banner

Nikt nie da wam tyle, co ja wam naobiecuję

Nasz syn jest na takim etapie życiowym, że zaczął składać obietnice. Może Wam obiecać wszystko, niezależnie od realnych możliwości wypełnienia tych obietnic.

Szczególnie wtedy, gdy mu na czymś zależy. Zastanawiam się czasem, czy naprawdę wierzy w to, że jego silna wola ma zdolność sprawienia, że piankowe kalosze nie przebiją się leżącymi w kałuży kawałkami butelki.

Jestem jednak pewna, że roztoczenie przed nim odpowiednich perspektyw, skłoniłoby go do solennych przyrzeczeń wysokiej wygranej w totka, samodzielnego skonstruowania auta, obniżenia inflacji, stworzenia nowych miejsc pracy, reformy… czegoś do zreformowania.

Myślę, że spełnienie tych przyrzeczeń byłoby dla niego równie prawdopodobne, jak to, że “będzie grzeczny” ,”tylko popatrzy i nie będzie jusał”, albo “nie będzie wdychał” kurzu podniesionego przez podmuch z odkurzacza, będąc w tym samym pokoju

Bilans

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Rower

Skomentuj