banner

Niekonwencjonalność

Lekcja dobiega końca, a na tyłach klasy rozpoczęła się szeptanina.

– Dziewczyny, czy macie jakiś problem?

– No właśnie mamy…

– Nie mów o tym – odezwała się któraś z szeptuch.

– Oj powiedz – nalegał nauczyciel.

– No dobra, powiem… Bo widzi pan, mamy przygotować jakieś przedstawienie na bal trzecich klas. I… (tylko niech się pan nie obrazi) chcieliśmy sparodiować pana…

– No w końcu! – ucieszył się Belfer.

– Naprawdę, nie miałby pan nic przeciwko?

– No skąd. Chciałbym to zobaczyć.

– I właśnie tu jest problem.

– Jak to?

– No bo nie wiemy, jak to zrobić…

– I chyba nie sądzicie, że ja wam w tym pomogę…?

– No właśnie… sami nie wiemy.

– A w czym problem? Ja myślałem, że już tyle czasu mnie oglądacie, słuchacie itd., więc nie jedno wychwyciliście i jest co sparodiować.

– Niby tak, ale wie pan… Inni nauczyciele mają jakieś takie stałe powiedzonka, gesty, czy zachowania, a pan nie. Zawsze pan przychodzi z czymś nowym.

– Więc moja kreatywność jest waszym problemem?

– Można tak powiedzieć.

– Powiem tak: ja wam nie pomogę, bo ja siebie nie widzę i to byłoby nieobiektywne. Ale chcieliście, to próbujcie; ja to chętnie zobaczę.

Nadziejnie w Nowy Rok

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Na krańcu świata, cz. 29

Skomentuj