót przymusowych polegających na skrobaniu naklejek z paneli, kafelków i wykładziny PCV.

Ubiegły rok na portalu

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Zakochanie

Skomentuj