Być albo nie być (Matką Polką) - RadzyńINFORadzyńINFO
banner

Być albo nie być (Matką Polką)

Zaczęło się podobno po powstaniach. Wielu mężczyzn zesłano na Syberię, a kobiety musiały sobie poradzić z utrzymaniem rodziny, wychowaniem dzieci i dopilnowaniem rodzinnego majątku (o ile jakiś został).

W dodatku wszystkie te zadania urastały do rangi patriotycznego obowiązku. Jeśli tłumiącym niepodległościowe ruchy zależało na osłabieniu ducha walki przez represje, one czuły, że muszą pokazać, jak mimo wszystko są silne. I rzeczywiście zrobiły to. Być może to właśnie przede wszystkim im zawdzięczamy to, że nadal mówimy po polsku. Kiedy ich mężowie wracali (o ile mieli szczęście) po długim czasie wygnania mogli zająć się podziwianiem ich zaradności, dzięki której pod ich nieobecność rodzina jakoś przetrwała. A potem spokojnie popadać w alkoholizm lub (w optymistycznej wersji) zająć się działalnością społeczną, biznesową, naukową, patriotyczną itd.

Kolejne pokolenia matek stawały przed nowymi wyzwaniami, gdy przetaczały się wojenne zawieruchy, i kiedy w końcu wszyscy obudzili się w Polsce Ludowej. „Matki Polki” zawsze toczyły walkę w swoich małych-wielkich sprawach. Ich dzieci miały co jeść nawet wtedy, gdy jedzenie było trudne do zdobycia. Same ich posiłki należą do legendarnych potraw niczym ambrozja i nektar („Ach! Zalewajka! Ach! Pomidorowa”).

Ich pokoje i kuchnie lśniły czystością. Potrafiły tego dokonać, pracując na półtora etatu i wychowując siedemnaścioro swoich dzieci, które nigdy nie przeklinały i zawsze chodziły schludnie ubrane. To nasze matki i babki. Podziwiamy je wszyscy i naprawdę jesteśmy im wdzięczni za to, co zrobiły.

Nawet wtedy, gdy dowiadujemy się od czasu do czasu, że nie powinny nam dawać chleba z cukrem, albo tak często smażyć. Chyba że to dopiero nasze dzieci muszą mieć jadłospis komponowany niemal przez dietetyka, bo inaczej natychmiast się dostaną cukrzycy i to jeszcze zanim wypadną im zęby.

Wielu matkom z mojego pokolenia świta jednak w głowie pytanie, czy naprawdę potrzeba być „perfekcyjną panią domu” i idealną matką? A tak właściwie to, co się stanie, jeśli podłoga nie będzie umyta? Czy brudne okna wyjdą z mieszkania poskarżyć się sąsiadom, a garnki wskoczą nam do łóżka, jeśli ich nie umyjemy? To naprawdę nie są wymyślone przeze mnie pytania.

Jest cała rzesza kobiet, które na różnego rodzaju forach i blogach deklarują: Jesteśmy chu… ehm… więc deklarują: Jesteśmy beznadziejnymi paniami domu, nie jesteśmy idealnymi matkami, tak naprawdę to nie ogarniamy tego wszystkiego. Czasem zastanawiam się, jak te całe pokolenia kobiet dały sobie radę z tym wszystkim. I chyba już wiem – po prostu musiały. Ale my już chyba nie musimy.

Więc może dzisiaj zamiast martwić się porządkami, zrobię sobie kawę, poczytam dzieciom książki i pogram z nimi w łapki.

Opolska ustawka

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Wspomnienia Karola Hurko, cz. 40

Skomentuj