banner

Nudno nam!

Są to przemyślenia czerpane z różnych doświadczeń. Chciałbym tylko, żeby w naszej Matce Kościele nie było… nudno nam!

Nastawiłem się na dalszą refleksję w związku z tym że mój tekst Do przodu spotkał się z odzewem w postaci komentarza, za który dziękuję….

Wcale nie chcę być drugim Lutrem. Myślę, że nie ma potrzeby powtarzać tego, co było. Tym bardziej, że każdy kolejny świecki, ksiądz czy zakonnik, który odchodzi od Kościoła i zostaje protestantem wchodzi w te buty. Czy są to ludzie szczęśliwi?

Dlaczego świat poszedł za Lutrem? Grabież dóbr kościelnych, niezależność od Rzymu dla książąt, możliwość prowadzenia wojen z przyczyn religijnych, rozłamy… Mnóstwo złych rzeczy. Wcale nie jestem fanem.

Myślę jednak, że Luter był przede wszystkim nieszczęśliwym człowiekiem, narzędziem sił większych od niego samego. Czy rzeczywiście był kimś kto skończył w piekle? To wie Bóg.

Mi chodzi tylko o to, że kiedy Kościół katolicki mówi jedno, a ludzie widzą drugie, to nie ma się co dziwić, że np. młodzież odchodzi po bierzmowaniu. Skoro tyle było mowy o pokoleniu JPII i wiośnie Kościoła, dlaczego tak często nasze twarze przypominają raczej późną jesień lub zimę?

Chciałbym, żebyśmy nie mówili o „otwieraniu się na świat”, a jednocześnie czuli się gorsi w wymyślaniu form spędzania czasu i próbowali naśladować jakichś protestanckich pastorów czy nawet operowe diwy. Kto blokuje Ducha Radości? My, swoim smutkiem i zamknięciem na jego natchnienia.

Chodziło mi o to, żeby ludzie byli autentyczni.

Chyba dlatego wielu katolików współcześnie nie lubi własnego papieża, bo Franciszek tak właśnie wydaje się robić – dwa kroki w tył, jeden do przodu… Jest chwiejny, ale może taki jest cały Kościół? Teraz wszyscy to widzą i przez to przynajmniej znika poczucie fałszywej „normalności” w Kościele.

Wydaje mi się, że jeżeli nie ma katolickich bajek, to jest to tylko dowód naszej obecnej słabości w dziedzinie kultury. Jak mamy wygrać na przykład z duchem fantasy, jeżeli nie ośmielamy się już marzyć? Kto jest tak w ogóle ojcem założycielem fantasy? Kto inny jeśli nie John Ronald Reuel Tolkien – przedsoborowy katolik z protestanckiej Anglii…

Nasze obecne położenie jest takie, że mówimy o atrakcyjności Ewangelii i niby chcemy iść w świat, ale tak naprawdę boimy się, że w tych odmętach pokus świata zginą nawet wybrani. Jeżeli jednak zamilkniemy albo będziemy udawać, że żyjemy np. w XIX wieku, podczas gdy wszyscy będą dalej żyli w XXI, to dowiedziemy tylko tyle, że ostatni Sobór był wielkim niewypałem. Pozostanie nam już czekać na Apokalipsę, choćby taką malutką. Będą mieli za swoje wszyscy źli, a my, jak Arka Noego, przetrwamy. No i co, będzie już dobrze?

A jeżeli na przykład uznamy, że język współczesności nam jednak nie pasuje, to zwołajmy kolejny Sobór i wróćmy do łaciny, albo i nawet do aramejskiego… A może pójdziemy na całość i weźmiemy sobie elficki z Tolkiena?

I niech w końcu papież z resztą świty mają na tyle cojones, żeby konsekrować tę kochaną Rosję wprost, a nawet z imienia i nazwiska, jak Pani z Fatimy tak zechce.

Tylko niech się skończy ta nieznośna niepewność. Bo jeżeli papież swoje, kardynał swoje, biskup swoje, a pleban swoje… to gdzie w tym Droga, Prawda i Życie? Nudno nam już od tego. Czyż nie?

ps. Swoją drogą – proszę pamiętać, że to tylko felieton, a ja nie kończyłem teologii… Take it with a grain of salt…

Miód z dziegciem, czyli półmetek kadencji

NASTĘPNY ARTYKUŁ »

Komiks o Hieronimie Dekutowskim

komentarze 3

  1. szaniec
    24/11/2017

    Mistyczne Ciało Chrystusa, czyli Kościół katolicki powołał Pan Jezus nie dla rozrywki, nie po to, abyś kogoś zabawiać, tylko zbawiać. Ksiądz w kościele w trakcie Mszy św. nie jest po to, aby dać rozrywkę zgromadzonym, nie jest konferansjerem czy klaunem. Ktoś, kto oczekuje tego od księdza, niech wie, że jest mnóstwo innych miejsc, gdzie oczekiwaną rozrywkę dostanie i każdy ksiądz, który tę rozrywkę próbuje dać w taki, czy inny sposób nie wytrzyma konkurencji branży rozrywkowej. Kościół zawsze był i będzie latarnią oświecającą ciemność i pokazującą drogę.

    Luter tak jak każdy człowiek miał wolną wolę. Jeśli jakieś siły nim owładnęły to nie dlatego, że nie miał innego wyjścia i miał pecha, że trafiło na niego , tylko dlatego, że w grzechu poszedł tak daleko, że w swej pysze oczekiwał, że to Kościół Katolicki dostosuje się do niego, zamiast przylgnąć do Magisterium Kościoła i samemu się zmienić. Kombinował co tu zrobić, aby dalej żyć jako grzesznik, ale jednocześnie być zbawionym. No i wymyślił po swojemu.

    Tylko niech się skończy ta nieznośna niepewność. Bo jeżeli papież swoje, kardynał swoje, biskup swoje, a pleban swoje… to gdzie w tym Droga, Prawda i Życie?
    To nie jest niepewność, to jest kryzys , który jest charakterystyczny w czasach pomieszania powszechnego. Jak powstało to pomieszanie i kiedy-to jest temat na odrębną dyskusję, ważne jak sobie z tym radzić. Kościół katolicki był zawsze hierarchiczny. Zatem najważniejsze jest Objawienie tzn. Pismo św. i Tradycja, następnie pisma Doktorów Kościoła, Soborów dogmatycznych, Świętych, a dopiero później papieże, kardynałowie, biskupi, proboszczowie i na końcu wikariusze. Nie znaczy to wcale, że nie trzeba słuchać nauczania wikariusza. Trzeba, o ile jego nauczanie jest zgodne z Objawieniem, pismami Doktorów Kościoła etc. Teraz uwaga! Należy oddzielić urząd papieża od tego konkretnego papieża. Urzędowi papieża winniśmy bezwględnie posłuszeństwo, ale jeśli ten, czy inny papież głosi naukę niezgodną z Objawieniem etc. nie mamy obowiązku być tej nauce posłusznymi. Oczywiście jest również dogmat (a z dogmatami się nie dyskutuje, tylko przyjmuje do wierzenia) o nieomylności papieża. Nieomylność papieża dotyczy jednak wyłącznie uroczystego nauczania ( ex cathedra) , zatem np. papież udzielający wywiadu dziennikarzowi w samolocie nie jest nieomylny.
    Dalej, należy najmniej co niedziela uczestniczyć w Mszy Św. , przyjmować Komunię św. będąc w stanie Łaski uświęcającej, oraz codziennie się modlić. Jeśli tak będziemy postępować to, co nam wówczas świat może zrobić? Jeśli Pan Bóg z nami to, kto przeciw nam?

    „Duch posoborowy”, „duch nowoczesności”, „duch radości”, : duch światowy”- czy nie jest to czasem określenie upadłego ducha?

    Kultura. Obecnie to, z czym mamy do czynienia wokół siebie ( w większości przypadków) śmiało można nazwać antykulturą, której kreatorem jest marksizm kulturowy. Odrzucenie marksizmu kulturowego, zwrócenie się w stronę fundamentu budującego kulturę europejską, czyli katolicyzmu załatwi sprawę.

    Świat średniowieczny, XIX, XXI w. – niby rozwój technologiczny wymusza zmianę wiary i moralności na bardziej nowoczesną? Bzdura. Takie myślenie to protestantyzm ( czyli herezja) i w dłuższej perspektywie prowadzi do ateizmu. Pan Bóg jest niezmienny więc jego nauka dana nam przez Kościół Święty do wierzenia też jest niezmienna.

    Łacina, aramejski. Językiem własnym Kościoła, a zwłaszcza w Liturgii jest język łaciński. Sobór Watykański II potwierdził to w dokumentach. Aramejski w czasach Jezusa Chrystusa nigdy nie był językiem liturgicznym ( był w potocznym użyciu) , był nim natomiast hebrajski.

    • Jakub Niewęgłowski
      24/11/2017

      Dziękuję za kolejny komentarz!
      Bynajmniej nie chcę by kapłani byli klaunami. Widziałem trochę prób tego typu i są one bardzo niewskazane.
      Staram się po prostu przekazać jak potrafię swoją nadzieję na to, że w Kościele czekają nas jeszcze odkrycia nowych form i nowego myślenia, które sprawi, że pociągniemy ten interes zwany światem. Bo jeżeli Kościół będzie już tylko obumierał, to nic tylko czekać Trąb na Apokalipsę…
      Wydaje mi się, że nie doceniamy jak wielki był twórczy – TWÓRCZY – wkład pokoleń katolików różnych stanów w to, by powstały formy, które teraz uważamy za zesłane przez Boga z Nieba w formie gotowców.
      Mam nadzieję, że znajdzie się jeszcze w Kościele katolickim miejsce dla Ducha Świętego.
      Szalom

Skomentuj